Janusz Niedźwiedź (trener Ruchu):
- Ten mecz był przede wszystkim dla naszego kapitana, "Fosy", który kończy dziś swoją karierę. Nie ukrywam, że to był nasz główny cel - by wygrać dla Fosy i naszych kibiców, którzy poza tymi hitowymi starciami zjawili się dziś w najwyższej liczbie, żeby wspólnie z nami uczestniczyć w tym ostatnim meczu, wspierać nas do samego końca. Bardzo im w imieniu drużyny dziękujemy. Nie było łatwo wyjść na boisko, nie mając celu trzymającego nas przy życiu. Graliśmy o mniejsze, też ważne. Gratuluję zespołowi motywacji. Mimo pierwszych 20-30 niemrawych minut, odnieśliśmy zasłużone zwycięstwo, a mogło być nawet zdecydowanie bardziej okazałe. Spadamy z podniesionym czołem i uczuciem że zespół dał z siebie wszystko.
Czuję ogromny niedosyt i rozczarowanie. Zawiodłem. Przychodząc do Ruchu, mimo tragicznej sytuacji i głosów zewsząd, że ten klub już jest w pierwszej lidze, naprawdę wierzyłem, że stać nas na to, by utrzymać zespół w Ekstraklasie. Przepraszam, że zawiodłem. Ten klub jest duży i będzie nadal wielki, będzie walczył o powrót tam, gdzie jego miejsce. Z tą bazą kibiców, podejściem, miejsce Ruchu jest w Ekstraklasie. Wierzę, że tak będzie; że będzie się bił o coś więcej niż tylko 1 liga. Wierzę, że zawodnicy, którzy tworzyli trzon, zostaną z nami i w pierwszej lidze będą tworzyć nasz kręgosłup - bo pokazali, że stać ich na grę jak równy z równym z każdym w Ekstraklasie.