strona główna Forum Kibiców Fan Page Niebiescy.pl Sklep Kibica Niebiescy TV Niebiescy w Youtube Typer Stowarzyszenie Kibiców Ruchu Chorzów Niebiescy Relacje Live

W Magazynie Ultra, poświęconym fanom ze Śląska i przyległych regionów, została opisana bogata historia Kibiców Ruchu Chorzów. Powstała ona po niezliczonej ilości przegadanych i przedyskutowanych godzin. Autor rozmawiał z osobami, które działają aktualnie, ale także z tymi tworzącymi potęgę Ruchu w latach 80-tych i 90-tych. Wszystkie podane zdarzenia są opowieściami fanatyków Niebieskich, żaden fakt nie został wymyślony, jeśli rozmija się on z Waszym spojrzeniem na dane wydarzenia, to widocznie tak został on zapamiętany przez naszych Kibiców. Opis ten został w pełni zatwierdzony przez Kibiców Ruchu, a my, dzięki współpracy z twórcą zina, uzyskaliśmy zgodę na publikację tej jakże ciekawej historii na naszych łamach (wszelkie prawa zastrzeżone u wydawcy "ULTRA", włącznie z przedrukiem oraz kopiowaniem poniższego tekstu). Zapraszamy do lektury! Poniższy tekst nie ma na celu promować przemocy, ani chuligaństwa, a jedynie ma pełnić funkcję informacyjną. Swobodę rozpowszechniania poglądów i informacji gwarantuje wszystkim Polakom Konstytucja Rzeczypolitej Polskiej.

  • ZGODY

WISŁA KRAKÓW - pierwsza poważna zgoda "Niebieskich". Uważana za najlepszą, jaką chorzowianie mieli w swojej historii. Trwała ponad 20 lat. Została zerwana na meczu sparingowym pod koniec lat 80-tych. Przyczyną był fakt, że połowa ekipy Ruchu zgodę chciała, ale duża część była jej przeciwna. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy była postawa Wiślaków, którzy mieli mieszane uczucia wobec wrocławskiego Śląska. Spora część bractwa z Krakowa chciała sztamy z Lechią i Śląskiem, co było nie do zaakceptowania przez Ruch. Podczas owego sparingowego meczu Ruchu z Wisłą, kiedy doszło do zerwania zgody, fani z Chorzowa skroili szale przyjezdnym, zwracając je jednak pod koniec meczu. W czasach, gdy ta sztama istniała, szczególnie była umacniana podczas Świętych Wojen z udziałem Wisły i Cracovii. W obozie Wisły zasiadały wtedy takie ekipy, jak: Lechia, Widzew, Ruch, Śląsk, Motor, Piast... Przeciwnicy zaś byli reprezentowani przez takie ekipy jak choćby: Arka, Górnik Zabrze, GKS Tychy, Polonia Bytom...

Pokaż obrazWIDZEW ŁÓDŹ - historia zgody z Widzewiakami ma właściwie dwa akordy. Pierwszy-gdy istniała w latach 80-tych i drugi, gdy istnieje obecnie. Fani Ruchu w ten sposób złamali stereotyp i zdanie, że dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi... Gdy przybijano po raz pierwszy zgodę z Widzewem, był to drugi (zaraz po Wiśle) tak dobry układ fanów z Chorzowa. Owszem, była to zgoda typowo pijacka, gdyż Widzew w tamtych czasach nie był jeszcze tak silną ekipą, jaką stał się w latach późniejszych. Mimo to w Chorzowie Widzew był bardzo lubiany. "Niebiescy" szczególnie zapamiętali przyjazdy na zgodę całych hord fanek Widzewa-z tym jednoznacznie kojarzą tamte czasy zgody z RTS-em. Co się działo podczas cementowania takiej sztamy nie trzeba chyba mówić. Po upadku zgody dochodziło do wielu starć fanów obu ekip. Zarówno jedni jak i drudzy wymieniali siebie nawzajem jako kosy, co skutkowało wieloma spotkaniami na kibicowskim szlaku zakończonymi awanturami. Podczas jednego z powrotów Widzewa z Odry Wodzisław na początku lat 90-tych łodzianie załapali się na oklep od "Niebieskich" z Mikołowa, którzy podróżowali tym samym pociągiem. Podobna historia wydarzyła się w roku 1999, kiedy to na powracających z Pucharu Ligi 10 Destroyersów trafiła blisko 30-osobowa ekipa Ruchu. Widzewiacy wtedy z opresji wyszli cało, a zawdzięczają to tylko temu, iż usadowili się w piętrowym pociągu na górze wagonu... W Łodzi również "Niebiescy" nie próżnowali-podczas wyjazdu Ruchu na RTS na stacji Łódź-Widzew ustawili się Widzewiacy na Ślązaków. Łodzianie się wtedy grubo przeliczyli, bo ich akcja skończyła się dla nich totalnym łomotem. Wielu miejscowych nieprzytomnych leżało po tym starciu na dworcu z poważnymi kontuzjami. Również w Łodzi doszło do najbardziej spektakularnej akcji w historii wzajemnych relacji obu ekip. Otóż w sezonie 1998-1999 po meczu Widzew-Ruch doszło do wykrojenia flagi czerwono-biało-czewonych na rzecz chorzowian. Flaga "Fan Club Gorkiego" to jedyne znaczące trofeum zdobyte przez którąkolwiek z ekip w ich wzajemnych walkach. W tym miejscu należy wspomnieć o bardzo istotnej rzeczy, która miała wpływ na obecny kształt rzeczywistości. W czasach kosy Ruchu z Widzewem istniała na stadionie Ruchu grupa osób, która jednoznacznie utożsamiała się za pozytywnymi stosunkami z Widzewem. Trwało to dobre kilka lat. Nawet podczas meczów w Chorzowie bywały takie sytuacje, że młyn śpiewał piosenki prowidzewskie, natomiast słynna Dziesiona zdecydowanie sprzeciwiała się układom z łodzianami bluzgając ich. Z tego też powodu o zgodzie nie było mowy. W końcu lody zostały przełamane i 16 kwietnia 2005 roku doszło do ponownego zawiązania sztamy z Widzewiakami. W chwili obecnej skutkuje to jedną z najsilniejszych chuligańsko zgód w Polsce.

Pokaż obrazJAGIELLONIA BIAŁYSTOK - egzotyczna zgoda, a mimo wszystko uważana za dobrą. Zawiązana została w 1989 roku podczas meczu Hutnik Kraków-Jagiellonia. Do Krakowa wybrała się delegacja "Niebieskich" fanów z pytaniem odnośnie wzajemnych relacji. Jagiellonia na to chórem odparła: "Ruch Chorzów też przyjacielem Jagiellonii jest...". Po tym meczu obie ekipy miały niebywałą możliwość sprawdzenia wspólnych sił w dymie, gdyż na dworcu głownym w Krakowie szturm na siły białostocko-chorzowskie przeprowadziła Cracovia w 100-osobowej bandzie. Jaga postawiła się zdecydowanie, pomimo, że Craxa walczyła ze sprzętem. Nie uchroniło to jednak Jagi od mocnego oklepu, jaki w ostatecznym rozrachunku dostała. Zgoda układała się wzorowo-za pierwszym razem doszło do takiej sytuacji, że białostocczanie o 4 rano na dworcu witali w 200-osobowym składzie Psychofanów, przy okazji mając przygotowane w zanadrzu hektolitry wódki :-) Chorzowianie lekko zaniepokojeni takim tłumem przezornie nie wychodzili z pociągu. Jaga ich ośmieliła pytaniem "czy jest zgoda czy nie", na co "Niebiescy" zgodnym chórem odparli, że "jest", po czym towarzystwo wybrało się na wspólne chlanie. Jagiellonia dzięki Ruchowi mogła zawsze liczyć na ich poważne wsparcie na meczach na Górnym Śląsku-w Zabrzu dla przykładu Jagę wspomagało 700 kibiców Ruchu. Innym razem w Białymstoku odbył się mecz Jaga-Wisła. Ruch pomimo chwiejnych stosunków z Wisłą wybrał się na ten pojedynek. Wisła mająca zgodę z obiema ekipami postawiła Jagiellonii ultimatum-albo Ruch albo Wisła. Jaga orzekła, iż nadal ma pozytywne kontakty z Ruchem, jednocześnie bez zrywania zgody z Wisłą. Był to jednak początek końca wzajemnych relacji. Na Pucharze Polski Jagiellonia-Ruch, z Chorzowa obecnych było 200 "Niebieskich" i pod stadionem dymili przy użyciu sprzętu z Wisłą. Od tego momentu stosunki na linii Białystok-Chorzów pogorszyły się zdecydowanie. Ostateczne zerwanie zgody zostało przypieczętowane w 1991 roku na meczu w Chorzowie. Jagi przybyło 40 osób i zostali postawieni przed faktem dokonanym-zgoda przeszła do historii.

ŚLĄSK WROCŁAW - zgoda uważana za dobrą, trwała w sumie około rok czasu. Przyczyną jej upadku było zwąchiwanie się Śląska z ŁKS-em Łódź. Zgoda została zerwana w 1987 roku, a po rozpoczęciu się wzajemnego kumania Śląska z GieKSą, wrocławianie zostali uznani za jedną z czołowych kos. W czasie, gdy obie ekipy żyły już na stopie wojennej, Ruch miał wyjątkowe szczęście do oklepywania Śląska, co zostało nawet podkreślone w kultowym już "Pamiętniku Kibica" Romka Zielińskiego.

LECHIA GDAŃSK - pod względem długości, to zgoda numer 2 (po Wiśle). Wraz z Lechią, Wisłą i Śląskiem chorzowski Ruch tworzył silny czworokąt uważany w tamtych czasach za czołową siłę chuligańską w Polsce. Zgoda z Lechią upadła podczas barażów w 1987 roku. Ruch wtedy grał o utrzymanie w I-lidze z Lechią i po tych barażach po raz pierwszy w historii klubu spadł do II ligi. Te baraże przeszły do historii nie tylko ze względu na zerwanie zgody Ruchu z Lechią, ale także ze względu na bramkę, jaka wtedy padła. Do dziś tego wyczynu nie udało się powtórzyć żadnemu bramkarzowi w meczu o taką stawkę. Rozpoczynający wtedy karierę Janusz Jojko wyrzucając piłkę ręką, wrzucił ją do własnej bramki... W obu rozegranych wtedy meczach barażowych atmosfera była mało przyjacielska. Pikanterii temu pojedynkowi dodawała obecność w sektorze Lechii fanatyków Śląska Wrocław, z którymi chorzowianie nie tak dawno zerwali zgodę... Gdańszczanie szukali tylko pretekstu do zerwania zgody z Ruchem i znaleźli go. W pewnym momencie zorientowali się, że na ich płocie po stronie Ruchu brak jest flagi, którą deklarowali się chorzowianie wywiesić. Po szybkiej interwencji (m.in. Ś.P. "Dufo") flaga wróciła na stronę sektora przyjezdnych, lecz równało się to odebranie flagi z końcem zgody.

PIAST GLIWICE - zgoda ta trwała dość długo, a jej podłożem była wzajemna nienawiść do zabrzańskiego Górnika. Gliwiczanie do tego stopnia zbratali się z chorzowianami, że jeździli na mecze Ruchu nie chodząc na swoje... Zaraz po zerwaniu zgody z Ruchem Piastole przybili układ z katowickim GKSem, co było dla Ruchu poważnym policzkiem.

ZAGŁĘBIE WAŁBRZYCH - ekipa już zapomniana przez wszystkich, nieistniejąca praktycznie. W dawnych czasach jednak w swoich rewirach banda ta nie była byle kim. "Niebiescy" wspominają wałbrzyszan jako bardzo honorowych kiboli z bardzo dobrą chuligańską ekipą. Fani Ruchu jadąc w tereny Dolnego Śląska zawsze mogli liczyć na wsparcie ze strony Zagłębia.

IGLOOPOL DĘBICA - zgoda ta została zawarta podczas wyjazdów Ruchu na Stal Mielec. Ruch zawsze wtedy musiał zaliczyć przymusową przesiadkę w Dębicy, gdzie aktywnie działała Wisłoka. Z odsieczą chorzowianom przychodził zawsze dębicki Igloopol, który pomagał Ruchowi w walce z Wisłoką na zasadzie przeciwieństwa. W drugiej połowie lat 80-tych pod upadku sposnora Igloopolu i jednocześnie upadku klubu zgoda ta umarła śmiercią naturalną. Od roku 2004, gdy Igloopol wsparł Ruch Chorzów podczas baraży ze Stalą Rzeszów na meczu w Rzeszowie, relacje zostały nawiązane ponownie.

Pokaż obrazAPATOR TORUŃ - zanim zostanie opisana zgoda z Apatorem, wypadałoby pokrótce przedstawić niezrozumiałą dla całej Polski kibicowskiej sytuację dotyczącą zgody Ruchu z obiema toruńskimi ekipami. Otóż w czasach, gdy Apator z Ruchem zawiązywali zgodę, o Elanie nawet nikt nie wiedział i nie słyszał. Ta ekipa po prostu nie istniała. Elana powstała z Apatora-jak twierdzą fani Ruchu. Mając nadal ciągoty prochorzowskie fani Elany przybili sobie również układ z Ruchem. W ten sposób obie te zgody długo miały rację bytu, pomimo, że dla wielu było to niezrozumiałe. Od dawna w Toruniu to Elana rozdaje karty i ma silną bandę chuligańską, jednakże zgoda Ruchu z Apatorem przed długi czas była utrzymywana ze względu na szacunek dla przeszłości. W kwietniu 2008 roku obchodzono 20-lecie zgody z Apatorem. Jej początki miały miejsce podczas powrotu Ruchu z meczu ze Stoczniowcem w Gdańsku. W Toruniu obie ekipy spotkały się, gdyż Apator zbierał się w tym czasie na dworcu na wyjazd na Wybrzeże Gdańsk. Doszło do wzajemnych rozmów i w ten sposób w kilka dni później podczas wyjazdu Ruchu na Zawiszę, Apator wsparł 17 kibiców z Chorzowa w sile 300 osób! Na drugi wyjazd do Bydgoszczy chorzowianie bardziej się sprężyli i pojechali w 200 osób, lecz Apatora po raz kolejny było więcej i dali Ślązakom wsparcie ponownie w sile 300 szalikowców. Bandę chuligańską Apator miał wtedy bardzo solidną, a na wypady do Bydgoszczy zabierali ze sobą zawsze łańcuchy od krów z pól, wybiegając z pociągu podczas postojów na stacjach :-) W grudniu 2011 Ruch postanowił zakończyć trwającą prawie 24 lata zgodę.

Pokaż obrazELANA TORUŃ - kibicowski początek Elany fani Ruchu wspominają, jako rozkręcenie młyna przez szalikowców Apatora. Na żużlu działo się niewiele, w związku z czym znudzeni fani Apatora zaczęli brać udział w meczach piłkarskich na Elanie. Później zaczęło jednak rosnąć młode pokolenie fanów Elany, którzy nie akceptowali żadnych kompromisów i szybko wyparli Apator ze swoich trybun. W grudniu 2011 roku do historii przeszła zgoda Ruchu z Apatorem i od tej pory "Niebiescy" są związani już tylko z toruńską Elaną.

Pokaż obrazATLETICO MADRYT - kontakty zapoczątkowane zostały w 2003 roku. Fanatyk Ruchu będący na emigracji zarobkowej spotkał na meczu Atletico swojego znajomka z kraju, który miał kontakty w ekipie Frente Atletico. Doszło do rozmów, a później do pierwszych zaproszeń. W 2003 roku Atletico przyjechało na turniej do Radlina w 25 osób. Ruch był natomiast obecny na następujących meczach w Hiszpanii: Atletico-Real Madryt (pierwszy wyjazd Ruchu po przybiciu zgody)-16 osób z Ruchu, Valencia-Atletico-20 "Niebieskich", Atletico-Espanyol-15 chorzowian. W 2007 roku na meczu w Kopenhadze madryckie Atletico wspomagało 9 kibiców niebieskiej eRki, a w styczniu 2008 roku na derbach Madrytu zawitało 35 chorzowian. Niewiele później blisko 50 chorzowian wspomagało Atletico na wyjeździe na angielski Bolton. Jest to praktycznie jedyna zgoda w naszym kraju z zagraniczną ekipą z tak odległych terenów (z wyjątkiem Legii i Juve) i do tego tak dobrze utrzymywana.

  • KOSY

Pokaż obrazGÓRNIK ZABRZE - największa kosa ze wszystkich, jakie posiadają "Niebiescy". Z Górnikami od zawsze chorzowianie prowadzili odwieczne dymy. Wiąże się to głównie z jednym aspektem-obie ekipy mają największą rzeszę fanatyków spośród klubów na Śląsku. Kibice zarówno KSG, jak i Ruchu zlokalizowani są we wszystkich zakątkach województwa-siłą rzeczy nie raz dochodzi do spotkań zwaśnionych grup. Dodatkowo wiele miast jest podzielonych pomiędzy kibicami tych ekip, a najjaśniejszym przykładem tego zjawiska jest charakterystyczne miasto, jakim jest Ruda Śląska. Tam do wojen dochodzi w każdy weekend, kiedy to gra albo Ruch u siebie, albo Górnik.

Pokaż obrazPodobnie sytuacja wygląda i wyglądała w innych fan-clubach. "Niebiescy" szczególnie wspominają wyjazdy żaboli z Łazisk na swoje mecze. Jeżdżąc na mecze KSG musieli oni zawsze przejeżdżać przez rewiry Ruchu, co kończyło się za każdym razem obijaniem rywali. Niegdyś innym aspektem rywalizacji między zabrzanami i chorzowianami była rywalizacja sportowa (pod względem ilości zdobytych mistrzostw Polski, zarówno Ruch, jak i Górnik, po dziś dzień są niepobici). Dziś jednak nie wchodzi ona w rachubę, gdyż cała śląska piłka nożna od kilkunastu lat przechodzi gruby kryzys. Te czasy wzajemnej sportowej rywalizacji są już dawno nieaktualne, a wojenka przeniosła się na niwę typowo kibicowską. Fani Ruchu stracili z rąk kibiców KSG dwóch swoich kibiców-wpierw Remika, a następnie Rajmunda. Ten drugi zmarł, po użyciu rakietnicy przez zabrzan. Po tych dwóch incydentach nie dość, że wzajemna nienawiść została wzmożona do niespotykanych dotąd rozmiarów, to doszło też do niespotykanej na wielką skalę decyzji. Otóż "Niebiescy" zdeklarowali się, iż nie będą uczestniczyć, jako zorganizowana grupa kibiców, w meczach derbowych z udziałem Ruchu i Górnika. Jak na razie słowa danego dotrzymują i pomimo, że w tym roku derby zostały rozegrane po raz pierwszy od 5 lat, to fani z Chorzowa nie pojawili się na stadionie KSG. Fanatycy Ruchu podkreślają, że w żaden sposób nie chcą mieć jakiejkolwiek styczności z żabolami na pokojowej drodze. Chcą w ten sposób uszanować pamięć po swych zamordowanych kibicach.

Pokaż obrazGKS KATOWICE - fani "Niebieskich" z uśmiechem na ustach wspominają początki powstania kibiców na GieKSie. Do dziś mówią o tamtejszej GieKSie jako o leszczach czy frajerach. Gdy przychodzi jednak spojrzeć na sytuację rzeczywistą, to tak śmiesznie już nie jest. Ruch na wschodnich terenach Śląska był jeszcze kilkanaście lat temu niekwestionowaną potęgą. Nikt nie był w stanie im zagrozić, tak bynajmniej się wydawało... Przyszedł jednak moment, który splótł ze sobą dwa wydarzenia: poważny kryzys kibicowski na trybunach przy ulicy Cichej oraz kariera na boiskach krajowych i zagranicznych dotąd nikomu nieznanego katowickiego GKS-u. Ni z tego, ni z owego na trybunach przy ulicy Bukowej pojawili się fanatycy w znacznie większej ilości, niż to było pierwotnie. Co jeszcze ciekawsze-kibice Ruchu nie zrobili dosłownie NIC w celu wytępienia wroga, lub chociażby nie dopuszczenia do jego rozrostu. To zjawisko do dziś nie jest mile wspominane przez chorzowian. Dzielnice Katowic, takie jak Piotrowice, Ligota czy Brynów, niegdyś zdominowane przez Ruch, w ciągu jednego pokolenia fanatyków zmieniły swe zapatrywania z niebieskich na trójkolorowe. Jedną z poważnych przyczyn takiego stanu rzeczy było zawieszenie dalszej aktywnej działalności chuligańskiej przez "W", który trzymał cały Ruch z tamtych okolic w ryzach. GKS skrzętnie wykorzystał ten fakt i wyparł z dzielnic Katowic praktycznie rzecz biorąc najlepsze fan-cluby Ruchu. Spośród niegdyś "Niebieskich" Katowic pozostało już niewiele dzielnic całkowicie wiernych Ruchowi. Najbardziej znanymi są Szopienice i Nikiszowiec.

Pokaż obrazRóżnica pomiędzy obiema ekipami w latach 80-tych najlepiej była widoczna na derbach. Ruch siadał zawsze na blaszoku, a GKS gdzieś w innych częściach stadionu formował kilkudziesięcioosobowy młynek! GKS nie liczył się wobec kilkutysięcznej watahy kibiców z Chorzowa. I tak jak wyglądała dysproporcja podczas tych derbów, tak też przedstawiał się układ sił w regionie. "Niebiescy" wspominają, że katowiczan nawet nie obijali i nie ganiali, bo ... nie było kogo. Jak zgubne było to myślenie można zobaczyć obecnie. Na początku lat 90-tych zawiązały się pozytywne stosunki między Ruchem i GKS-em, a poskutkowało to między innymi wspólnymi akcjami i wyjazdem chorzowian w 30 osób na finał Pucharu Polski rozgrywany w Piotrkowie Trybunalskim pomiędzy GieKSą, a warszawską Legią. Definitywny koniec tych dobrych układów nastąpił w 1993 roku, gdy GieKSa po odwołanym z powodu śnieżycy meczu Górnik-GKS zawitała na spotkanie Ruch-Pogoń. Katowiczanie wtedy zostali obici przez "Niebieskich" i dobre układy między ekipami skończyły się raz na zawsze...

W połowie lat 90-tych trwała niesamowita moda na krojenie barw wroga. Dziś też jest to praktykowane, jednak już nie na taką skalę. Tymczasem w tamtych latach można było najczęściej dzięki temu zjawisku zaobserwować zmieniający się podział sił między GKS-em i Ruchem. Na płocie GKS-u podczas derbów coraz częściej pojawiało się coraz więcej niebieskich szali. Był to wyznacznik wzrastającej siły GKS-u i kolejny sygnał zbagatelizowany przez Ruch. Ale trzeba też przyznać, że to już był etap za późny na jakiekolwiek myślenie o wytępieniu wroga. Niemożliwe stało się faktem i mówiąc szczerze fani Ruchu przyłożyli do tego ogromną swoją pracę, a właściwie jej brak. W bardziej rzeczywistych czasach chuligani obu ekip dwukrotnie ustawiali się na awantury umawiane. W obu triumfowali "Niebiescy". Jedna z nich miała miejsce na wielopasmówce przy Stadionie Śląskim (60 chuliganów z Ruchu i 80 z GieKSy), druga została "rozegrana" w chorzowskim parku od strony Katowic. Wojna pomiędzy obiema ekipami trwa w najlepsze od dobrych kilkunastu lat i nic nie zapowiada, by te starcia zelżały...

Pokaż obrazLEGIA WARSZAWA - kibice Legii od zawsze byli znienawidzeni na ziemiach Śląska. Nie inaczej jest w przypadku Ruchu. Mieszkańcy stolicy to oprócz Górnika i GieKSy chyba najbardziej nielubiana ekipa. Ciężko wskazać przyczynę takiego stanu rzeczy-tutaj jak ulał pasują słowa piosenki: "...i bez powodu, i bez przyczyny śpiewamy dziś na cały świat...". Jeszcze ciekawsza jest kwestia taka, że Ruch i Legia praktycznie rzecz biorąc nie miały ze sobą w swej historii żadnego poważniejszego dymu. Po prostu nienawiść ta leży w mentalności Ślązaków, którzy warszawiaków nie cierpią za sam fakt bycia warszawiakiem. Jest to jednak ogólnopolska tendencja :-), więc nic w tym specjalnie dziwnego nie ma. Z tych takich najbardziej pamiętnych dymów z Legią chorzowianie przypominają sobie rok 1990 i mecz o Superpuchar Polski w Zamościu. Ruch grał z wtedy Legią. "Niebiescy" po przyjeździe do Zamościa zbratali się z kibicami miejscowego Hetmana i poszli z nimi na małe balety. Po jakimś czasie otrzymali informację, że na basenie w Zamościu pojawiła się Legia. Ślązacy w wielkim pośpiechu podążyli na miejsce pobytu legionistów i tam zastali kąpiących się warszawiaków. Do dziś kibicom Ruchu uśmiechają się twarze na wspomnienie o łomocie, jaki wtedy spuścili fanom eLki.

ZAGŁĘBIE SOSNOWIEC - również odwieczna kosa. Powód też wiadomy-Zagłębiacy odcinają się od Ślązaków co skutkuje wzajemną niechęcią. Obie bandy mają na koncie wzajemną umówioną walkę, w której górą był chorzowski Ruch. Obecnie o rywalizacji nie jest już tak głośno.

POLONIA BYTOM - Polonia zawsze dla "Niebieskich" była kosą. W czasach obecnych jednakże nie priorytetową. Oczywiście wszystko zależy od miejsca położenia danego fan-clubu Ruchu, bo inaczej na sprawę spoglądają mieszkańcy Radlina, a inaczej Świętochłowic, które graniczą z Bytomiem... Generalnie Polonia, pomimo że nielubiana, jest na Ruchu szanowaną ekipą-zarówno za tradycję, jak i kibicowskie korzenie. To bowiem Polonia była tą pierwszą na terenach Śląska, która dorobiła się własnych kiboli. Na przestrzeni ostatnich trzech dekad obie bandy ze sobą konkretnie się okładały. Jak nie główne ekipy, to fan-cluby. Jednakże w ostatnich kilku miesiącach we wzajemnych stosunkach coś drgnęło. Nie można tu mówić o żadnych dobrych układach, ale ociepliły się relacje na linii Polonia-Ruch. Wpierw fanatycy Ruchu wyciągnęli pomocną dłoń do "bezdomnej" Polonii, która nie miała gdzie rozgrywać meczy w Ekstraklasie i załatwili, iż to właśnie na stadionie "Niebieskich" bytomianie mogli grać mecze w I lidze. Następnym krokiem był niepisany pakt z Polonią o nieagresji, który niejako jest odpowiedzią na chuligański układ GKS Katowice i Górnika Zabrze. Nie ma tu jednak mowy o robieniu wspólnych akcji, po prostu doszło do "zawieszenia broni". Jak długo to potrwa-czas pokaże...

Pokaż obrazLECH POZNAŃ - swego czasu łączył obie ekipy układ. Wiele na temat tego układu w kraju się mówiło, co nie zmienia faktu, iż te kontakty upadły z hukiem. Obecnie obie bandy dzieli duża nienawiść. Jesienią 2007 roku na meczu w Poznaniu miało dojść do starcia z Lechem na trasie, dlatego też ekipa chuligańska, jaką Ruch wtedy się zebrał (sami "Niebiescy", nie wliczając w to Elany i Widzewa, którego zresztą na tym meczu było zaledwie 30-40 osób), była najlepszą, jaką chorzowianie skompletowali w swej historii kibicowskiej. Opowiadając o tym wyjeździe fanatycy Ruchu bardzo żałowali, że nie doszło wtedy do konfrontacji z poznaniakami.

  • BOJÓWKI

Pokaż obrazPierwsze zalążki chuligańskich ekip, które istniały na Ruchu pojawiły się już w latach 80-tych. Owszem, nie miało to tak profesjonalnego charakteru, jak obecnie, jednakże organizacja pod tym względem fanów z Chorzowa była bardzo dobra. Nie działano na zasadzie jednej ekipy, jak obecnie, lecz łączono się w najbliższe okoliczne fan-cluby i ludzie z odpowiednim nastawieniem angażowali się w chuligańskie akcje. Swoje bandy miały: Mikołów+Ligota oraz Świętochłowice+Chorzów (na przełomie lat 80-tych tydzień w tydzień robili akcje na kibiców zabrzańskiego Górnika, najczęściej z Rudy Śląskiej). Robiły one osobno akcje na wrogie ekipy, a swoje siły łączyły na wyjazdach, kiedy to razem stanowili całość. Obie te ekipki liczyły po 30 osób. W połowie lat 90-tych postanowiono założyć elitarną ekipę chuliganów, która zrzeszała tylko tych najlepszych. Tak powstała banda PSYCHOFANS.

Początkowo liczba grupy wynosiła około 60 osób. Trzon bandy stanowili ludzie głównie z Chorzowa, Świętochłowic i Siemianowic. Uszyli swoją pierwszą flagę, bez której praktycznie nie ruszali się na żaden wyjazd. Gdy flaga się wysłużyła, uszyto nową, z nowym wizerunkiem oraz jej mniejszą replikę, która wywieszana jest na wyjazdach. Od tamtego czasu liczba samej ekipy wzrosła do naprawdę ogromnych rozmiarów. Na dzień dzisiejszy PF jest w stanie wystawić 200-osobową bandę ludzi, którzy są aktywni, nie licząc takich, na których można zawsze liczyć w bardzo ważnych akcjach. Jako ciekawostkę chuligani Ruchu podają, że w ciągu godziny są w stanie zebrać 60-osobowy doborowy skład. To budzi szacunek, nawet wśród tych najlepszych.

Pokaż obrazW 2004 roku doszło do starcia z katowickim GKSem. GKS jechał na mecz Banika Ostrava w 3 autokary. W drodze do Czech pod Auchanem w Katowicach doszło do awantury, w której Ruch dostał ostry oklep (zgodnie z tym co utrzymują "Niebiescy" był to wynik ich organizacyjnego nieporozumienia). Wracając z Czech doszło do ponownego starcia, lecz tym razem ekipa Ruchu liczyła 200 osób... Potem nastąpił kultowy już mecz z ŁKS-em w Chorzowie. Awantura na tym spotkaniu napsuła dużo krwi w działalności chuligańskiej Ruchu. Bardzo wielu ludzi z ekipy wtedy zostało zatrzymanych, a łapanki policji trwały jeszcze długo, długo po tym meczu. Sprawy zaś toczą się do dziś. Co ciekawe ten dym nawet nie zachwiał pozycją "Niebieskich" w regionie! To może świadczyć o wielkim potencjale, jaki posiadają kibice Ruchu. Na swym koncie PF mają ustawki z największymi krezusami tutejszego podwórka chuligańskiego. Na rozkładzie chorzowian jest i katowicki GKS (dwukrotnie) i sosnowieckie Zagłębie.

W okresie, gdy formowały się początki PF zaczęła działalność słynna OAK - Organizacja Antykatowicka zlokalizowana w Siemianowicach. Jak sama nazwa mówi ich celem byli praktycznie tylko kibice katowickiego GKS-u. Rozpadli się definitywnie po największym dymie w ostatniej dekadzie - Ruch-ŁKS. Później powstała inna ekipa Młoda Chuliganeria (20-30 osób) z Radlina oraz Ekipa Remontowa z Mysłowic - obydwie te ekipy miały swoje flagi, a płótno Ekipy Remontowej do dziś uważane jest za jedno z najlepszych, jakie wywieszano na Ruchu w latach 90-tych.

  • REPREZENTACJA

Fani Ruchu mecze reprezentacji na poważnie traktowali tylko na terenach Śląska, i to też tylko wybrane. Praktycznie nigdy nie pojechali większą bandą gdzieś w Polskę, czy na wyjazd. Wynika to z mentalności zakorzenionej w "Niebieskich", która odrzuca polskość. Fani Ruchu uważają się za rodowitych Ślązaków, dlatego też mecze reprezentacji nigdy nie były, nie są i nie będą dla nich czymś wyjątkowym. Działalność Ruchu na reprezentacji ogranicza się tylko i wyłącznie do akcji chuligańskich. W tym miejscu trzeba nieco więcej miejsca poświęcić zgodzie, jaka została zawarta pomiędzy Ruchem, Górnikiem, GieKSą, Polonią i Tychami na reprezentację. Była to odpowiedź na ogólnopolski pakt na mecze reprezentacji, za którym opowiedziały się niemal wszystkie znaczące bandy w Polsce (z wyjątkiem ekip z Krakowa). Jedynymi wielkimi nieobecnymi na tym spotkaniu w Gdyni byli Górnik, Ruch, GieKSa i Tychy (Polonia w Gdyni była obecna). Poskutkowało to wzajemnym połączeniem sił niechcianych grup. Problem był tym głębszy, że kadra wtedy rozgrywała wszystkie mecze na stadionie Górnika Zabrze, bo tak chciał ówczesny trener reprezentacji Henryk Apostel. Nie trudno odgadnąć, że na te mecze mobilizowała się cała Polska przeciw "Śląskiej Sile". Jak było jednak do przewidzenia, układ śląskich ekip szybko upadł, a sami fani Ruchu mówią o tym niechętnie i kwitują to machnięciem ręką.

Polska - Mołdawia '96: 300 fanów Ruchu, przed meczem w Chorzowie trafiają Polonię Bytom.
Polska - Anglia '97: 500
Polska - Włochy '97: 400, z Lechem (150) i Arką (30) wyszli wcześniej z meczu i wraz z ekipami "Triady" zaatakowali bandę "Koalicji", w skład której wchodziły m.in. Legia Warszawa, Zagłębie Sosnowiec, Lechia Gdańsk czy Śląsk Wrocław. Proporcje przedstawiały się następująco: 800 "Triady" na 500 "Koalicji". Kilkominutowe starcie wygrywa banda "Triady".
Polska - Szwecja '99: najliczniejsza banda na Stadionie Śląskim na tym meczu. Siedzieli razem z Arką, Cracovią i Lechem. Wynikało to z bardzo dobrych chuligańskich układów, jakie w tamtych czasach "Niebiescy" mieli z poznaniakami. Dwie pierwsze ekipy jednak ostro zaprotestowały przeciwko takiej sytuacji i przez to Ruch Chorzów nie został ostatecznie jednym z członków sławnej "Triady" A-L-C.
Polska - Węgry '03: w doborowym składzie jest 200 chuliganów Ruchu wspólnie z łódzkim Widzewem. Pod stadionem rozbijają w mak bytomską Polonię.
Polska - Szwecja '03: po meczu na trasie połączone ekipy Ruchu i Widzewa po wyrównanej walce ostatecznie pokonują bardzo dobrą ekipę ŁKS-u Łódź.

  • LEGENDA BEZ KOŃCA

Pokaż obrazRuch Chorzów. Sama nazwa na Śląsku mówi wszystko. Najbardziej zasłużony (oprócz Górnika Zabrze) śląski klub, największa rzesza fanatyków i co chyba najważniejsze bezdyskusyjnie najlepsza banda chuligańska w tych rewirach. Przyznają to wszyscy, nawet ci, dla których "Niebiescy" są największym wrogiem. Fanatyzm na trybunach przy ulicy Cichej sięga początków całego ruchu kibicowskiego w Polsce. I choć chorzowianie pierwsze zalążki szalikowców mieli w latach 70-tych, to byli "dopiero" drugą bandą kibicowską w rejonach Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego, która dorobiła się fanów z prawdziwego zdarzenia. Pierwszymi byli Poloniści z Bytomia, którzy strzegą tego faktu, jak relikwii, nie ma zresztą czemu się dziwić. Podwaliną do powstania prężnego ruchu kibicowskiego była kapitalna gra "Niebieskich". Wraz z Górnikiem rywalizowali oni w najlepsze piłkarsko, i tylko między tymi dwoma drużynami praktycznie toczyła się walka o prymaty. Reszta była całkowitym i dosłownym tłem. Może o tym świaczyć fakt, że ostatni tytuł Ruch zdobył w 1989 roku, tymczasem oprócz KSG, nie ma klubu w Polsce, który choćby zdobył tyle tytułów mistrzowskich. A to już mija niemal 20 lat od ostatniej koronacji! Mecze pomiędzy Ruchem i Górnikiem od zawsze elektryzowały piłkarski świat na Śląsku. Niegdyś były to istne wojny, rozgrywane na Stadionie Śląskim przy sztucznym oświetleniu przy publice rzędu 80 000 ludzi. Prawdziwie złote czasy, które już chyba nigdy nie wrócą. Supremacja Śląska w piłce nożnej już nigdy potem nie była tak ogromna. Tego jednak nie można powiedzieć o potencjale kibicowskim naszego regionu, w którym to właśnie Ruch rozdaje karty.

Pokaż obrazPoczątki, jak zawsze i u każdego, były trudne. Fanatycy "Niebieskich" za miejsce swego sektora obrali symbol stadionu Ruchu - zegar OMEGA. Pod tym właśnie zegarem zasiadali kibice, a później szalikowcy przyodziani w pasiaki (to już trochę późniejsze czasy-lata osiemdziesiąte) i prowadzili doping. Jeden z fanów Ruchu do dziś wspomina te szale - "To nie były takie szale, jak dziś. Wydziargała je matka, babka albo dziewczyna i najczęściej były takie długie, że wystarczało na owinięcie wokół szyi, potem pasa i jeszcze się coś zmieściło na brzuchu tak, że i tak szal jeszcze wisiał do ziemi. A najlepsze w tym wszystkim było to, że im dłuższy szal, tym lepszy. Tacy co mieli 3-4 metrowe szale to byli kozaki...". Początkowymi kosami od razu zostały bytomska Polonia i zabrzański Górnik, jak i oczywiście warszawska Legia. Z wyjazdami było bardzo trudno, jeśli zaliczono wyjazd w grupie powyżej 50 szalikowców, to był to sukces. I tak często zakończony albo biciem ze strony gospodarzy, albo pogonieniem. Nie można na tej podstawie wysuwać żadnej oceny, bo wtedy każdy kto jeździł kończył wyjazd tak samo. Były to czasy bez obstaw, ochrony, kamer... Wtedy jeździły prawdzie oszołomy.

Pokaż obrazW latach 70-tych zostały zwarte dobre zgody z Wisłą Kraków i Lechią Gdańsk. Potem w latach 80-tych do tego dołączył Piast Gliwice i Ruch zawsze mógł liczyć na dobre wsparcie podczas meczów wyjazdowych. W 1984 doszło do pierwszej pamiętnej awantury z udziałem fanatyków chorzowskich. Ruch jechał na Cracovię. Podczas wchodzenia na stadion Craxa zaatakowała "Niebieskich" przy bramie wejściowej do obecnego sektora gości. W ostrym starciu obu ekip brało udział po blisko 500 osób z każdej ze stron! Pecha miały krakusy, bo po tym meczu odbyło się spotkanie GKS Katowice-Ruch Chorzów, a katowiczanie mieli wtedy z Craxą dobre układy. GKSu było około 20, Craxy wspomogło ich 80 osób. Ruch postanowił odbić sobie ten atak spod Wawelu i spuścił tego dnia Cracovii mocne lanie. GKS nie był nawet w stanie cokolwiek poradzić na taką kompromitację. Katowiczanie nie stanowili dla Ruchu jakiejkolwiek siły bojowej, nie byli jakimkolwiek rywalem. Co ciekawe na Ruchu wtedy rządziła niepodzielnie ekipa złożona z ludzi z Mikołowa i dzielnic Katowic. To oni trzęśli całą bandą "Niebieskich". To jednak niewyobrażalne, jak tak ogromny potencjał można było roztrwonić w ciągu ledwie kilku lat. I dodatkowo nie było to spowodowane żadną działalnością chuligańską GKS Katowice-to chyba najbardziej uśpiło "Niebieskich".

Pokaż obrazJeszcze w połowie lat 80-tych na słynnych i popularnych wtedy czwórmeczach, jakie rozgrywano między Górnikiem, Katowicami, Ruchem i Szombierkami, katowiczanie mieli niepisany układ z Ruchem. Wtedy jednak w Katowicach jeszcze nie myślano o pucharach europejskich, a jak już ten okres nastał to było za późno, żeby zatrzymać falę rozrostu GieKSy. W latach 80-tych wyjątkowo często dochodziło do wzajemnych starć fanatyków Ruchu z sosnowieckim Zagłębiem. Z tych grubszych dymów szczególnie warte odnotowania są dwa-pierwszy z nich na początku lat 80-tych, drugi kilka lat później w sezonie 1985/86. W tym pierwszym, podczas meczu obu drużyn, Ruch dostał w Sosnowcu sromotne lanie. Kibice Ruchu zmuszeni byli uciekać, aż nad stawy i rzekę Brynicę, która jest nieformalną granica Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego. W drugim z tych dymów to Ruch się zrewanżował sosnowiczanom. W sile 2000 osób pochodem wyruszyli chorzowianie i po przejściu do Sosnowca pod stadionem zaatakowali Zagłębie. Role się odwróciły i tym razem to Sosnowiec podczas wjazdu pod kasy dostał bicie. Ruch w tamtych czasach pokazał się także na meczu Szombierki - Ruch, kiedy to przegonił cały młyn "Zielonych", a sami chorzowianie podkreślają, że bytomianie nie byli wtedy takimi słabeuszami, jak obecnie. W połowie lat 80-tych na rzecz poznańskiego Lecha chorzowianie stracili flagę "Bytków".

Pokaż obrazPrawdziwy chuligański boom na Ruchu zaczął się od sezonu 1986/87. Jeszcze na wyjeździe na Śląska Wrocław chorzowianie w sile 800 osób musieli przetrwać wiele akcji zaczepnych ze strony wrocławian (krojąc przy okazji kilka szali WKS), jednak już podczas wyjazdu na gdańską Lechię, gdzie w pociągu podróżowało 25 "Niebieskich", to oni nadawali ton wydarzeniom. W tym pociągu podróżował również gliwicki Piast, jadący na Bałtyk Gdynia, w większej grupie (60 kibiców). Z Piastem była już wtedy kosa. Awantura trwała, z krótkimi przerwami, od samego Śląska do Bydgoszczy. Piast walczył ze sprzętem, a to, że dym możliwy był przez tak długi okres czasu było spowodowane... wąskim przejściem między wagonami. To też uniemożliwiało bezpośrednie starcie banda na bandę. Starcie, pomimo że tak długie, nie zostało rozstrzygnięte.

Pokaż obrazW sezonie 1987/88 nastąpił spadek Ruchu do II ligi. Jak to często bywa, wraz ze spadkiem nadszedł... wzrost formy chuligańskiej chorzowian. Niemal co tydzień coś się działo. Ruch wyjazdy zaliczał całymi hordami fanatyków - np. w odległej i trudno osiągalnej Nowej Rudzie pojawiło się 700 szalikowców Ruchu. Na Stoczniowca do Gdańska pofatygowało się 120 chorzowian i obili obecnych na tym meczu fanatyków Lechii. Rok 1988 był wyjątkowo bogaty w pamiętne awantury z udziałem "Niebieskich". Na wyjeździe do Wałbrzycha 60 Ruchofanów miało przeboje z chuliganami Górnika. Najpierw wałbrzyszanie zaatakowali gości cegłówkami, jednak i tak zebrali karę w postaci lania. Okazało się, że było im mało i drugi raz przyatakowali Ruch, ale tym razem do akcji wkroczyła milicja. Na innym z wyjazdów, na Stal Stocznię Szczecin, na dworcu w Szczecinie została obita Pogoń. Na samym meczu Pogoń była także obecna w 50-osobowej grupie, co również skończyło się dla nich laniem i to w towarzystwie milicji! Czas jednak pokazał, że to zdarzenie mieszkańcy Grodu Gryfa bardzo wzięli sobie do serca i przy najbliższej możliwej okazji - wyjeździe Ruchu na Pogoń, dojechali chorzowian (26 Ruchofanów) fundując im prawdziwą masakrę w pociągu powrotnym na stacji Szczecin Dąbie. Szczęścia do Ruchu nie miał w tamtych czasach wrocławski Śląsk. Podczas powrotu Dolnoślązaków z wyjazdu na Jastrzębie zostali trafieni w Mikołowie przez "Niebieskich", którzy wyskoczyli ze sprzętem. Śląsk nie tylko zebrał bicie, lecz także stracił flagę, jedną ze swoich najstarszych. Potem wrocławianie próbowali ją odkupić, ale kibice Ruchu nie przystali na tą propozycję (wersja zupełnie odmienna opisana została w "Pamiętniku Kibica").

Pokaż obrazCiekawie było tez na miejscowym podwórku. Po jednym z meczów Ruchu u siebie, na dworzec w Katowicach wracali fani "Niebieskich" z dzielnic Katowic. Było ich blisko 400 osób (taką wtedy bandę Ruch miał w samych Katowicach!) i nie spodziewając się niczego zostali zaatakowani przez ustawiający się na nich GKS, który został wsparty wrocławskim Śląskiem (mieli zgodę wtedy, a akurat tego dnia grali ze sobą). Katowicko-wrocławska koalicja, mimo, że znacznie mniej liczna (trochę ponad 100 osób) przystąpiła do walki, co skończyło się dla nich jednak bardzo mizernie. Wiele osób po stronie GKS-u i Śląska zaliczyło poważne nokauty. Od tego momentu Ruch starał się robić na katowiczan akcje, jednak były one spontaniczne i nawet, jak łapano jakichś GieKSiarzy, to nie lano ich, tylko krojono barwy. "Niebiescy" natomiast wypominają GieKSie robienie partyzanckich akcji i atakowanie pojedynczych fanów Ruchu. Wydaje się jednak, że GKS nie miał po prostu innego wyjścia, bo w otwartej walce stał na straconej pozycji.

Pokaż obrazFanatycy Ruchu starali się być także obecni na wszystkich meczach pucharowych swoich wrogów. I tak: na meczu Górnik-Real Madryt rozgrywanym na Stadionie Śląskim pojawiło się 100 "Niebieskich" w dobrej ekipie. Wypad ten skończył się pokaźnym żniwem szali i obitych zabrzan. Na meczu GKS Katowice Glasgow Rangers, Ruchu pojawiło się kilkuset i oficjalnie cieszyli się z bramek dla Rangersów, nie będąc niepokojonymi przez katowiczan.

Pokaż obrazSezon 1988/89 obrodził również w kilka ciekawych dymów. Po meczu Piast Nowa Ruda - Ruch 4 osoby z Chorzowa postanowiły pojechać na balety z ich zgodą Zagłębiem Wałbrzych. Zanim doszło jednak do umacniania sztamy koalicja zmuszona była poradzić sobie w pojedynku bezpośrednim z chuliganką Górnika Wałbrzych, którzy postanowili umilić swoim rywalom życie. Innym razem, po meczu Wisła Kraków - Ruch, doszło do jednej z większych porażek kibicowskich Ruchu. Milicja wpadła na genialny pomysł, aby Ruch odprowadzać na dworzec etapami, czyli podzielonych na grupy. Skończyło się to tak, jak musiało się skończyć. Ślązacy zostali zaatakowani przez 150-osobową bandę Wiślaków i dostali mocne lanie. Z ciekawostek można dodać, że na wyjazd na Śląska Wrocław pofatygowało się 1000 szalikowców Ruchu, a na Polonię Bytom z buta maszerowało 4000 ludzi! Zwieńczeniem tego sezonu w pozasportowe atrakcje był megadym po meczu dającym Ruchowi mistrzostwo Polski. Ruch-Górnik Wałbrzych, bo o tym meczu mowa, przeszedł do historii annałów polskiego chuligaństwa. 25.000 ludzi przyszło tego dnia oglądać cieszących się z krajowego prymatu piłkarzy, a zobaczyli... uciekającą przed kibicami milicję. Nic jednak nie zapowiadało takiej jazdy. Bractwo po meczu najzwyczajniej w świecie chciało polecieć przez murawę do piłkarzy. Zomowcom ten pomysł nie przypadł jednak do gustu i zaczęli bić Ruchofanów. Awantura szła niemrawo do czasu, gdy przytomności nie stracił jeden z czołowych chuliganów Ruchu. Wtedy furia ogarnęła "Niebieskich". Naprędce zdemontowano urządzenia nawadniające murawę boiska i z 6-metrowymi rurami rozpoczęto pościg za przerażonymi psami. Służby porządkowe tego dnia dostały sromotne lanie. Te wydarzenia były preludium do upadku najlepszej bandy na Ruchu-ekipy z Mikołowa i przylegających do niego dzielnic Katowic. Dokładnie od tego momentu rozpoczęła się rozrastać w Katowicach GieKSa.

Pokaż obrazSezon 1989/90 rozpoczęli chorzowianie karnymi trzema meczami rozegranymi w odległości większej, niż 100 km od stadionu przy ulicy Cichej. Jako miejsce docelowe obrano...Wrocław. Traf chciał, że te 3 mecze to były dwukrotne derby (Górnik i GKS) oraz Motor Lublin. To zdecydowanie nie wróżyło spokoju na trybunach i w drodze dojazdowej. Pierwszy z meczów z Górnikiem skończył się polowaniem na zabrzan, których zawitało zaledwie 200 przy 3000 "Niebieskich". Górnik był ganiany i obijany na całej długości trasy stadion-dworzec. Kto był we Wrocławiu ten wie jaka to odległość, jakby iść z buta... W pociągu natomiast w wyniku bardzo agresywnego zachowania fanatyków Ruchu i chęci dojechania żaboli jeden z psów zmuszony został użyć broni ostrej strzelając w powietrze. Incydent miał miejsce w Oławie. Na tych trzech meczach rozgrywanych we Wrocławiu nigdy nie było nudno. Jedna z wizyt w stolicy Dolnego Śląska zakończyła się dosłowną rzeźnią. 6 "Niebieskich" z ekipy postanowiło szukać emocji na mieście i odłączyli się od tłumu. Jadąc w tramwaju wyczajeni zostali przez większa 20-osobową bandę Śląska wyposażoną w sprzęt (brechy, łańcuchy). Fani Ruchu nie mając nic do stracenia łapali, co było pod ręka, w tym naprędce zrobionego tulipana z butelki. Dźgani tym tulipanem wrocławianie na pewno bardzo źle wspominają tamten dzień, a w popłochu wyskakiwali z pędzącego tramwaju, żeby nie odnieść jeszcze większych obrażeń. Innym razem Ruch w Opolu przegonił zbierająca się na wyjazd na Start Namysłów Odrę.

Pokaż obrazPoczątek lat 90-tych przyniósł na trybunach chorzowskiego stadionu duży kryzys kibicowski. Zaczęło ubywać publiki, wyjazd były coraz marniejsze, jednak to nie przeszkadzało zaliczać kolejne dymy. Nie były już one jednak tak częste, jak we wcześniejszych latach. W sezonie 1990/91 po meczu Ruch - Lech w Katowicach ekipa Ruchu gania katowicki GKS. Na dworcu "Niebiescy" wyczaili pociąg relacji Częstochowa-Gliwice. Tego dnia miał odbyć się mecz Górnik - ŁKS, wobec czego przezornie przeszukano pociąg i wyczajono w przedziale służbowym grupę fanów ŁKS-u leżących na ziemi, a w przedziale pogaszone były wszystkie światła. Na pierwszej stacji w Katowicach-Bogucicach nastąpił szturm na ŁKSiaków zakończony wykrojeniem wszystkich szali ŁKSu i 16-metrowej flagi łodzian. Na wyjeździe na Stal Mielec chorzowianie wsparci zostali przez Igloopol, w sumie było ich 200 osób. W Mielcu wpierw pogoniona została Stal na mieście, a potem już na meczu Ruch wykroił miejscowym 2 flagi. Ci nie pozostali dłużni i też 1 płótno skubnęli "Niebieskim". Mecz został również przerwany, bo fani z Chorzowa wrzucili na boisko gaz. Na własnych śmieciach Ruch był cały czas groźny. Przekonał się o tym dobitnie Motor Lublin. Do Chorzowa zawitało ich 40. Gdy już opuścili miasto Ruchu wydawało się, że nic się nie wydarzy. Tymczasem Ruch w 60-osobowej ekipie postanowił wyruszyć na łowy za GieKSą, która też tego dnia grała mecz. Na dworcu w Katowicach przypadkiem zamiast GKS-u trafili nikogo innego, jak właśnie mieszkańców Lublina. Motorowcy uciekali po torach. Ci co zostali złapani zaliczali terror, natomiast błędem lublinian była ucieczka do opuszczonego budynku kolejowego. Z opowiadań kibiców Ruchu wynika, że działy się tam iście dantejskie sceny...

Pokaż obrazW sezonie 1992/93 na szczególną uwagę zasłużyło kolejne trafienie wrocławskiego Śląska, który do żadnej innej ekipy nie miał takiego pecha, jak właśnie do Ruchu. Śląsk w sile 40 szalikowców wracał z wyjazdu na Siarkę. O fakcie wyjątkowego niefarta do chorzowian napisał nawet Roman Zieliński w kultowym "Pamiętniku Kibica". Od sezonu 1993/94 na Ruchu rozpoczęła działalność młoda ekipa. Przyszli oni w samą porę, gdyż na trybuny przy ulicy Cichej potężnymi krokami wkradał się poważny kryzys. Ludzie tworzący nową chuligańską rzeczywistość na Ruchu pochodzili głównie ze Świętochłowic, a ich osobą numer 1 został "Dz". Banda z meczu na mecz się powiększała, a swoją działalność na piłce nożnej rozpoczęli skinheadzi, którzy silnie akcentowali swoją obecność na meczach "Niebieskich". Moda na skinowanie objęła także stadion Ruchu i niemal wszyscy członkowie młodej bojówki udzielali się w ruchu skinheads. To były zresztą złote lata skinheadów w Polsce, którzy już nigdy potem nie odzyskali swojej świetności, jaką przeżywali na początku i w połowie lat 90-tych XX wieku.

Pokaż obrazSezon 1994/95 to przede wszystkim jazda urządzona Polonii podczas meczu sparingowego obu drużyn rozegranego w Bytomiu. Ruch niespodziewanie w 200 osób doborowego składu pojawił się na nic nie znaczącym meczu. W lidze Ruch zalicza bardzo dobrze liczbowo wyjazdy. Liczby Ruchu to: GKS Katowice (2000), Górnik Zabrze (1500), Raków Częstochowa (450), Stal Mielec (230), Hutnik Kraków (150-zaliczony zwycięski dym z Gumiorami), Miliarder Pniewy (150), Petrochemia Płock (150-w drodze powrotnej dochodzi do wygranego starcia z Widzewiakami czającymi się na chorzowian), Widzew Łódź (150), Legia Warszawa (105), Lech Poznań (100), Zagłebie Lubin (27). Wspomagana jest także zgoda chorzowian-Stomil Olsztyn-w 100 osób na Górniku Zabrze i w 30 na Hutniku Kraków. Z meczów u siebie warto odnotować pomeczowe wydarzenia po spotkaniu Ruch - Raków. Zwyczajowo już po meczach Ruchu u siebie katowiccy fani "Niebieskich" udali się do Szopienic pociągiem. Tym samym składem PKP podróżował Raków i wspólna jazda skończyła się innego rodzaju jazdą, jaką zafundowali chorzowianie Rakowowi. Kamienowanie przedziału uspokoił dopiero przyjazd posiłków policyjnych.

Pokaż obrazW kolejnym sezonie kibice Ruchu zmuszeni byli witać się z II-ligową rzeczywistością. Wpłynęło to na nich bardzo mobilizująco. Ich wyjazdy z tamtego okresu budzą respekt. Trzeba przypomnieć, że niegdyś niemal wszystkie wyjazdy zaliczane w minimum 200-osobowych grupach nie należały do częstych wydarzeń. W tym sezonie "Niebiescy" stoczyli prawdziwą wojnę na meczu Szombierki-Ruch, gdzie pojawiło się ich 2500. Zaczęło się od wybiegnięcia na murawę i starcia z fanami "Zielonych". Jednak szybko agresja chorzowian przeniosła się na policję. Walki trwały przez całą przerwę i drugą połowę, a ogromna część kibiców Ruchu została wyparta ze stadionu. Spalono także część trybuny na stadionie! Ci z Ruchofanów, którzy zmuszeni byli uciekać ze stadionu przed wyłapującą sprawców policją natrafiali na kolejną zaporę - bytomską Polonię czającą się wokół stadionu. Ruch zalicza także awanturę podczas wyjazdu z Bałtyku Gdynia (100 "Niebieskich). W pociągu powrotnym w Iławie dosiada się krakowska Wisła i mogło się to skończyć tylko jednym-permanentną awanturą. Na Stilonie melduje się 250 chorzowian, na Polonii Bytom 3000 (wszyscy idą pochodem z Chorzowa do Bytomia), na pobliskim Naprzodzie Rydułtowy 2000 (na osiedlach trwały ganianki z miejscowymi, a na stadionie Ruch zaatakował młyn Naprzodu, ci jednak się postawili), na Odrze Wodzisław 800 (od tego sezonu Odra przestała być fan-clubem Ruchu, wodzisławianie wybrali drogę niezależnego kibicowania), na Krisbucie Myszków 400, na Górniku Konin 200, na Chrobrym Głogów 200, na Zawiszy Bydgoszcz 230 i na Starcie Namysłów 200. W tym też sezonie miejsce miały sławetne mecze reprezentacji Polski w Zabrzu, gdzie Ruch tworzył "Śląską Siłę" wraz z Górnikiem, GieKSą, Polonią Bytom i GKSem Tychy. Mimo, że sezon ten Ruch grał w II lidze, to dotarł aż do finału Pucharu Polski, gdzie w Warszawie zmierzył się z GKS-em Bełchatów. Chorzowian zjawiło się tam od 3000 do 5000 w zależności od źródła informacji. Nie umniejsza to jednak faktowi, iż była to prawdziwa inwazja. W stolicy Ruchofani mieli przeboje z Legią, która próbowała atakować autokary Ruchu, jednak w całą akcję wtrąciła się policja i przegoniła agresorów.

Pokaż obrazNastępny sezon (1996/97) to znów I liga dla Ruchu no i wyjazdy na europejskie stadiony w związku ze zdobyciem Pucharu Polski w poprzednim sezonie. W Europie niestety "Niebiescy" pokazują się mizernie, ale trzeba przyznać, ze trafili na wyjazdy chyba najgorsze z możliwych. Najpierw w Walii na Llansentffraid zjawia się 60 chorzowian, a potem na wielkiej Benfice Lizbona już tylko 12. Ruch działa aktywnie chuligańsko. Przede meczem w Tychach na GKSie, gdzie chorzowian stawiło się niemal 700 osób doszło do awantur przed stadionem z miejscowymi. W dniu derbowego spotkania z zabrzańskim Górnikiem, "Niebiescy" chuligani robią akcję na fanów KSG w Rudzie Śląskiej. Awantura kończy się po myśli chorzowian. Na samym meczu w Zabrzu Ruch dopingowało blisko 2000 kibiców. Największym jednak echem odbiła się przedmeczowa akcja na GKS Katowice podczas derbów na GieKSie. Połączone siły Siemianowic Śląskich (ekipa OAK) i Piekar Śląskich w liczbie 200 chłopa wjechały katowiczanom pod kasy. Wszyscy zebrani GieKSiarze uciekli w popłochu, a ci co próbowali się postawić wyszli na tym nienajlepiej. Ogólnie na tych derbach pojawiło się 1700 Ruchofanów. Pozostałe wyjazdy z tego sezonu, to: Odra Wodzisław (1200), Hutnik Kraków (600), Wisła Kraków (500), Raków Częstochowa (350), Widzew Łódź (ponad 200), Lech Poznań (100), Śląsk Wrocław (100), Legia Warszawa 80 (tak mało ze względu na pierwszy sezon obowiązywania identyfikatorów stadionowych).

Pokaż obrazSezon 1997/98 to sezon niesłychanie udany dla Ślązaków. Zaliczono mnóstwo awantur, w tym 2 kultowe, które złotymi zgłoskami zapisały się w historii polskiego chuligaństwa stadionowego. Pierwsza z nich to oczywiście Spodek. Na turnieju tym doszło do totalnej wojny na trybunach, a "Niebiescy" wiedli prym w katowickiej hali. Było ich zresztą w Spodku najwięcej, bo około 3000. Ich największą ofiarą padł GKS Katowice, którego wyparto całkowicie z trybun. Wielu kibiców po tych wydarzeniach miało poważne kłopoty z prawem. Zaledwie 3 miesiące później na rozkładzie chuliganów Ruchu ponownie został katowicki GKS. Tym razem przed derbami w stolicy Górnego Śląska. Kibice Ruchu (blisko 3000 na sektorze) przed meczem wykorzystali brak czujności fanatyków GieKSy i zaraz po wjeździe na stadion z bramą, murawą wybrali się po flagi gospodarzy. Udało im się tego dnia wykroić aż 6 flag, a było to efektem tego, że ekipa GKSu czekała przed stadionem obawiając się powtórki z rozrywki z zeszłych derbów, kiedy to Ruch wjechał GKSowi pod kasy. "Niebiescy" na rzecz katowiczan stracił tego dnia 1 flagę (White Power). Zadymy na tym meczu doprowadziły do przerwania spotkania. Równie ostro dymili chorzowianie w Radzionkowie na meczu Pucharu Polski. Awanturnicy z Chorzowa (3500 osób) rozpoczęli walkę z siłami porządkowymi po tym, jak jeden z kibiców Ruchu po wbiegnięciu na murawę i próbie linczu sędziego, został zakuty w kajdanki przez policję. Wielu kibiców po tej awanturze było ciężko rannych. Ciekawie również było na meczu w Zabrzu podczas benefisu Włodzimierza Lubańskiego. 30-osobowa banda chuligańska Ruchu postanowiła odwiedzić sobie rywali zza miedzy podczas tego meczu. Gdy weszli na stadion, młyn Górnika nie wiedząc kto zmierza w ich kierunku, zaczął śpiewać "chodźcie do nas". Chorzowianie rzeczywiście poszli i... rozgonili cały młynek Górnika. Sami jednak przyznają, że tego dnia nie było na stadionie żadnej ekipy Górnika, tylko głównie małolaty. Oprócz tego, innym razem w Rybniku, trafiona zostaje przez fan-club Radlin flaga zabrzańskiego Górnika "Wrębowa". Niestety w tym sezonie dochodzi do tragicznego zdarzenia - z rąk fanów Górnika Zabrze ginie Remik, wierny szalikowiec Ruchu. Na meczu derbowym z Górnikiem, który odbył się po śmierci Remika na nogi postawiono całą policję z Górnego Śląska. Wyjazdowo Ruch pokazał się w Polsce bardzo okazale: derby na Górniku (1500), Odra Wodzisław (1000), Widzew Łódź (450-najliczniejsza ekipa w tym sezonie na Widzewie), Wisła Kraków (400), ŁKS Łódź (300, pokazują się tam z bardzo dobrej strony pod względem oprawy meczowej, co w tamtych czasach było rzadkością), Stomil Olsztyn (300-w Inowrocławiu trafiony zostaje Śląsk Wrocław w liczbie 30 sztuk. Spotkanie kończy się konkretnym obiciem wrocławian), Zagłębie Lubin (280-nie wpuszczeni na stadion), Lech Poznań (270), Dyskobolia (250), Legia Warszawa (200), Amica Wronki (60).

Pokaż obrazNastępny sezon (1998/99) daje kibicom Ruchu ponowną możliwość pokazania się na europejskich stadionach, gdyż chorzowianie wystartowali w Pucharze Lata (Intertoto). Ruch zalicza wyjazd na Austrię Wiedeń w 150-osobowym składzie. Do "Niebieskich" podbijają chuligani Rapidu Wiedeń z propozycją walki, na co Ślązacy chętnie przystają. Jednakże w umówionym miejscu nie było żadnych rywali. Na Debreczynie pojawia się 120 Ruchofanów i tam doprowadzają do szewskiej pasji publiczność pokazując Węgrom... gołe dupy. Oprócz tego królowała na trybunach przyśpiewka "Adolf Hitler KS Ruch". Na Oergryte Goeteborg w Szwecji melduje się 20 chorzowian, a w Bolonii 60. W lidze Ruchowi nie idzie już tak dobrze, jak sezon wcześniej. Co prawda wszystkie wyjazdy są zaliczone, ale liczby już nie takie dobre. We Wronkach jest 91 "Niebieskich" i w pociągu powrotnym jadą razem z kibicami Górnika Zabrze, który wracał z Lecha Poznań. Wspólna podróż kończy się wspólnym "biesiadowaniem". Na Legii melduje się 236 chorzowian, a po meczu wracając już w pociągu kibice Legii pokazują dziwne zapędy piromańskie podrzucając kukułcze jajo w postaci koktajlu mołotowa, co dla jednego z kibiców Ruchu kończy się poważnymi poparzeniami. Przed derbami rozgrywanymi na GKSie Katowice dochodzi na katowickim dworcu do awantur między zwaśnionymi rywalami - GieKSa obrzucała kamieniami pociąg z "Niebieskimi". Na samym meczu na sektorze gości jest 1500 fanatyków Ruchu. Na Wiśle Kraków pojawia się 350 Ruchofanów, a w Zabrzu na Górniku 1500. Na derbach w Zabrzu Górnik odbija flagę "Wrębowa", którą Ruch wykroił żabolom sezon wcześniej. Na Pogoni Szczecin "Niebieską" jedenastkę wpiera 120 kibiców z Chorzowa, a na Stomilu Olsztyn już tylko 25. Wyjazd na Ruch Radzionków to etatowa inwazja w postaci 1000 osób, a na Odrze Wodzisław jest ich 300. Do Krakowa na Puchar Polski z Wawelem zawitało 170 szalikowców niebieskiej eRki, na Lecha Poznań 200, a na GKS Bełchatów 150. Do Płocka na Petrochemię wyjeżdża 150 ludzi, a pociąg którym podróżowali został obrzucany kamieniami przez Widzew. Z Widzewem Ruch miał jeszcze jedną styczność w tym sezonie-po meczu Widzew - Ruch ekipa samochodowa kroi na pobliskim osiedlu gościa niosącego do domu flagę "Fan-Club Gorkiego", flaga w ten sposób zmienia właścicieli. U siebie Ruch też nie próżnuje. Na odwiecznie zamknięty stadion (aż przez 4 lata uchylano się od wpuszczania kibiców gości tłumacząc to budową autostrady przebiegającej za sektorem gości na stadionie przy ulicy Cichej) udaje się wejść wodzisławskiej Odrze w 120 osób. Kibice gości chcieli wykorzystać brak czujności fanów Ruchu i skroić im wiszącą najbliżej ich sektora flagę, co skończyło się dla Odry wygonieniem z sektora po szybkiej interwencji chuliganki Ruchu. Na innym meczu u siebie Ruch - Górnik kibiców gości zabrakło. Za to imponująco prezentował się tego dnia płot stadionu Ruchu-wywieszono wykrojone barwy rywali: 114 szali GKSu, 96 Górnika Zabrze i mnóstwo innych bytomskiej Polonii, tyskiego GKSu czy wytrzepaną flagę Widzewa. Chuligańsko Ruch też działa na dworcach-ustawiają się kilkakrotnie na wrocławski Śląsk oraz udaje im się trafić kibiców Motoru Lublin. Od tego sezonu bardzo dobre stosunki zaczęły łączyć fanów Ruchu i poznańskiego Lecha, jednakże nie są to kontakty mające znamiona zgody, lecz bardzo dobrego układu chuligańskiego.

Pokaż obrazW sezonie 1999/2000 Ruch niespodziewanie walczy o najwyższe laury w kraju na ligowych boiskach. Przyciąga to kibiców na trybuny, ale także i na wyjazdy. Na Cidrach jest ich blisko 2000 (nie wywieszają flag z powodu pomysłowości miejscowych kibiców, którzy płot posmarowali towotem), na derbach w Zabrzu 1700 (dochodzi do konkretnej awantury z policją, podczas której Ruch walczy wyrywanymi ławkami, a zakończona zabawa zostaje obstrzeliwaniem z broni gładkolufowej sektora fanatyków Ruchu), w Płocku 250, w Szczecinie na Pogoni 220 (przed meczem jedna z grup kibiców "Niebieskich" ma nieprzyjemne starcie z chuliganami GKS Katowice, natomiast wracając już w Zabrzu na pociąg z fanami Ruchu lecą kamienie), na Legii 500, na ŁKS-ie Łódź 150, na Stomilu Olsztyn 180 (jedną z grup wybierającą się na zbiórkę chorzowian atakuje GKS Katowice, zaś po meczu już w pociągu powrotnym Ruch jedzie w składzie razem z Arką i tylko obecność policji ratuje Arkowców przed linczem, dla odmiany znowu w Bytomiu szturm na chorzowian przepuszcza Polonia), na Odrze Wodzisław 200, na Dyskobolii 100, a na Lechu Poznań 500. Na stadionie przy ulicy Cichej bardzo ciekawie jest na meczu z Polonią Warszawa, której do Chorzowa zjechało ponad 200 osób. Dochodzi do awantur wpierw pomiędzy obiema ekipami, a następnie między kibolami Ruchu i policją. Ruch nie odpuszcza katowickiej GieKSie żadnej nadarzającej się okazji-jedną z nich był mecz Grunwald Ruda Śląska - GKS Katowice. Tam zjawia się 100-osobowa banda Ruchu, która obija 20 fanów GKS-u chcących porządzić sobie na stadionie poprzez łazikowanie w szalach za kiełbaskami. Od tego sezonu bardzo wzmaga się wzajemna rywalizacja między Ruchem i GieKSą. Dochodzi do niespotykanych dotychczas, notorycznych walk na osiedlach i dzielnicach. Za każdym razem po meczach rywali czatowano na siebie wzajemnie w celu obijania wrogów i krojenia barw. Efektem tego są obustronne duże zdobycze, jak i tak samo liczne straty w szalach.

Pokaż obrazSezon 2000/2001 to ponowna gra Ruchu na międzynarodowej arenie i co za tym idzie możliwość pokazania w innych krajach siły polskich chuliganów :-). W Wilnie na Żalgirisie udaje się to "Niebieskim" stuprocentowo. Na Litwie hool's Ruchu rozpoczęli dym, a pojawiło się ich tam 200 osób, więc potencjał do walki był. W walce z miejscowi posługiwali się sprzętem. Na Interze Mediolan melduje się 160 chorzowian. Mecz rozgrywany z Włochami w Polsce zostaje przeniesiony na Stadion Śląski i dzięki temu to widowisko ogląda grubo ponad 20 000 widzów-w tamtych czasach to niemal niespotykana publika na meczach klubowych w Polsce. Na Widzewie, gdzie Ruchu pojawia się 140 osób notują goście starcie z łodzianami i policją. Na Wiśle jest 240 chorzowian, w Lubinie 35 (zamknięty sektor), w Opolu 200 (Odra zalicza awanturę z psami), w Szczecinie 170 (w Stargradzie Szczecińskim Pogoń zostaje... pogoniona), we Wronkach 50, w Płocku 12 (przed meczem zaliczają starcie z podobnie liczebną ekipą Petry), w Radzionkowie 400, na Legii 80 (nie wchodzą na sektor-Legia zamyka Ruchowi w zamian za brak mozliwości wejścia Legionistów na mecze ich klubu w Chorzowie), na Śląsku Wrocław 75. Derby z katowicką GieKSą przynoszą kolejne awantury z katowiczanami pod kasami-wpierw około 100 chorzowian wjeżdża w GieKSę, a następnie katowiczanie kwitują to kamionką.

Pokaż obrazKolejny sezon (2001/2002) rozpoczynają fanatycy Ruchu od wyjazdu w 133 na Pogoń Szczecin. Potem przychodzi wyjazd na Radomsko (300 "Niebieskich"), który Ślązacy urozmaicają sobie wjazdem miejscowym pod kasy, a efektem tej akcji jest wykrojona połowa największej flagi RKSu Radomsko. Również ganianką zakończyło się wspomaganie przez 15 kiboli Ruchu z Radlina swojej zgody z Myszkowa na ich wyjeździe na Włókniarz Kietrz. 33 szalikowców z Chorzowa zalicza wyjazd na Dyskobolię, 40 na Stomil Olsztyn. Na Legii kolejne 0 (zakaz ze strony Legii po raz wtóry). 80 osób z Ruchu nie doczekało się przyjazdu Rakowa Częstochowa na Uranię Ruda Śląska, natomiast 285 chorzowian zaliczyło wypad na Śląsk Wrocław. Do Opola na Puchar Polski wybiera się zaledwie 12 "Niebieskich". Ponad 2000 fanów dopinguje jedenastkę Ruchu na "wyjazdowym" meczu z GKSem Katowice-o dziwo na samych derbach brak awantur pomiędzy ekipami-jedynie GKS ostro dymi z policją. Działo się natomiast przed meczem-na katowickim dworcu 40-osobowa grupa "Niebieskich" z Mikołowa ma wpierw zwycięskie starcie z 10-osobową grupą GieKSiarzy, a potem ta sama grupa "Niebieskich" zostaje pogoniona i oklepana przez 50-osobową ekipę chuliganów z GKSu. Na Wiśle Kraków pojawia się 400 Ruchofanów. We Wronkach jest 130 chorzowian, a już po meczu wracająca do domu grupka 10-osób zostaje dwukrotnie trafiona przez polujący GKS Katowice-w obu przypadkach Ruch nie zalicza starć do udanych. W Warszawie na Legii jest 173 "Niebieskich", a na Polonii 86. Do Wodzisławia pofatygowało się 250 kiboli Ruchu, a do Szczecina na Pogoń 80 osób z Chorzowa. Gorąco także było na miejscowym podwórku. Po jednym z meczów GKSu Katowice u siebie ekipa Ruchu ustawia się na GieKSę z jednej z katowickich dzielnic atakując rywali ostrym sprzętem, czego efektem pada 1 GieKSiarz trafiony siekierą. W szpitalu walczy o życie i na szczęście udaje mu się wyjść cało z tego zdarzenia. Po meczu Ruch Chorzów - Dyskobolia w Rudzie Śląskiej 50 szalikowców Ruchu zostało zaatakowanych przez liczniejszą ekipę Górnika Zabrze. Fanatycy spod znaku niebieskiej eRki zmuszeni byli salwować się ucieczką. W Mikołowie doszło do walk pomiędzy Ruchofanami i kibolami GKSu Tychy wracającymi z Czerwionki (32 tyszan i 50 "Niebieskich"). Tychy zwiewają z miejsca zdarzenia, a jeden tyszanin zalicza bicie. Także tyski GKS miał starcie z Ruchem wracając z Wawelu Wirek-znów w Mikołowie tyszanie pogonili 15 miejscowych. Po meczu Ruch - Wisła Kraków na parkingu chorzowskiego stadionu zostają zaatakowani ze sprzętem goście niosący ze sobą flagę "Chłopcy z Reymonta", w wyniku czego płótno zmienia właścicieli. Spokojnie nie jest także na szlagierowym meczu z Legią w Chorzowie. Chuligani Ruchu próbowali się za wszelką cenę dostać do typowo sportowej grupy Legionistów, którzy na mecz dostali się idąc pod stadionem całkowicie bez obstawy. Policja nie dopuściła jednak do konfrontacji bezpośredniej, co spowodowało starcia z mundurowymi. Ruch nie odpuszcza także Polonii Bytom - na powracającą Polonię z wyjazdu z Rozwoju Katowice czeka w Chorzowie Batorym 30 "Niebieskich", jednak ich próby wykręcenia jakiejś awantury kończą się ucieczką przed liczniejszą bandą bytomian.

Pokaż obrazSezon 2002/2003 rozpoczyna się tragicznie dla fanatyków Ruchu. 40-osobowa ekipa chorzowian postanowiła uatrakcyjnić swym największym rywalom-Górnikowi ich mecz z lubińskim Zagłębiem. Wjechali im pod kasy i doszło do starcia, w którym zabrzanie używają rakietnicy. W wyniku obrażeń wpierw Rajmundowi zostaje amputowana noga, a następnego dnia 16-letni chłopak umiera. Zdarzenie to powoduje ostre nasilenie ataków chuliganów Ruchu na kibiców Górnika Zabrze, które miały miejsce na wielu meczach zabrzan w tym sezonie. W inauguracyjnym wyjeździe na Wisłę zajeżdża 280 Psychofanów. Przed meczem zaliczają na Chorzowie Batorym wjazd ze strony bytomskiej Polonii, która w 40 osób przegania 30 osobową grupę Ruchu. W Wodzisławiu na Odrze jest 300 "Niebieskich", na Polonii Warszawa Ruch daje plamę pojawiając się w 4 osoby, a na Widzewie jest ich 200. Na Szczakowiance Jaworzno piłkarzy niebieskiej eRki dopinguje 900 osób (po meczu mają starcie na dzielnicy Katowic-Giszowcu 40 na 40 z GieKSą-górą chorzowianie), na Dyskobolii jest ich 31, na szczecińskiej Pogoni 130, na Petrze w Płocku 80, na Lechu Poznań 153, 90 we Wronkach na Amice, na Zagłębiu Lubin 60, na Legii 120.

Pokaż obrazLatem 2002 roku doszło do jednej z dwóch historycznych ustawek Ruchu z GKS Katowice. W walce banda na bandę na czteropasmowej ulicy górą byli chorzowianie. Przed derbowym meczem Ruch-Górnik chuligani Polonii Bytom obijają fan-club Ruchu ze Świętochłowic. Po meczu z KSG następuje riposta Ruchu w postaci umówionej walki banda na bandę z Polonią. Ruchu stawia się 60 w doborowym składzie. Polonia tylko w liczbie kilku osób wybiega naprzeciwko Ruchowi, co jest spowodowane interwencją policji. "Niebiescy" oczywiście leją tych Polonistów, którzy się im postawili. Oprócz tego nie ustają wieczne zatargi fanów Ruchu z Mikołowa z tyskim GKSem. Wracających tyszan z meczu na Walce Zabrze (95 osób) atakuje 30 mikołowian. Do bezpośredniego dymu nie dopuszczają niebiescy, tyle że w mundurach. W Świętochłowicach na tyszan oczekuje 60 kiboli Ruchu. GKS Tychy przegania Ruch, a 3 miejscowych dostaje bicie. Na meczu Polonia Bytom-KS Myszków 20 kibiców Ruchu wspomaga 30-osobową ekipę Myszkowa i po meczu zaliczają awanturę z miejscowymi, która zostaje przerwana przez policję. Fani Ruchu z Radlina robią akcję na ekipkę Rymera Niedobczyce sympatyzującą z zabrzańskim Górnikiem. Łupem "Niebieskich" z Radlina padają 3 flagi Rymera. Ciekawie było na meczu Ruch Chorzów - Wisła Kraków, a właściwie to przed nim. Chuligani Ruchu próbowali zaatakować ekipę krakowskiej Wisły, co spotkało się z ostrą interwencją policji. Doszło do awantury ze służbami porządkowymi, a jej efektem był poważnie ranny fanatyk z Chorzowa poturbowany przez... konia ujeżdżanego przez psa. Do spięcia doszło także na Urania Ruda Śląska - Raków Częstochowa, na tym meczu na gości czyhało blisko 50 gości z Ruchu. Rakowa zawitało 21 osób i na murawie stadionu w Rudzie Śląskiej doszło do awantury w wyniku której Raków ewakuował się na swoje sektory. Na meczu reprezentacji Polska - Węgry chorzowianie leją wraz ze wspomagającymi ich Widzewiakami pod kasami Polonię Bytom i Odrę Opole.

Pokaż obrazW sezonie 2003/2004 inauguracja przypada na Puchar Polski na Koronie Kielce. Ruchu tam zawitało 250. W lidze po spadku z ekstraklasy "Niebiescy" zaczynają od Błękitnych Stargard Szczeciński-jest ich tam 80. Drugi wyjazd to Cracovia i niemal godzinna awantura z Craxą. W Krakowie było 600 chorzowian, a kolejne 200-300 osób (sama chuliganka) zostało zatrzymanych przez psiarnię i nie wpuszczonych na mecz. Kolejny wyjazd to kolejne niepokoje :-). Na ŁKSie melduje się niemal 300-osobowa banda Ruchu-typowo chuligańska. W tej ekipie była tez obecna chuliganka łódzkiego Widzewa w sile 50 osób. Na meczu ŁKS wypuszcza ze swojego sektora rozebranych 2 kibiców Apatora, co powoduje natychmiastową reakcję w sektorze Ruchofanów, którzy próbują sforsować ogrodzenie. Do niczego konkretnego jednak nie doszło. Na wyjeździe na Podbeskidzie Bielsko-Biała swoją drużynę dopingiem wspiera 600 kibiców Ruchu, a w Tychach w drodze powrotnej dochodzi do obrzucania pociągu przez kiboli GKS Tychy. Szybka reakcja i agresorów nie widać. W Szczecinie na Pogoni jest 41 "Niebieskich", na Szczakowiance jest ich 600, na Ceramice 110, na Zagłębiu Lubin 100, na Arce Gdynia 300 (w Lublińcu notują konkretny dym z policją, a w Bydgoszczy przeganiają kilku fanów Zawiszy). Po meczu Ruch - KSZO chuliganka Ruchu goni gości, jednak nie udaje im się ich dorwać. Na początku rundy wiosennej Ruch robi niespodziankę ultrasom GieKSy krojąc ich z przygotowywanej na mecz z Widzewem oprawy. Później następuje iście chuligańska jazda w wykonaniu kiboli "Niebieskich" na meczu Piast - Ruch. Mecz w wyniku starć chuliganów Ruchu i połączonych sił Polonii Bytom z Piastem Gliwice zostaje przerwany i niedokończony. Fanatycy z Chorzowa na tym meczu obecni byli wyjątkowo dobrą bandą do bicia. W Bełchatowie jest 220 chorzowian, w Koninie na Górniku 37. Potem następuje mecz u siebie z ŁKSem Łódź i dochodzi na nim do jednej z największych zadym ostatniej dekady. Interweniująca policja została całkowicie wyparta ze stadionu, służby porządkowe zaliczają konkretne bicie. Do tego spotkania Ruch był perfekcyjnie przygotowany-większość chuliganów zaopatrzona była w długie, konkretne pały, a ich celem początkowo nie była policja, lecz kibice ŁKSu, których pojawiło się 400 wraz ze zgodami. Jednak, gdy policja wkroczyła na drogę chuliganów "Niebieskich", doszło do ostrego kilkudziesięciominutowego starcia na murawie i później poza nią. W efekcie tej awantury Ruch praktycznie przestał w tym sezonie zaliczać wyjazdy, a mnóstwo ludzi miało i ma do dziś kłopoty po tej zadymie. Wyjazdy po tej awanturze przedstawiały się w liczbach następująco: Stal Gorzyce-0, Polar Wrocław-20 (bez flag), RKS Radomsko-61 (w tym Widzew i Myszków), Jagiellonia Białystok-7. Na reprezentacji w Chorzowie po meczu Polska - Szwecja Ruchofani wraz z Widzewem dopadają ŁKS Łódź na trasie i spuszczają im manto.

Pokaż obrazNowy sezon 2004/2005 to dalsza mizeria w wykonaniu kibiców Ruchu. W dalszym ciągu ciągną się represje ze strony policji, każdy wyjazd jest utrudniany, wszyscy co jeżdżą są dokładnie legitymowani, sprawdzani pod kątem uczestnictwa w dymie z ŁKS-em. Pierwszy wyjazd-do Bełchatowa zalicza jedynie 30 chorzowian (w tym Widzew) bez flag, 420 jest już na bliskim wyjeździe na Szczakowiankę, ale znów na Radomiak dojeżdża ledwie 10 "Niebieskich" (w tym fc Staszów), a na Polkowice 40 (w tym fc Dzierżoniów). Na Widzewie jest 100 Ruchofanów, na Podbeskidziu 350, na RKS Radomsko 23 (w tym Widzew), na Zagłębiu Sosnowiec 1000 (długo wyczekiwany pojedynek śląsko-dąbrowski), na ŁKS-ie Łódź 0, na Arce Gdynia 0, na Jagiellonii Białystok 11, na Świcie Nowy Dwór Mazowiecki 18, na KSZO 35 (w tym niemal połowa to fc Staszów), na Piaście Gliwice 150 (i kolejna duża liczba zatrzymanych przed kasami), na Mławiance Mława 1, na Kujawiaku Włocławek 2 wspomaganych przez 34 z Elany i kilku z Widzewa, na Koronie Kielce 8 + 16 z Pogoni Staszów. U siebie istna tragedia-stadion zamknięty na kilka pierwszych meczów sezonu, potem spore ograniczenie liczby widzów. Przez długi czas kibice spod znaku niebieskiej eRki nawet nie wywieszali na swoim stadionie flag, ani nie robili opraw. Jedynym wyjątkiem od tej reguły było spotkanie z zaprzyjaźnionym Widzewem, kiedy to kibice obu drużyn stworzyli przy ulicy Cichej prawdziwe show. Tak kończy się ten chyba najsmutniejszy sezon w historii kibicowskiej Ruchu Chorzów.

Pokaż obrazKolejny sezon (2005/2006) to powolne odradzanie się Ruchu. Na meczach u siebie pojawiają się coraz to lepsze oprawy, niemal na każdym spotkaniu coś się dzieje ciekawego dla oka. "Niebiescy" zaczynają powoli normalnie jeździć, co nie oznacza końca przejść z policją po awanturze z ŁKS-em. Czas jednak pokazał, że dym z ŁKS-em był przełomowym wydarzeniem na stadionie w Chorzowie-od tego momentu po dzień dzisiejszy przy ulicy Cichej jest prawdziwy spokój, zwłaszcza na tych najbardziej niebezpiecznych meczach, o co dbają nawet sami kibice Ruchu, którzy nie chcą mieć takich przejść, jak po ŁKSie. Pierwszy wyjazd tego sezonu to mecz zgody z Widzewem-w Łodzi melduje się 500 chorzowian, potem na Zagłębie nie wchodzi Ruch, gdyż w Sosnowcu jest zamknięty sektor dla gości, na Lechii w Gdańsku jest 250 "Niebieskich", na Śląsku Wrocław Ruch wspomaga dopingiem niemal 500 osób, wraz z Myszkowem na meczu GKS Katowice - KS Myszków jest na sektorze około 300 kibiców Ruchu (próba wjazdu na murawę kończy się szybką interwencją psów), na zagadkowym HEKO Czermno jest 150 fanów jedenastki z Chorzowa i są wspomagani przez 100 Widzewiaków, na Drwęcy Nowe Miasto Lubawskie nie pojawia się nikt, na Radomiaku jest 110 z Ruchu, na Piaście Gliwice 200 (w Zabrzu podczas powrotu zaliczają małą kamionkę), na Polonii Bytom notują chorzowianie przymusowe 0 (zakaz wpuszczania gości). W rundzie wiosennej 600 chorzowian jest na Szczakowiance, 150 na ŁKS-ie Łódź, 80 na Świcie Nowy Dwór, 30 w Polkowicach, 100 w Ostrowcu Świętokrzyskim na KSZO, 0 w Bydgoszczy na Hydrobudowie (ogólnopolska akcja nie przyjeżdżania na mecze złodziei z Hydrobudowy, którzy kosztem kibiców Zawiszy chcieli sobie przypiąć etykietkę drużyny z "Zetką" w herbie), 100 na Jagiellonii, 600 na Podbeskidziu. Chuligańsko Ruch pokazuje, że jest nadal silny-wpierw na jesień trafiają bytomską Polonię wracającą z Polkowic i fundują im oklep, potem już na wiosnę dwukrotnie na meczach GKS Katowice dymią ze swymi wrogami. Najpierw w Myszkowie jest 120 chuliganów Ruchu i tam atakują klatkę GieKSiarzy - dochodzi jedynie do starcia przez płot, natomiast w Świętochłowicach na meczu Śląsk - GKS Katowice, gdy GKS zbiera bardzo konkretną bandę dochodzi do bezpośredniego starcia na koronie stadionu, w którym nie ma zwycięzcy, natomiast na murawie, gdy wlecieli katowiczanie, fani Ruchu Chorzów już się nie pojawili. Jednak kibice "Niebieskich" zaznaczają, że w Świętochłowicach ludzi z ekipy było może 20 osób, a reszta to zbieranina z okolicznych fan-clubów, co jednak nie zmienia faktu i co sami chorzowianie przyznają otwarcie. Na meczach w Chorzowie jest zazwyczaj spokój. Jedynie podczas przyjazdu Podbeskidzia na jesień dochodzi do krótkiego spięcia pod sektorem gości. A przed meczem z Polonią Bytom dochodzi do spięcia z przyjezdnymi z Bytomia, jednak wszystko jest szybko tłumione przez żółwie.

Pokaż obrazSezon 2006/2007 znów Ruch spędza w II lidze, ale po rozegraniu kilku meczów będzie już wiadomo, że chorzowianie są jednym z pewniaków do awansu, co też stanie się faktem w czerwcu 2007 roku. Zanim to jednak nastąpiło, trzeba było pojeździć trochę za swoją ukochaną "Niebieską" drużyną, a wyjazdy, jakie notowali w tym sezonie fani Ruchu należały do prawdziwych inwazji. I tak: w Polkowicach na inauguracji jest 200 Ruchofanów, w Warszawie na Polonii 300 (+ 80 z Widzewa), w Bytomiu na Polonii 2000 (mają przed meczem awanturę z policją), na Zagłębiu Sosnowiec 1000, na Piaście Gliwice 500, w Zabierzowie na Kmicie 700, w Janikowie na Unii 160 (+ 60 Elana), na Podbeskidziu 1500, na Odrze Opole 600, na Dyskobolii (Puchar Polski) 80 (w drodze powrotnej zaliczają nieudane starcie z chuliganami Lecha Poznań), na Śląsku Wrocław 600, na KSZO 150, na Miedzi Legnica 180, na Jagiellonii Białystok 220, w Stalowej Woli na Stali 230 czysto chuligańskiego składu, a cały sezon zwieńcza istny najazd na Lechię Gdańsk, gdzie wraz ze zgodami pojawia się 1800 kibiców gości (po ataku gdańszczan dochodzi także do spięcia z Lechią przez płot). Nie było też nudno w Chorzowie na meczach Ruchu. Przed meczem Ruch-Odra Opole fani z Chorzowa dążą do starcia z kibicami gości, ale na nic nie pozwala policja. Ciekawie jest w Wodzisławiu przed meczem Odra - Widzew, gdzie łodzian wspomaga 100 kibiców Ruchu. Chorzowianie wjeżdżają Odrze pod kasy, a ganianki za miejscowymi dopiero kończą wzmocnione służby mundurowe. Na jesień 2006 roku przed meczem Ruch - Lechia miało dojść do awantury pomiędzy obiema ekipami. Po cichu mówiono, że będzie to walka o drugie miejsce jeśli chodzi o chuligańską siłę w Polsce. Ruch zmobilizował się na to starcie w konkretnej bandzie niemal 300-osobowej, gdańszczanie nie dotarli jednak na miejsce wcześniej umawianym składem, czym bardzo zawiedli chuligankę "Niebieskich".
1392

NOWOŚCI
16.09.14 | Puchar Polski | Akt.
19.08.14 | CLJ Ruch SA | Akt.
19.08.14 | Terminarz rezerw | Akt.
25.06.14 | Flagi | Aktual.
25.06.14 | Wyjazdy | Aktual.
REKLAMA
DOŁĄCZ DO NAS!
SONDA
Jacek Bednarz w Ruchu Chorzów?

Jestem na TAK
Jestem na NIE
Nie mam zdania
Wyniki sondy
TV NIEBIESCY
REKLAMA
TABELA
1. Legia Warszawa 26
2. Jagiellonia Białystok 26
3. Śląsk Wrocław 26
4. Wisła Kraków 24
5. GKS Bełchatów 22
6. Lech Poznań 21
7. Górnik Zabrze 21
8. Pogoń Szczecin 19
9. Podbeskidzie Bielsko-Biała 17
10. Lechia Gdańsk 16
11. Górnik Łęczna 15
12. Piast Gliwice 15
13. Cracovia 14
14. Korona Kielce 11
15. Ruch Chorzów 8
16. Zawisza Bydgoszcz 7
BUTTONY
90 Minut Widzew To MY
WidzewLodz.pl Elana Toruń
Atletico Madryt Kibice.net
Niebieskie Piekary Niebieskie Katowice
Niebieska Ruda Śląska Niebieskie Zawiercie
Copyright by Niebiescy.pl © 2005-2014 | Polityka prywatności