Wczorajszy mecz Pucharu Ekstraklasy z Odrą Wodzisław dostarczył kibicom wiele emocji. Oprócz pięciu bramek i dużej ilości sytuacji nie brakowało także ostrej gry, której efektem było aż 8 żółtych i 2 czerwone kartki!
Najgoręcej było w 83. minucie spotkania, kiedy Piotr Gierczak sfaulował Grzegorza Barana. Sędzia od razu pokazał "żółtko" piłkarzowi Odry, a potem wszystko potoczyło się bardzo szybko... - Gierczak miał jeszcze do mnie pretensje i zaczął mnie wyzywać, na co ja mu coś odpowiedziałem. Arbiter momentalnie zareagował. Jemu dał od razu czerwoną, a ja zobaczyłem drugą żółtą kartkę (pierwszą Baran dostał w 27. minucie za faul na Marcinie Malinowskim - przyp. red.), przez co też musiałem opuścić plac gry - relacjonuje popularny "Owca".
Kilka minut przed opisaną sytuacją Baran doznał kontuzji i został zniesiony z boiska na noszach. Uraz okazał się jednak niegroźny. - Wszystko już jest w porządku i normalnie dziś trenowałem - mówi defensor "Niebieskich".
Konsekwencją dwóch żółtych kartek dla Grzegorza Barana będzie kara dyskwalifikacji na jeden mecz. W Pucharze Ekstraklasy pauzuje się bowiem już po dwóch "żółtkach" (kolejne przymusowe pauzy są po czterech, sześciu, ośmiu... itd. kartkach). "Owca" nie będzie mógł więc wystąpić w niedzielnym wyjazdowym spotkaniu z Górnikiem Zabrze.