Mecz z Cracovią był pierwszym spotkaniem na Cichej, w którym Wojciech Grzyb - ulubieniec chorzowskiej publiki - zagrał po zrzeknięciu się funkcji kapitana zespołu. - Ta opaska na dobrą sprawę niczego nie zmieniała. To był ogromny zaszczyt, ale przyszedł czas aby ją oddać - mówił po spotkaniu sam zainteresowany.
"Niebiescy" poprawili sobie notowania po kompletnie nieudanym występie z GKS w Bełchatowie. - Zaliczyliśmy wypadek przy pracy, teraz się zrehabilitowaliśmy. Cieszą nie tylko trzy punkty, ale także fakt, że nie tracimy bramek - zaakcentował "Grzybek". Dodał też, że z jedenastką z Krakowa sam zagrał zupełnie inaczej, niż tydzień temu. - To był zupełnie inny mecz w moim wykonaniu. Zmieniłem nieco tryb treningowy, wróciłem na siłownię i jest lepiej.
Zawodnik, będący od początku sezonu filarem chorzowskiej ekipy, był w sobotę bardzo aktywny. Zdobył pierwszą bramkę w meczu, a mógł pokusić się o co najmniej jedno trafienie więcej. Jego uderzenie z woleja odbił jednak Łukasz Merda. - Świetnie to obronił, a szkoda bo takie gole rzadko się przydarzają - powiedział były już kapitan "Niebieskich".
Zespół Waldemara Fornalika po wygranej nad "Pasami" jest wiceliderem rozgrywek. - Cieszymy się z 15 zdobytych punktów, bo to kapitał do pozazdroszczenia. Ale twardo stąpamy po ziemi. Nie mamy jednego, ewidentnie słabego punktu. Tworzymy drużynę i w tym tkwi nasza siła - zauważył Grzyb i dodał, że chorzowianie zawsze mogą liczyć na wsparcie swoich fanów. - Publiczność po raz kolejny pokazała, jak wspaniale potrafi się bawić!