Jeszcze do niedawna wydawało się, że były bramkarz m.in. Hajduka Split opuści Chorzów. Matko Perdijić wymieniany był w gronie piłkarzy, których notowania nie były najlepsze.
Spekulacje uciął jednak Dusan Radolsky, który zapowiedział, że chce mieć w drużynie aż czterech golkiperów. Chorwat nie krył radości, gdyż jak twierdzi zdążył się przyzwyczaić do Górnego Śląska.
- Może nie ma tu tak ciepło jak w moim rodzinnym Splicie ale nie narzekam. Urlop spędziłem w Chorwacji. Naładowałem akumulatory i teraz jestem gotowy do walki o miejsce w podstawowym składzie. Będzie trudniej niż w poprzednim sezonie, gdyż doszedł Krzysiek Pilarz. Trener chce jednak czterech bramkarzy, więc dostałem szansę. Daję sobie jeszcze trochę czasu na wywalczenie miejsca w drużynie. Najlepiej niech nastąpi to w meczu z Lechem Poznań. Trzeba się zrewanżować za lanie z zeszłego sezonu - podsumował z uśmiechem Perdijić.