Do tej pory chorzowianie nie stracili na Cichej nawet punktu. W poprzednim sezonie Ruch ograł rywala z Białegostoku na własnym stadionie aż 4:0. - To była straszna wpadka. Na takim poziomie nie powinno grać się w piłkę - krzywi się na samo wspomnienie Dariusz Jarecki, pomocnik białostockiej drużyny. - Nie boimy się rywala. Miejmy nadzieję, że nie będzie trzeba gonić... zająca. Marcina Zająca - dodaje Pavol Stano, obrońca Jagiellonii.
Na Cichej wszyscy martwią się chorobą zakaźną Artura Sobiecha (jeden z pracowników klubu powiedział nam, że Sobiech może już w tej rundzie nie zagrać). Nie w pełni sił są też wciąż Remigiusz Jezierski i Gabor Straka. Poobijany jest również Rafał Grodzicki.
- Zmartwiła mnie wysoka porażka Ruchu z Polonią Warszawa [0:3 - przyp. red.], ale to przecież bardzo wymagający rywal. Jagiellonia jest do ogrania. Czekam na zwycięstwo - mówi Duszan Radolsky, były szkoleniowiec "Niebieskich", który w sobotę zadebiutuje na trenerskiej ławce MSK Żilina.