Maciej Scherfchen, rozgrywający Ruchu, debiutu w nowej druzynie na pewno nie będzie wspominał miło, wszak nie dotrwał do końca meczu.
Czy zasłużył pan na czerwony kartonik? Maciej Scherfchen: - To co się wydarzyło było niesprawiedliwe. Być może przy pierwszym faulu można było wyciągnąć kartkę, to już przy drugim nie miałem z rywalem żadnego kontaktu. Zresztą przy pierwszej sytuacji rywal przewrócił się tak efektownie, że można się było nabrać.
Poziom spotkania pozostawi chyba jednak wiele do życzenia? - Zabrakło tego co kibice kochają najbardziej, czyli goli. Szkoda, ponieważ było dzisiaj dużo walki i kilka niezłych akcji, a zabrakło najważniejszego. Wierzę też, że z każdym następnym meczem poziom będzie coraz lepszy.