Ireneusz Psykała (trener Młodego Ruchu):
- Już kiedyś zdarzyło mi się, że mecz mojej drużyny został przerwany, ale to pierwszy raz, gdy musiał być dogrywany. Nie chciałem z tego powodu stwarzać jakichś dodatkowych emocji, ale mimo wszystko tak się stało. W ciągu tych 22 minut na boisku było za dużo myśli. To przeważyło, że graliśmy chaotycznie, a mieliśmy po prostu utrzymywać się przy piłce i czekać na swoją szansę. Nie pokazaliśmy niczego wielkiego, nie stworzyliśmy jakiejś klarownej okazji. Można się zastanawiać, czy 20 minut to dużo czy mało, żeby doprowadzić do dwóch, trzech sytuacji bramkowych. Uważam, że w tym meczu byliśmy kadrowo tak zestawieni, iż stać nas było na stworzenie kilku ciekawych sytuacji.
Początek sezonu w naszym wykonaniu jest bardzo nierówny. W drużynie wymieniło się kilku zawodników i to wszystko musi się zazębić także w trakcie treningów. Ciągle brakuje nam przede wszystkim płynności w grze.
Cieszy mnie, że nasi zawodnicy trafiają do kadry pierwszej drużyny. To jest lekiem na te złe dni, gdy nam nie idzie gra, czy też kiedy trening nie układa się tak jak powinien. Jest kilku chłopaków, którzy byli w Młodej Ekstraklasie, a teraz trenują z pierwszą drużyną. Wygląda to w miarę przyzwoicie. Nie zdradzę nazwisk kolejnych piłkarzy, którzy w niedługim czasie mogą się pokazać, bo zawsze staram się unikać takich personalnych wskaźników. Poczekajmy, bo czas sam zrobi swoje i ci zdolni sami się wykreują. My nie będziemy mówić głośno, że to jest ten człowiek, bo on sam zwróci na siebie uwagę trenerów pierwszego zespołu.
źródło: Niebiescy.pl