Ruch Chorzów 1:0 Lechia Gdańsk - relacja kibicowska
Data: 21.08.26; 14:44 Dodał: Michał NRŚL
Po niezbyt udanym początku rozgrywek w wykonaniu piłkarzy Ruchu, w spotkaniu z Lechią kibice liczyli na przełamanie, tym bardziej, że spadkowiczom z Gdańska też idzie w tym sezonie jak po grudzie. Mecz wyznaczono na godzinę 21 i był to dopiero drugi raz w historii, gdy Ruch zagrał tak późno, a poprzednio miało to miejsce dokładnie 26 lat temu, kiedy to również na Stadionie Śląskim, w ramach rozgrywek Pucharu UEFA Niebiescy podejmowali Inter Mediolan.
Gorąco było już przed meczem. Goście, którzy w Chorzowie pojawili się dość późno, w czasie przemarszu na stadion przełamali kordon i doszło do bezpośredniego starcia z oczekującymi pod stadionem kibicami. Gonitwy i bijatyki zakończyły dopiero granaty hukowe, a kilku uczestników starcia z obu stron zaliczyło niestety wizytę smutnych panów, dołek oraz zarzuty za udział w bójce.
Wchodzących na stadion kibiców Ruchu przywitał transparent z hasłem "Wreszcie możemy spokojnie zapalić ", który odnosił się do 18. urodzin grupy Ultras Niebiescy, która właśnie podczas meczu z Lechią zaplanowała urodzinowe uroczystości. Od początku spotkania również bardzo dobry doping z naszej strony, który w późniejszej fazie meczu obfitował też w liczne wymiany "uprzejmości" z gośćmi, którzy na swoim sektorze pojawili się z kilkudziesięciominutowym opóźnieniem.
Około 20 minuty nad głowami kibiców pojawiła się efektowna sektorówka z doskonale znaną postacią klauna wyposażonego w dwie race oraz herbem Ruchu i logo UN, zaś wspomniany wcześniej transparent uzupełnił pośrodku efektowny, wysoki urodzinowy "kotylion", z hasłem "18 lat Ultras Niebiescy 2008-2026". Po zjechaniu sektorówki wybuch achtunga dał sygnał do odpalenia 300 czerwonych rac na całej długości dolnej trybuny.
Wśród flag tego dnia w pierwszym rzędzie "Halemba" z podobizną śp. Rajmunda Dryndy, którego 24. rocznica tragicznej śmierci przypadała 18 sierpnia. Była również jedna nowość "Gostyń" oraz kilka transparentów: "Chrop Fans", "ŚP Młody", "ŚP Boro", "Seba wracaj do zdrowia", "Zając PDW". Nie zabrakło pozdrowień dla zgód, spośród których szczególnie nie przypadły do gustu gościom te dla Wisły Kraków. Do przerwy mimo kilku znakomitych okazji 0-0.
W drugiej odsłonie kolejny akt spektaklu na trybUNach. Na płocie pojawił się transparent nawiązujący do oprawy ACAB z 14 grudnia 2014 roku ze spotkania z Wisłą z hasłem: "Dziś my święto obchodzimy, wciąż policję pier...". Chwilę później prawdziwy piroshow na całej prostej, na który składało się 300 stroboskopów, 100 ogni wrocławskich i 288 wyrzutni, co dało oczywiście zajebisty efekt!
Nie próżnowali również goście, których wraz ze zgodami w sektorze gości zasiadło 852. Mieli na stanie kilka dużych flag (wywieszonych na 2 raty), w tym 1 Rakowa i 2 Śląska, kilka mniejszych (w tym PDW) oraz transparent: "Góral jesteśmy z Tobą". W drugiej połowie odpalili również kilkanaście rac. Wokalnie u nas praktycznie niesłyszani.
Gdy już wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów, dosłownie w ostatniej akcji meczu Pawłowski wpakował piłkę do siatki i stadion opanowała prawdziwa euforia, która trwała jeszcze długo po ostatnim gwizdku. Swoje 3 grosze jak zawsze dorzucił nasz fizjoterapeuta Seba, a kibice, których zgromadziło się tego dnia 11252, przypomnieli sobie jak piękny jest zwycięski gol w ostatniej minucie meczu. Po zakończeniu spotkania pożegnaliśmy jeszcze jednego z naszych młynowych, który w wyniku fałszywych pomówień udał się już, jako jeden z wielu w ostatnich dniach, na przymusowe resortowe wakacje. Trzymajcie się chłopaki i do szybkiego zobaczenia!