Po dwóch kolejkach chorzowianie mają na swoim koncie cztery punkty. - To dobre otwarcie. Życzyłbym sobie, żebyśmy zawsze wygrywali u siebie i przynajmniej remisowali na wyjazdach - dodaje Remigiusz Jezierski, który grę kolegów wciąż ogląda z trybun.
Piłkarz wraca do pełnej sprawności po poważnej kontuzji kolana. - Z każdym dniem wygląda to lepiej. Noga nie boli, nie puchnie. Mogę biegać, kolano dobrze znosi też obciążenia. Na co dzień opiekuje się mną dr Jerzy Wielkoszyński, ale planuję też kolejny wyjazd do Niemiec, gdzie miałem robiony zabieg. Nie chcę dużo mówić, żeby nie zapeszyć, ale jest szansa, że będę gotowy do gry wcześniej, niż przewidywali lekarze [według planu miało się to stać na przełomie października i listopada - przyp. red.] - tłumaczy Jezierski.