Po nieudanym finiszu poprzedniego sezonu w wykonaniu poznańskiego Lecha z rezerwą oceniano szansę piłkarzy z Wielkopolski na walkę o najwyższe ligowe laury. Tymczasem pierwsze rozdania w nowych rozgrywkach pokazały, że zespół prowadzony przez Jose Bakero jest w świetnej dyspozycji.
W pierwszych trzech kolejkach T-Mobile Ekstraklasy Lech nie przegrał, zdobył dziewięć bramek. Popisowo gracze z Poznania zaprezentowali się zwłaszcza w poniedziałkowej potyczce z GKS Bełchatów - przez cały mecz dominowali w środku pola, a po przerwie w szybkim tempie zaaplikowali rywalowi trzy trafienia, nie dając mu chwili wytchnienia. Dokonaniami poznaniaków nie jest zaskoczony Waldemar Fornalik. - Dziennikarze z Poznania zapytali mnie, czy jestem pod wrażeniem gry Lecha. Powiedziałem, że według mnie zespół ten gra tak, jak powinien grać - twierdzi szkoleniowiec Ruchu. - Wrócił do swojej dyspozycji z okresu, gdy zdobywał mistrzostwo Polski i grał w europejskich pucharach. Poprzedni sezon nie był dla niego zbyt udany, a do tego nastąpiły korekty w składzie, które wyszły drużynie na dobre. Na tą chwilę Lech prezentuje się na miarę swoich możliwości.
Trener zwraca uwagę na świetnie dysponowanych Rafała Murawskiego, Semira Stilicia i - rzecz jasna - supersnajpera z Łotwy. Artjom Rudnev błyszczy formą od inauguracji - w trzech spotkaniach strzelił już sześć goli. Zasadne wydaje się więc pytanie, czy do napastnika będzie "przyklejony" uprzykrzający życie, chorzowski "plaster". - Nie pamiętam, żebym w ostatnim czasie przydzielał jakiemuś zawodnikowi indywidualne krycie, ale powiem tak: niczego nie wykluczam - kwituje Fornalik.
źródło: Niebiescy.pl