Na ostatni wyjazd w tym roku, "Niebieskim" przyszło wybrać się do Wodzisławia Śląskiego, gdzie Piast rozgrywa swoje zimowe mecze. Większość chorzowskich kibiców była zawiedziona faktem, że zamiast do Gliwic, przyjdzie jechać po raz kolejny do Wodzisławia. Zbiórka na ten jakże "zacny" wyjazd, zaplanowana została na godzinę 14:30, a około godzinę później, "Niebieska Szarańcza" w sile 2 autokarów oraz aut wyruszyła w stronę Wodzisławia, gdzie dołączyły dodatkowe zastępy kibiców, m.in. z Niebieskiego Południa. W sektorze gości zameldowało się około 800 fanów chorzowskiego Ruchu, co przy ogólnej 2.000 publice, to niezła liczba w piątkowe popołudnie. Choć, jak na Niebieskich, była ona przeciętna, a nawet słaba. Przyjezdni wywiesili trzy flagi: "Psycho Fans", "Naszym honorem jest nasz klub - KS RUCH CHORZÓW" oraz "Szarańcza". Doping oraz zabawa w sektorze, rozwijały się z każdą chwilą. Kibice Piasta zasiedli na trybunie krytej, gdzie utworzyli 300-osobowy młyn. Pomimo dodatkowego atrybutu Piasta, jakim była zadaszona trybuna, chorzowianie przez cały mecz byli dobrze słyszalni na całym stadionie i pewnie też w jego obrębie. Przyjezdni zadebiutowali z nową pieśnią: "To my Niebiescy, to my Niebiescy, jesteśmy zawsze tam, gdzie nasz Ruch Chorzów gra, Niebieska Szarańcza". Kibice Piasta wywiesili tylko jedną flagę "Od B klasy do Ekstraklasy - WETERANI", a w drugiej połowie meczu dołączył do niej transparent "17.12.09. pod UM o 15:30 walczymy o stadion!!!". Gliwiczanie swoimi okrzykami dawali do zrozumienia władzom miasta, że potrzebny jest nowy stadion. Chorzowscy piłkarze, wsparci przez swoich fanów, wygrali ostatni tegoroczny mecz 2:1. Wynik zapewni Ruchowi przezimowanie na 3-4 pozycji w tabeli, co jest nie lada zaskoczeniem. Piłkarze, w tradycyjny już sposób, czyli "Niebieską ciuchcią", podziękowali kibicom za wsparcie. Sympatycy po meczu docenili także pracę trenera Ruchu, skandując "Waldek Fornalik".
Lech Poznań - Ruch Chorzów
We Wronkach mecz pomiędzy Lechem Poznań a Ruchem Chorzów obejrzało około 3.000 fanów "Kolejorza". Niestety, na tym ciekawym spotkaniu zabrakło kibiców Ruchu (zamknięty sektor dla przyjezdnych), a co za tym idzie, zabrakło wsparcia "12 zawodnika" dla chorzowskiej drużyny. Fani Lecha wywiesili jedną flagę "Kolejorz" oraz prowadzili momentami dobry doping, jednak z ogromnymi przerwami, które wypełniały pojedyncze śpiewy. Fakt, iż na stadionie nie było zorganizowanej grupy kibiców gości, nie przeszkadzał poznańskim kibicom, którzy urządzili sobie festiwal bluzg pod adresem Ruchu oraz jego piłkarzy.
Legia Warszawa - Ruch Chorzów
Na rozegranym w przed dzień Wszystkich Świętych meczu pomiędzy stołeczną Legią, a Ruchem Chorzów zabrakło atmosfery zadumy. Mecz przy obecności 3000 widzów rozpoczął i zakończył się skandalem. Pierwsze emocje niekoniecznie sportowe pojawiły się po ogłoszeniu przez spikera śmierci Jana Wejcherta, współwłaściciela Legii. Po tej informacji część kibiców zaczęła skandować "jeszcze jeden", na co reszta zgromadzonych odpowiedziała gwizdami. Po tym incydencie kibice Legii rozpoczęli doping, który jednak nie potrwał długo z powodu interwencji ochrony. Próbowała ona siłą usunąć z gniazda prowadzącego doping. Spora część kibiców oburzona brutalnością i zachowaniem ochrony zaczęła rzucać w jej kierunku czym się dało, m.in. kilkoma wyrwanymi krzesełkami, zapalniczkami oraz napojami. Skandowano przy tym "ITI sp...", "zostaw kibica..." i "gestapo!". Ochroniarze w odwecie użyli przeciwko kibicom gazu pieprzowego, po czym siłą wyprowadzili młynowego ze stadionu. Fani stołecznego klubu zajmujący młyn, solidaryzując się z gniazdowym, postanowili opuścić stadion, skandując "cała Legia zawsze razem". W czasie zamieszania padła pierwsza bramka dla Legii, jednak niewielu było wtedy skupionych na oglądaniu spotkania. Po opuszczeniu przez sporą grupę kibiców stadionu często dało się słyszeć wulgarne okrzyki pod adresem ITI, sponsora Legii. Pozostała część spotkania przebiegła bez dopingu. Dało się słyszeć tylko pojedyncze oznaki radości lub zdenerwowania wynikającego z gry piłkarzy. Mecz zakończył się wygraną Legii, co zakończyło dobrą passę chorzowskich piłkarzy. Fani Ruchu niestety nie mogli wesprzeć na tym meczu swoich zawodników w zorganizowanej grupie z powodu trwającej budowy nowego stadionu przy ulicy Łazienkowskiej. Incydent z początku meczu nie był jedyną brutalna interwencją ochrony, która po meczu zaatakowała jednego z pracowników służby medycznej przebywającego na tym meczu. Następstwem tej sytuacji była szarpanina pomiędzy pracownikami ochrony, a załogą karetki broniącej swojego kolegę. Wszystko przerwało przybycie policji.
PP: Start Otwock - Ruch Chorzów
Gdy odbywało się losowanie par 1/8 Remes Pucharu Polski niewielu przypuszczało, że przyjdzie nam pojechać na tak egzotyczny dla nas wyjazd, jakim był Otwock. Termin i godzina rozegrania meczu były na tyle niewygodne, że wielu kibiców Ruchu nie mogło pojechać na tą ciekawą wyprawę. Fani Niebieskich z Chorzowa wyruszyli około godz. 8:30 w sile 3 autokarów oraz kilkanastu aut. W Otwocku było wielkie zainteresowanie meczem z Ruchem Chorzów. Już przed meczem prawie wszystkie miejsca na stadionie zostały pozajmowane przez kibiców Startu, a z boku prostej został stworzony około 150-osobowy młynek. Na płocie zawisła flaga "OKS Otwock" oraz dwie barwówki (krzyż i pasy). Wraz z wyprowadzeniem piłkarzy na boisko przez człowieka przebranego za słonia, wśród miejscowych kibiców ruszył doping. Od początku dało się słyszeć głosy domorosłych znawców piłki nożnej oraz degustatorów alkoholi świata. Fani Ruchu pod stadion dotarli w 25. minucie meczu i bez zbędnych problemów weszli na sektor gości. Na płocie wywieszona została flaga "Szarańcza", a 230-osobowa grupa kibiców Niebieskich (wspierana przez Widzew) głośnym "Ruch, Ruch, HKS" oraz "Jesteśmy zawsze tam..." dała znać o swoim przybyciu. Miejscowi swój skromny repertuar wokalny urozmaicili pozdrowieniem dla stołecznej Legii oraz śmiesznej "napince" skierowanej do fanów Ruchu, co wzbudziło śmiech w "klatce" i zostało skwitowane piosenką "Co to za miasto, co to za wieś...". Kolejną "docinką" Ruchu było strzelenie bramki przez Marcina Nowackiego pod koniec pierwszej połowy spotkania. W drugiej części w młynku Startu pojawiło się kilkanaście żółto-czarnych flag na kiju w asyście domowej roboty świecy dymnej z saletry, która spowodowała przerwanie meczu przez sędziego z powodu zadymienia boiska. O ile taki przebieg wydarzeń można było przewidzieć, nikt nie przypuszczał, że od świecy zapali się flaga kibiców Startu. Została ona jednak na czas zdjęta, a całe zajście skończyło się kilkoma wypalonymi dziurami. Walka na boisku stawała się coraz bardziej zacięta. Piłkarze Ruchu starali się obronić wynik, a zawodnicy Startu starali się wyrównać, by przedłużyć szanse na dalszy awans. Jednak sport ma to do siebie, że zwycięzca może być tylko jeden i to Ruch awansował do 1/4 finału Pucharu Polski. Można było się spodziewać takiego scenariusza, jednak cieszy fakt, że drużyny takie jak Start Otwock miały okazje zmierzyć się z drużyna z tzw. wyższej półki. Zaś kibice OKS-u, a niejednokrotnie także całe rodziny oraz przypadkowi sympatycy mogli uczestniczyć i być częścią tak wielkiego dla nich wydarzenia sportowego. Obecni na tym meczu fani Ruchu także nie mogą niczego żałować, ponieważ taki egzotyczny wyjazd jest pewnego rodzaju odskocznią od wypraw, do których zdołaliśmy się już przyzwyczaić . Po meczu kibice "Niebieskich" podziękowali piłkarzom za zwycięstwo i wyruszyli w drogę powrotną do Chorzowa, gdzie po spokojnej podróży zameldowali się około godz. 21.
Polonia Bytom - Ruch Chorzów
Przed piątkowym meczem wiadomo było, że wyjazd ten będzie niebieską inwazją. Pierwszym czynnikiem jest urok Najstarszych Derbów Śląska, a drugim rewelacyjna gra piłkarzy Ruchu oraz Polonii, co spowodowało, że było to spotkanie na szczycie Ekstraklasy. Zainteresowanie kibiców "Niebieskich" było tak ogromne, że pula 2 tysięcy biletów została sprzedana już we wtorek. Nie zaspokoiło to jednak apetytu fanów Ruchu, którzy otrzymali obietnicę, iż przed meczem będą mieli możliwość kupienia wejściówki. W dzisiejszych czasach chwali się taką postawę, bo niewiele klubów przedkłada dobro sportowego widowiska nad względy bezpieczeństwa. Derbowa zbiórka kibiców została zaplanowana na godz. 16:15 na dworcu PKP w Chorzowie Batorym. Około 16:45 pociąg z "Niebieska Ferajną" pojechał w kierunku Bytomia. Po dotarciu na miejsce fani Ruchu z dworca ruszyli pieszo na stadion Polonii, gdzie zameldowali się około godziny 18. Wchodzenie odbyło się dosyć sprawnie i na godzinę przed meczem cały sektor gości był już zapełniony. W tej sytuacji otwarty został bufor. Z zakupem biletu przed meczem nie było żadnych problemów i na stadion weszli wszyscy fani Ruchu, których w Bytomiu zjawiło się około 3.200. Dzięki wpuszczeniu wszystkich "Niebieskich" oraz mobilizacji kibiców Polonii mecz oglądało około 10 tysięcy widzów. Na wejście piłkarzy "Poloniści" zaprezentowali oprawę składającą się z transparentu - "By z krwi naszej życie wzięła ta co jeszcze nie zginęła", a pod dach została podciągnięta postać niebiesko-czerwonego wojownika, który połączony był żyłami z rozciągniętą na trybunie sektorówką przedstawiającą herb Polonii. Całość uzupełniała niebiesko-czerwona kartoniada oraz kilkanaście odpalonych rac. Od początku kibice obu drużyn prowadzili bardzo dobry doping, a śpiew fanów Ruchu nie jednokrotnie powodował echo wokół stadionu. Na płocie sektora gości od początku meczu znajdował się transparent "NASI PRZODKOWIE JUŻ O TYM WIEDZIELI...", który był częścią przygotowanej przez grupę UN '08 oprawy. Pod koniec pierwszej połowy pojawił się nowy trans "... ŻE RZĄDZIĆ BĘDZIE R NA BIELI!" i rozwinięta została sektorówka przedstawiająca dwóch jaskiniowców wpatrujących się na namalowaną w jaskini "eRkę". Choreo wzbogaciły race, stroboskopy oraz ognie wrocławskie. Doping i zabawa w sektorze gości trwała w najlepsze, a sektorówka wędrowała w lewo i prawo. Chwilę później "klatkę" opanowała "ciuchcia", a kibice dalej zdzierali gardła czekając na upragnionego gola. Wysiłek nie poszedł na marne i w 54. minucie Wojciech Grzyb strzelił bramkę na 1:0 dla Ruchu, co wywołało euforię licznie zgromadzonych fanów "Niebieskich". Zaraz po tym wystrzelone zostały fajerwerki oraz spontanicznie odpalane piro! Kibice Polonii zamilkli po straconej bramce, co wykorzystali chorzowianie śpiewając jeszcze głośniej. W drugiej połowie miejscowi zaprezentowali drugą oprawę składającą się z transparentu "To nasz niebiesko-czerwony świat". Na sektorach pojawiła się ogromna liczba niebiesko-czerwonych "machajek" oraz odpalona została pirotechnika. Kibice Ruchu, jak i Polonii dobrze oflagowali swoje płoty. Goście wywiesili m.in. "Psycho Fans", "Siemianowice", "Ruda Śląska" i "To My Naród Śląski" oraz transparent "Łysy trzymaj się". Polonia ze swojej strony wywiesiła m.in. "Polonia Bytom", "Księstwo Bytomskie", "Blue Reds" oraz transparent "28.10.2009 urzędnicy - patrzymy wam na ręce". Spotkanie obyło się bez obustronnych bluzg. Ku radości chorzowskich kibiców wynik nie uległ zmianie i to Ruch w Najstarszych Derbach Śląska zdobył cenne 3 punkty. Piłkarze po meczu wraz z kibicami stworzyli "zwycięską ciuchcię" oraz śpiewali ciesząc się z wygranej.
Odra Wodzisław Śl. - Ruch Chorzów
Pula 700 biletów na wyjazd do Wodzisławia Śląskiego rozeszła się w ekspresowym tempie. Fan Club Południe dodatkowo kupował bilety w kasach miejscowych, więc wiadome było, że nasza liczba wyjazdowa przekroczy magiczną liczbę 700, na którą nastawieni byli działacze Odry. Zbiórka wyjazdowa została zaplanowana na sobotę na godzinę 10:30, a już godzinę później kolumna 2 autokarów oraz spora liczba samochodów ruszyła w kierunku Wodzisławia, gdzie główna grupa wyjazdowa zameldowała się około godziny 13. W podobnym czasie dotarło dużo osób udających się na własną rękę oraz Fan Club Południe, który mocno mobilizował się na ten mecz. Gdy na sektor wchodziły osoby posiadające bilet, spora część kibiców zaopatrywała się w nie pod sektorem. Ostatnie osoby weszły do "klatki" w przerwie meczu i żaden fan Niebieskich nie został pod stadionem. Ostatecznie na meczu pojawiło się 1500 fanatyków Ruchu Chorzów, którzy szczelnie zajęli sektor gości. Ponadto spora grupa zasiadła także na sektorach gospodarzy, co było doskonale widać po bramkach, kiedy nikt nie krył się ze swoją radością. W pierwszej połowie meczu kibice Ruchu, jak i Odry nie wywiesili flag i nie prowadzili dopingu. Wiele razy pozdrowili jedynie PZPN, Grzegorza Lato oraz policję. Było to spowodowane trwającym nadal protestem przeciwko działaniom piłkarskiej centrali. Druga część spotkania przebiegała już normalnie. Fani Niebieskich ruszyli z bardzo dobrym dopingiem oraz wywiesili na płocie flagi: "Psycho Fans", "Siemianowice", "Świętochłowice", "Mysłowice", "Radlin", "Blues Pszów" i "Kęty". Doping i zabawa na sektorze gości niosła się w okolicach stadionu i zagłuszała doping Odry, który tego dnia i tak był bardzo średni. Kibice Ruchu nie zaprezentowali podczas meczu żadnej oprawy, a swój debiut miała nowa piosenka, która na pewno zakorzeni się wśród chorzowskich kibiców: "Niebiescy hej, Niebiescy ole ole, nasza miłość jedyna, to Niebieska drużyna". Miejscowi w drugiej połowie prowadzili średni doping, słyszany na naszym sektorze tylko w chwilach krótkiego przestoju. Wywiesili 5 flag: "Fanatycy znad granicy", "Radlin", "Włókniarz Kietrz", "Ultras" oraz reprezentacyjną "Wodzisław Śląski". Odra zaprezentowała także oprawę składającą się z trzech sektorówek przedstawiających flagę Polski, Górnego Śląska oraz herby Polski i Górnego Śląska. Całość uzupełniał transparent "Polski Naród, Śląski Styl". Oprawę Odry kibice Ruchu skwitowali głośnym "Górny Śląsk" oraz "Polska bez Śląska". Mecz zakończył się wynikiem 1:3, co przerwało "klątwę" Wodzisławia, w którym Niebiescy do tej pory nigdy nie potrafili zdobyć kompletu punków. Po meczu piłkarze podeszli podziękować kibicom za wsparcie i bawili się, tworząc "Niebieska ciuchcię", która najprawdopodobniej stanie się nieodzownym elementem piłkarzy Ruchu po wygranym meczu. Za pośrednictwem naszego serwisu piłkarze oraz w głównej mierze trener Waldemar Fornalik pragną bardzo serdecznie podziękować kibicom Ruchu Chorzów za doping i ogromne wsparcie, na które w czasie meczu mogli liczyć zawodnicy oraz za docenienie pracy trenerskiej Waldemara Fornalika.
Śląsk Wrocław - Ruch Chorzów
Gdy do sprzedaży na wyjazdowy mecz ze Śląskiem Wrocław trafiło 476 biletów, wiadomo było, że liczba chętnych będzie dużo większa. Zarząd Śląska nie zgodził się jednak na przekazanie większej ilości wejściówek. Przyznane bilety rozeszły się w błyskawicznym tempie i spora liczba osób zapisywała się na listę rezerwową z nadzieją na wejście. Jak się później okazało niektórym ta sztuka się udała, ale zdecydowana większość tych osób nie przekroczyła bram stadionu. Zbiórka na ten mecz została zaplanowana na godzinę 9:00. Gdy pojawili się na niej już prawie wszyscy wyjazdowicze, ku zdziwieniu wszystkich, na stacji zatrzymał się pociąg z wracającymi z Bydgoszczy kibicami Zagłębia Sosnowiec. W około 90 osób pragnęli oni "przywitać się" z jadącymi do Wrocławia fanami Ruchu. Sosnowiczanie po wymianie "piątek" szybko mieli jednak dosyć śląskiej gościnności. Po nieoczekiwanych atrakcjach przed godziną 10 chorzowscy fani ruszyli pociągiem specjalnym w kierunku Wrocławia, gdzie zameldowali się po godzinie 12, a już niecałą godzinę później cała grupa przewieziona została autobusami pod stadion Śląska. Do Wrocławia przyjechało około 700 fanatyków Ruchu. Na sektorze zameldowało się około 550 chorzowian, a ponad 150-osobowa grupa nie została wpuszczona na sektor. Wraz z wejściem piłkarzy na boisko, grupa kibiców Ruchu pozbawiona możliwości wejścia na stadion, zaczęła szturmować płot i nielicznym osobom udało się przedostać na sektor. Cała ta sytuacja kończy się trwającym przez kilka minut spięciem z ochroną na sektorze. W tym czasie gospodarze zaśpiewali "zawsze i wszędzie...". Po opanowaniu sytuacji przez ochronę i rozpoczęciu meczu, kibice Śląska i Ruchu wspólnie "pozdrowili" PZPN i przez pierwszą połowę meczu nie prowadzili dopingu oraz nie wywieszali flag. Było to spowodowane ogólnopolskim protestem przeciwko chorym decyzjom Komisji Ligi Ekstraklasy. Miejscowi dodatkowo wywiesili 2 transparenty: "Lechio jesteśmy zawsze razem z wami !" oraz "Chcemy wolności słowa !". W przerwie kibice Ruchu rozciągnęli wielki transparent "NASZE SERCA I PIĘŚCI BIJĄ ZAWSZE DLA CIEBIE" z namalowanymi na środku herbami Górnego Śląska i Ruchu oraz postacią Psycho Fana. Trans przywitał wracających po przerwie na boisko piłkarzy, a po jego zdjęciu fani stworzyli chaos z flag na kijach oraz małych transparentów. W drugiej połowie na trybunach zostały wywieszone flagi, a kibice obu drużyn rozpoczęli prowadzenie dopingu. Niebiescy ruszyli od początku z przeciętnym dopingiem, jednak pomimo bardzo głośnego śpiewu wrocławian, byli nieźle słyszalni na stadionie przy Oporowskiej. Kibice obu drużyn byli wpierani przez swoich zgodowiczów. Śląsk wspomogła Lechia Gdańsk, Wisła Kraków oraz Motor Lublin, natomiast fanów Ruchu liczna delegacja kibiców łódzkiego Widzewa oraz 10 fanów Apatora Toruń. Obecny był także oczywiście Fan Club Dzierżoniów. Strażnicy "niebieskiej eRki" wywiesili 3 flagi: "Psycho Fans", "Radlin" oraz "1962" (Apatora). Wrocławianie przyozdobili płoty transparentem "Stop cenzurze", 26 flagami Śląska i Fan Clubów, 4 płótnami Lechii Gdańsk oraz po jednym Wisły Kraków i Motoru Lublin. Były to m.in.: "Śląsk Wrocław", "Ludzie zasad", "Ślązacy", "Nowy Targ" (Lechia) oraz "Kęty" (Wisła). Mecz pomimo dogodnych sytuacji do strzelenia bramek przez oba zespoły zakończył się bezbramkowym remisem. Piłkarze Ruchu, którzy przyjechali po 3 punkty, wywieźli z Wrocławia tylko jeden, jednak pomimo tego podziękowali kibicom za wsparcie podczas tego meczu. Podczas opuszczania stadionu przez kibiców Ruchu, policja zatrzymała osoby które przeskoczyły przez ogrodzenie. Reszta została przewieziona autobusami na dworzec, gdzie po godzinie ruszyła pociągiem w kierunku Chorzowa. Na dworcu w Chorzowie Batorym cała grupa pojawiła się około godz. 21:30.
PP: Widzew Łódź - Ruch Chorzów
Z powodu żałoby narodowej spotkanie 1/16 Pucharu Polski pomiędzy Widzewem Łódź, a Ruchem Chorzów zostało przełożone na środę. Nikt nie spodziewał się, że już na tym etapie tych rozgrywek przyjdzie nam się zmierzyć w bratobójczym pojedynku z naszymi przyjaciółmi z miasta włókniarzy. Ale... nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo kibice obu drużyn po raz kolejny mogli spotkać się na meczu przyjaźni! Na ten mecz fani chorzowskiego Ruchu wybierali się różnymi środkami lokomocji, jak i o różnych godzinach, jednak główna grupa wyjazdowa miała zbiórkę o 12 na parkingu klubowym i około godziny 13 w liczbie ponad 200 osób ruszyła w kierunku Łodzi, gdzie zameldowała się przed 16. Na miejscu można było spotkać wiele znajomych twarzy, które już wcześniej przyjechały do Łodzi i balowały z Widzewiakami. Godzina meczu zbliżała się nieuchronnie, więc trzeba było zakończyć przedmeczowe spotkania i udać się na stadion. Na trybunach zasiadło około 450 fanów Niebieskich wspieranych przez blisko 6500 kibiców łódzkiego Widzewa ;) Wraz z rozpoczęciem meczu ruszył łódzko-chorzowski doping, który zagrzewał do walki piłkarzy obu drużyn. Większość chorzowian skorzystała z zaproszenia Widzewiaków i poszła pod Zegar, gdzie stworzono wspólny młyn. Na Niciarce w tym czasie pojawił się transparent "Dobrze jest mieć kogoś, na kim można polegać" z herbami Ruchu i Widzewa po bokach, a w górę poszła mała sektorówka przedstawiająca herby Pabianic (FC Widzewa), Żor (FC Ruchu) oraz sylwetki kibiców na środku. Na stadionie w pierwszej połowie niosły się na przemian chorzowskie, jak i widzewskie piosenki w asyście 5 bębnów. Na płotach zawisły 4 płótna Ruchu: "Niebiescy", "Ultras", "Wielkie Hajduki" oraz "Ruch Chorzów" (fana na stałe wywieszana przez Widzew). Łodzianie wywiesili sporo flag m.in.: "Widzew Łódź", "Rzeczpospolita Widzewska", "1910" czy też "Ziemia Obecana". Na boisku cały czas trwała walka o zwycięstwo, a na trybunach panowała dobra zabawa. Przez zegar przejechała niebiesko-czerwona ciuchcia, którą Niebiescy zarazili kibiców Czerwonej Armii. W drugiej połowie spotkania około 200-osobowa grupa Ruchu stworzyła młynek obok sektora gości. Fani chorzowskiego Ruchu wywiesili na płocie transparent "Wieczny odpoczynek racz im dać Panie" oddając hołd tragicznie zmarłym górnikom, oraz zapalili 17 zniczy, bo tyle ofiar pochłonęła piątkowa tragedia na KWK "Wujek-śląsk". Widzewiacy w czasie drugiej połowy zaprezentowali w młynie sektorówkę "Widzew Łódź", a chwilę później ze śpiewem na ustach okrążyli zegar w rytmicznym kroku. Powstały młynek Ruchu postanowił przemieścić się ciuchciom z bębnem na czele pod Zegar i razem z Widzewem do końca meczu prowadzić wspólny doping. W czasie "odjazdu ciuchci" pada bramka dla Ruchu, która okazała się jedyną w tym meczu i wywołała szał radości wśród obecnych na stadionie przy Aleii Piłsudskiego fanów spod znaku "niebieskiej eRki". Mecz zakończył się wynikiem 0:1, co dało awans do następnej rundy Pucharu Polski piłkarzom chorzowskiego Ruchu. Po meczu fani Niebieskich, jak i Widzewa podziękowali zawodnikom obu drużyn oraz pogratulowali chorzowskim zawodnikom wygranej w tym ciężkim spotkaniu. Kibice bez względu na wynik świętowali i świetnie się bawili. Spora część kibiców Ruchu i Widzewa balowała jeszcze przez długi czas na łódzkich osiedlach oraz pobliskich Fan Clubach Widzewa. Nie pozostaje nic innego, jak podziękować kibicom Widzewa za gościnę i zapraszamy do Chorzowa! Łódzki Widzew i Ruch Chorzów hej hej!
GKS Bełchatów - Ruch Chorzów
Po inwazji na Lubin wiadomym było, że wyjazd do Bełchatowa także będzie cieszył się dużym zainteresowaniem. Świadczyć o tym mogło wykupienie praktycznie w jeden dzień wszystkich (tj. 600) wejściówek, które przekazał nam zarząd GKS-u. Dodatkowo sprzedawane były bilety zastępcze, które miały być wymieniane w Bełchatowie. Spora liczba osób postanowiła ponadto jechać na wyjazd bez biletów w myśl zasady, że kto pojedzie - ten wejdzie. Zbiórka na wyjazd do Bełchatowa została zaplanowana w sobotę o godzinie 9:00 na parkingu klubowym. Około godziny 10:30 wyruszyliśmy kolumną aut i 2 autokarów w kierunku Bełchatowa. Pod stadionem główną ekipą wyjazdową zameldowaliśmy się na ponad godzinę przed rozpoczęciem spotkania. Gdy cześć naszych aut przejeżdżała nieopodal kas gospodarzy doszło do spontanicznej akcji. Nasi fani postanowili bowiem przywitać się i "poprzybijać piątki" z kibicami GKS-u. Ci okazali się jednak bardzo płochliwi, a całą zabawę dodatkowo przerwała grupa szybkiego reagowania w policyjnych mundurach. W Bełchatowie pojawiło się 1000 fanów "Niebieskich" oraz 200 kibiców Widzewa, w tym liczna delegacja FC Bełchatów. Wszystkim udaje się wejść do klatki, a ostatnie osoby pojawiają się na sektorze około 20 minuty pierwszej połowy. Oficjalnie klatka pomieści wspomniane 600 osób, tak więc nietrudno sobie wyobrazić, jaki ścisk panował w sektorze. Niektórzy siadają na płotach, a jeden z fanów nawet na dachu ;) Mimo tego, od początku spotkania prowadzimy konkretny doping, motywując naszych piłkarzy do walki o 5 z rzędu zwycięstwo. Na meczu nie prezentujemy żadnej oprawy. Na płocie przy boisku wywieszamy flagi "Chachary" i "F.C.B.'91" (Widzewa - FC Bełchatów), natomiast z tyłu sektora "Psycho Fans". Pomimo straty pierwszej bramki, doping i zabawa w naszym sektorze trwa w najlepsze. Zdobyty gol przez Tomasza Brzyskiego w 78 minucie spotkania wywołuje szał radości i rewelacyjny doping do końca spotkania. Mecz nie mógł obyć się bez obustronnych "wycieczek słownych". Hitem tego wyjazdu była znana piosenka "Ogórek, ogórek, ogórek zielony ma garniturek..." skierowana do bełchatowian. Motyw ogórkowy łatwo wpadał w ucho, tak więc w kolejnej piosence nasz młynowy zaintonował: "Wygramy, wygramy, wygramy - ogórki pokonamy - i mizerię będziemy mieć". Pod koniec spotkania nie zapomnieliśmy "pozdrowić" PZPN-u oraz Grzegorza Laty śpiewając " Lato ! Co ? Oberschlesien !". Przypomnijmy, że chodzi o zakazanie przez piłkarską centralę wywieszania flagi OS na meczach Ruchu. Kibice gospodarzy tego dnia byli ubrani w młynie w jednakowe zielone koszulki, które z czasem wykorzystali jako element oprawy. Przez prawie całe spotkanie prowadzą doping, który czasami słyszalny jest na naszym sektorze. Na płotach wywieszają 6 flag w tym m.in. "Ultras", "Torfiorze", "Valiant Boys". Naszą uwagę przykuła również grupa bełchatowskich pikników nieopodal naszego sektora, którzy swoim zachowaniem bez problemu wygraliby casting do kolejnych odcinków "Benny Hilla" ;) Mecz zakończył się wynikiem 2:1, jednak pomimo przegranej, piłkarze Ruchu mogli liczyć na wsparcie swoich kibiców oraz brawa za włożony wysiłek. W Chorzowie meldujemy się przed 20. Na trasie spokój.
Zagłębie Lubin - Ruch Chorzów
Kiedy w poniedziałek do sprzedaży trafiło 800 biletów na wyjazdowy mecz do Lubina, nikt nie spodziewał się, że rozejdą się one w tak szybkim tempie. Efektem tego było domówienie w środę dodatkowej puli wejściówek, jednak i ona nie zaspokoiła potrzeb kibiców chorzowskiego Ruchu. Nie było wiadomo, ile osób bez biletu zawita na zaplanowaną w piątek na 11:30 zbiórkę. Mając nadzieję, że wszyscy wejdziemy na stadion Zagłębia, około godziny 13 wyruszyliśmy kolumną aut, busów i autokarów w kierunku Lubina, gdzie zameldowaliśmy się kilka minut przed rozpoczęciem spotkania. Śmiało można stwierdzić, że niebieska inwazja na Lubin zakończyła się powodzeniem. Na tym wyjeździe pojawiło się około 1300 fanów "Niebieskich" (w tym kilkudziesięciu Widzewiaków - dzięki za wsparcie)! Nie obyło się bez problemów przy wchodzeniu na sektor. Tuż przed rozpoczęciem meczu doszło do małego spięcia z ochroną. W tym czasie gospodarze zaśpiewali "zostaw kibica...", "zawsze i wszędzie..." oraz "piłka nożna dla kibiców". Chorzowianie wchodzili do "klatki" przez całą pierwszą połowę, a ostatnie osoby dotarły na sektor dopiero po przerwie. Ostatecznie kibice Ruchu szczelnie wypełnili sektor gości i od początku spotkania prowadzili rewelacyjny doping. Pomimo meczącej drogi i upału Niebiescy nie tylko dobrze się bawili (np. tworząc "ciuchcię", która przyjęła się po debiucie na ostatnim meczu z Piastem), ale również zdzierali gardła, czego efektem był głośny fanatyczny śpiew, niosący się nie tylko po całym stadionie Dialog Arena, ale pewnie i po jego okolicach. W drugiej połowie meczu grupa Ultras Niebiescy zaprezentowała oprawę. Choreografia składała się z makiety przedstawiającej góry, nad którą pojawiły się pasy materiału tworzące herb Ruchu. Całość uzupełnił transparent "Nawet najwyższe górskie szczyty nie przesłonią blasku prawdziwej chwały". Miejscowi bez oprawy, ale praktycznie cały mecz prowadzi niezły doping (szczególnie, gdy włączali się do niego fani z prostej), jednak na naszym sektorze byli słyszalni jedynie w chwilach drobnego przestoju na zaczerpniecie powietrza. Całe spotkanie odbyło się bez obustronnych bluzg. Na płotach wywieszone zostały flagi: "Niebiescy", "P /R\ F", "Ultras", "Chachary", "R.ŚL.", "Wielkie Hajduki", "Halemba", "Kęty", "Radlin", "Lędziny&Bieruń" oraz "Chojny" (Widzewa). Mecz zakończył się zwycięstwem Ruchu 1:0, co zaowocowało wspólnymi śpiewami i ogólną euforią. Podróż powrotna przebiegła w wyśmienitych nastrojach, spowodowanych trzecią z rzędu wygraną "Niebieskich".
Wisła Kraków - Ruch Chorzów
Pierwsze wyjazdowe spotkanie sezonu 2009/10, przyszło rozegrać podopiecznym trenera Waldemara Fornalika z Wisłą Kraków. Mecz ten odbył się w Sosnowcu, gdzie z powodu remontu obiektu przy ulicy Reymonta, krakowianie muszą rozgrywać swoje spotkania. Na trybunach zasiadło około 1.500 fanów "Białej Gwiazdy". Niestety, na meczu tym zabrakło kibiców Ruchu. Tym razem powodem był... brak zgody policji. (fot. wislakrakow.com)