Czy Zarząd Ruchu Chorzów, uchodzącego za uznaną markę i działającego w środku ponad dwumilionowej aglomeracji, nie jest w stanie zbudować budżetu klubu ze środków nie pochodzących z wyprzedaży zawodników?
Odp.: - Odpowiedź na to ciekawe pytanie jest bardzo złożona. Bo niezaprzeczalnym faktem jest, że Ruch Chorzów ma znakomitą markę, jest obok Górnika Zabrze najbardziej utytułowanym polskim klubem, to kawał wspaniałej historii rodzimej klubowej piłki. Nie podlega też kwestii, że Chorzów leży w sercu śląskiej, bardzo licznej aglomeracji. Z drugiej strony przykład Stadionu Śląskiego, w końcu „Stadionu Narodowego” o wspaniałej tradycji, na którym zdobywaliśmy kwalifikacje do mistrzostw świata, Europy, gdzie grały gwiazdy światowego formatu, a który nie został areną goszczącą w 2012 roku uczestników Euro 2012, pokazuje że żyjemy w czasach, gdzie nie ma miejsca na sentymenty, inne wartości są dobrą walutą. Przekonują się o tym dobitnie praktycznie wszystkie śląskie kluby, które również mają bogate piłkarskie tradycje i podobnie jak Ruch żyją w trudnych ekonomicznych realiach naszego regionu, gdzie o sponsora niełatwo. Oczywiście można dyskutować, spierać się, dlaczego i co jest przyczyną takiego stanu rzeczy, czy Górny Śląsk stać obecnie na taką liczbę zespołów w ekstraklasie i na jej zapleczu, etc. My bez względu na te okoliczności nadal działamy i możemy się pochwalić, że udało nam się wreszcie po wielkich staraniach wyprowadzić klub z finansowej zapaści. Stało się to możliwe między innymi dzięki sprzedaży Artura Sobiecha i Macieja Sadloka. W tym miejscu trzeba koniecznie dodać, że były to oferty "nie do odrzucenia", rekordowe transfery na polskim rynku, co zgodnie podnosiły prasa i pozostałe media. Pozyskane pieniądze przeznaczone zostały na zaległe i bieżące wypłaty dla zawodników i pozwoliły na pokrycie zadłużeń publiczno-prawnych. A to był nasz priorytet.
Czy po każdym udanym sezonie ligowym, zakończonym wyprzedażą czołowych zawodników, jesteśmy jako kibice skazani na przeciętność gry a nasza drużyna na walkę o ligowy byt?
Odp.: - Przede wszystkim nie zgadzamy się z opinią, że po każdym udanym sezonie trwa w Ruchu wyprzedaż zawodników. Chcielibyśmy przypomnieć, że jeszcze nieco ponad rok temu zarzucano Ruchowi, że nie wykonuje żadnych ruchów transferowych. Przed poprzednim sezonem było inaczej. Dokonaliśmy kilku transferów, choć gdy sprowadzaliśmy do klubu Andrzeja Niedzielana pytano nas o zasadność transferu "wygranego" piłkarskiego "rentiera", który nie mieścił się nawet w szerokiej w kadrze Wisły Kraków. Tymczasem u nas Niedzielan się odbudował, wrócił do znakomitej formy, która zaowocowała po czterech latach powołaniem do reprezentacji Polski. Podobnie eksplodował w minionym sezonie talent Artura Sobiecha, który z zawodnika Młodej Ekstraklasy wyrósł na czołowego napastnika dorosłej ekstraklasy, Macieja Sadloka, który dopiero w Ruchu tak naprawdę "liznął" ligowej piłki. A czy ktoś jeszcze pamięta, że Łukasz Janoszka, prosił o zgodę na odejście do drugoligowego wówczas Ruchu Radzionków...? Ten znakomity sezon, który zaowocował trzecim miejscem w Polsce i znalezieniem się w europejskich pucharach po 10 latach nieobecności, był efektem ciężkiej pracy naszych zawodników oraz znakomitej roboty jaką wykonuje w Ruchu trener Waldemar Fornalik i jego sztab szkoleniowy. Paradoksalnie najlepszy wynik od dekady i przemiana Ruchu z kopciuszka, który do końca rozgrywek walczy o utrzymanie, w czołową klubową ekipę ligi sprawił, że nasi zawodnicy nie tylko się znakomicie się wypromowali, ale i bardzo wzrosły ich notowania na krajowym rynku transferowym. Mówiąc językiem biznesu – ich wartość rynkowa ostro poszła w górę, a i oni sami podnieśli pułap swych oczekiwań finansowych. Oczywiście można było dać wielką podwyżkę Tomaszowi Brzyskiemu, by nie odszedł do Polonii Warszawa, można było kosztem nadludzkich wyrzeczeń zatrzymać Niedzielana, czy przekonać ekonomicznymi argumentami Sobiecha, że gra w Ruchu, to wciąż dla niego najlepsze rozwiązanie... Obraliśmy jednak inną drogę zdając sobie sprawę, że staniemy pod pręgierzem trzeciego miejsca w lidze. Za wszelką cenę postanowiliśmy ustabilizować sytuację w klubie, wyrównać zaległości wobec zawodników i to nam się udało, bo spółka jest obecnie stabilna i wypłacalna.
Czy zatem jesteśmy skazani na przeciętność? Wiele zależy od samych piłkarzy, ale choć nikt nie zagwarantuje sukcesów z poprzedniego sezonu, a obecne miejsce w tabeli jest dalekie od oczekiwań kibiców, to jednak jesteśmy przekonani, że jeszcze w tym sezonie będziemy przeżywać wiele pozytywnych emocji i będziemy mieli powody do satysfakcji z gry "Niebieskich".
Czy władzom klubu nie zależy na frekwencji na stadionie? Po rozmowie ze znajomymi, wiemy że wielu z nich, po ostatnich decyzjach Zarządu, zrezygnowało z zakupu karnetów czy kart kibica.
Odp.: - Karta Kibica nie jest wymysłem zarządu, a "owocem" nowej ustawy o Bezpieczeństwie Imprez Masowych. Nowa ustawa obligowała nas do wprowadzenia kart dla kibica. Przepraszając za niedogodności i uciążliwości żywimy nadzieję, że doładowanie biletów poprzez kartę nie będzie już wkrótce sprawiało tylu kłopotów, a wręcz zaoszczędzi czas i pieniądze kibiców. W tej materii liczymy na wyrozumiałość Państwa.
Czy nie można utworzyć stowarzyszenia, w którego skład weszliby m.in. znani sympatycy klubu: prof. Jan Miodek, Antoni Piechniczek, Gerard Cieślik, lobbującego na rzecz lepszego wizerunku medialnego i zainteresowania ze strony potencjalnych sponsorów czy reklamodawców?
Odp.: - Stowarzyszenie KS Ruch Chorzów istnieje cały czas. Ruch ma to szczęście, że od dawna cieszy się sympatią wielu znanych postaci ze świata polityki, kultury, show-biznesu. Możemy z zaszczytem obwieścić, że "Niebieskimi" są tak wspaniali ludzie, jak przewodniczący parlamentu europejskiego prof. Jerzy Buzek, znakomity językoznawca prof. Jan Miodek, pisarz, scenarzysta, laureat nagrody Nike Wojciech Kuczok, były selekcjoner Antoni Piechniczek czy brawurowo grający w znanych serialach aktor Bogdan Kalus. Wszyscy oni są witani na Ruchu z należnym im szacunkiem i z wielką przyjemnością jak mniemamy współpracują z nami, wspierają i promują nasz klub między innymi poprzez pisanie felietonów na naszej oficjalnej stronie internetowej i oficjalnym magazynie klubowym "Niebieska eRka". Wielkim szacunkiem darzymy też wszystkich byłych naszych piłkarzy, a w szczególności Gerard Cieślika, ikonę naszego klubu, który otrzymał dożywotnią kartę wstępu i o ile zdrowie pozwala bywa niemal na każdym meczu Ruchu.
Czy wyprzedaż piłkarzy ma związek z przewidywaną przez media zmianą składu Zarządu? Czy w tej sytuacji podstawowym zamierzeniem obecnych władz nie jest maksymalizacja zysku z działalności spółki poprzez transfery? Z jednej strony taki zysk pozwoliłby na wypłatę dywidend a z drugiej pokryłby koszty ewentualnych odpraw.
Odp.: - O "wyprzedaży" już było, więc odniesiemy się tylko do "maksymalizacji zysku na wypłatę dywidend i odpraw". O powołaniu i odwołaniu zarządu decyduje rada nadzorcza Ruch Chorzów SA i dopóki rada nadzorcza nie podejmie stosownej decyzji o jego odwołaniu, to zadaniem zarządu jest kontynuowanie przyjętej polityki rozwoju spółki, dbanie o jej budżet i naturalnie dążenie do maksymalizacji zysku z jej działalności. Wszystkie działania zarządu są kontrolowane przez radę nadzorczą. Dlatego możemy zapewnić, że najwyższym celem zarządu jest dobro Ruchu i jego dalszy rozwój. |