Kalendarz "Niebieskich" ułożył się w tym sezonie w taki sposób, że chorzowianie dopiero w szóstej kolejce wyjadą poza Śląsk. Ruch dotychczas zagrał trzy mecze na własnym stadionie i dwa wyjazdowe: w Zabrzu i Wodzisławiu Śląskim. - To dziwne, ale chyba nie ma co na to zwracać uwagi. Ważniejszą sprawą jest to, że Polonia gra bardzo dobry futbol. Musimy na nią uważać. To dla nas prawdziwy sprawdzian umiejętności - przestrzega Marcin Sobczak, najskuteczniejszy snajper Ruchu w obecnym sezonie. "Bizon" liczy, że tym razem trener Bogusław Pietrzak postawi na niego od pierwszych minut. Wcześniej czynił tak słowacki szkoleniowiec, Duszan Radolsky. Nie postawił natomiast na niego w swoim ponownym debiucie na Cichej właśnie trener Pietrzak, wpuszczając go na boisko dopiero w drugiej połowie; kiedy przekonał się, że Martin Fabusz nie zdziała niczego w meczu z Cracovią. Sobczakowi wystarczyło zaledwie osiem minut, aby odwdzięczyć się trenerowi za zaufanie i posłać piłkę do siatki. - To przeszłość, tamten mecz nie ma już znaczenia. Oczywiście, że liczę na wyjście w pierwszej jedenastce - podkreśla Sobczak.
Szkoleniowiec "Niebieskich" również zdaje sobie sprawę, że spotkanie z Polonią będzie dla chorzowian pierwszym z gatunku "o dużą stawkę". - W końcu gra pierwszy z czwartym zespołem. Spodziewałem się, że Polonia będzie wiodącą ekipą w ekstraklasie, ale czy zasługującą aż na pierwsze miejsce? Nie wiem tego, ale czy ktoś się spodziewał, że po pięciu kolejkach my możemy być współliderem? - uśmiecha się Pietrzak i dodaje całkiem poważnie: - Prawdziwa ocena możliwości poszczególnych zespołów przyjdzie w kolejnych pięciu, sześciu spotkaniach. To będzie czas, po którym tabela podzieli się bardziej zdecydowanie na "górę" i "dół". Oby "Niebiescy" znaleźli się w tej pierwszej części - wzdycha wymownie...