Świętochłowice, 14 września 2010 r.
Szanowny Zarządzie Ruchu Chorzów
Zaledwie trzy miesiące temu cieszyliśmy się wspólnie ze zdobytego trzeciego miejsca w rozgrywkach piłkarskiej ekstraklasy, które otworzyło drużynie drogę do europejskich pucharów. Byliśmy dumni, kiedy dziennikarze sportowi podkreślali, że osiągnięty sukces Ruchu to nie efekt milionowych inwestycji w transfery a racjonalny sposób zarządzania klubem wsparty znakomitą pracą trenera. Wypowiedzi Pani Prezes i Przewodniczącego Rady, dotyczące dalszego budowania potencjału drużyny i poszukiwań sponsorów, zdawały się wtedy potwierdzać, że osiągnięty sukces nie zostanie zmarnotrawiony.
Pierwsze posunięcia Zarządu po zakończeniu rozgrywek ligowych zaprzeczyły jednak wcześniejszym deklaracjom. Andrzej Niedzielan, piłkarz którego wkład w dobrą grę Ruchu był nieoceniony i który pozostał w drużynie na wiosnę pomimo korzystniejszych finansowo ofert z innych klubów, nie otrzymał do końca maja oferty przedłużenia umowy. Owszem, po pytaniach dziennikarzy i dyskusji na forum, oferta została zaproponowana przez Zarząd, ale wcześniej uczynili to prezesi innych klubów. Nie wdając się w dyskusję na temat kwoty kontraktu oczekiwanej przez Andrzeja Niedzielana, warto podkreślić dwa argumenty przemawiające za zatrzymaniem piłkarza. Piłkarskie doświadczenie zawodnika i wszechstronność gry (jako napastnika i pomocnika, wspomagającego czasem i linię obrony), pozwalały zmienić styl gry całej drużyny i wypromować młodych zawodników jak Sobiech czy Janoszka. (Ostatnie występy Niedzielana w Koronie Kielce tylko potwierdzają te argumenty.) Z drugiej strony gra wielokrotnego reprezentanta kraju w naszym klubie, powodowała większe zainteresowanie ze strony mediów, częstsze transmisje w Canal Plus, co przekładało się na wyższe wpływy do budżetu.
Zarząd argumentował jednak po odejściu piłkarza, że klubu nie stać na wyższy kontrakt ale znajdzie godnego następcę a dzięki zaoszczędzonym środkom utrzyma resztę składu. Kolejnym podstawowym zawodnikiem, którego oczekiwania ponoć przerosły możliwości finansowe klubu był Grzegorz Baran. Mamy jednak spore wątpliwości czy pozyskany w jego miejsce, 35–letni Marcin Malinowski (pomocnik ligowego outsidera - Odry Wodzisław), prezentuje korzystną relację kosztów do umiejętności, w tym kondycji.
Osiągnięte miejsce na podium w rozgrywkach ligowych, gra w eliminacjach Ligi Europejskiej, stworzyły Zarządowi szansę pozyskania nowych udziałowców czy sponsorów strategicznych. Przykłady skutecznych działań Zarządów innych klubów można by w tym zakresie mnożyć – podając jako jeden z nich Jagiellonię Białystok. Klub podczas przerwy wakacyjnej pozyskał kolejnych sponsorów i wzmocnił skład, co przekłada się aktualnie na poziom gry drużyny.
Gdy wydawało się, że reszta podstawowego składu drużyny Ruchu, będzie walczyła o czołowe miejsca w nowym sezonie ligowym, Zarząd zafundował trenerowi i kibicom kolejną niespodziankę, sprzedając "finansowemu krezusowi" Artura Sobiecha. Wpływy ze sprzedaży zawodnika miały w opinii władz definitywnie ustabilizować sytuacje finansową klubu oraz pozwolić na wzmocnienia i utrzymanie reszty składu. Zamiast wzmocnień, na kilka godzin przed końcem okna transferowego, Zarząd dokonał kolejnej sprzedaży "last minute". Sprzedaż Macieja Sadloka, z którym niedawno przedłużono kontrakt, wygląda już jednak na niczym nieuzasadnioną destabilizację sytuacji w drużynie. W tym momencie górę nad zdrowym rozsądkiem wzięła pogoń za maksymalizacją zysków z transferu zawodnika.
W efekcie podjętych decyzji, skład Ruchu na tle innych ligowych drużyn pozwala raczej myśleć o grze o utrzymanie, niż o walce o czołowe miejsca tabeli. Ewentualne uzyskanie „bezpiecznego miejsca” w rozgrywkach będzie tylko zasługą umiejętności trenera
i ambicji drużyny.
Podsumowując list chcielibyśmy skierować do władz klubu kilka pytań:
» Czy Zarząd Ruchu Chorzów, uchodzącego za uznaną markę i działającego w środku ponad dwumilionowej aglomeracji, nie jest w stanie zbudować budżetu klubu ze środków nie pochodzących z wyprzedaży zawodników?
» Czy po każdym udanym sezonie ligowym, zakończonym wyprzedażą czołowych zawodników, jesteśmy jako kibice skazani na przeciętność gry a nasza drużyna na walkę o ligowy byt?
» Czy władzom klubu nie zależy na frekwencji na stadionie? Po rozmowie ze znajomymi, wiemy że wielu z nich, po ostatnich decyzjach Zarządu, zrezygnowało z zakupu karnetów czy kart kibica.
» Czy nie można utworzyć stowarzyszenia, w którego skład weszliby m.in. znani sympatycy klubu: Prof. Jan Miodek, Antoni Piechniczek, Gerard Cieślik, lobbującego na rzecz lepszego wizerunku medialnego i zainteresowania ze strony potencjalnych sponsorów czy reklamodawców?
» Czy wyprzedaż piłkarzy ma związek z przewidywaną przez media zmianą składu Zarządu? Czy w tej sytuacji podstawowym zamierzeniem obecnych władz nie jest maksymalizacja zysku z działalności spółki poprzez transfery? Z jednej strony taki zysk pozwoliłby na wypłatę dywidend, a z drugiej pokryłby koszty ewentualnych odpraw.
Liczymy jako długoletni kibice drużyny, że odniosą się Państwo do treści i odpowiedzą na pytania postawione w tym otwartym liście, który kierujemy również do wiadomości portalu niebiescy.pl
Z poważaniem,
Kibice Ruchu ze Świętochłowic*