Prezentujemy 3. część publikacji Marco z FC Katowice, dotyczącej identyfikatorów. Dziś dokona on analizy organizacyjnej. Poprzednią publikację o identyfikatorach można znaleźć
tutaj.
CZ. 3 - ANALIZA ORGANIZACYJNA
"…Zarząd podjął decyzję o wprowadzeniu identyfikatorów, które mają na celu usprawnienie identyfikacji osób udających się na mecz i przyspieszenie procesu sprzedaży biletów…" – to informacja z oficjalnej strony internetowej pochodząca z dnia 25 lipca, będąca częścią uzasadnienia wprowadzania identyfikatorów. Na podkreślenie zasługuje argumentacja
przyspieszenie procesu sprzedaży biletów, co też zostaje uczynione. Chciałoby się żartobliwie powiedzieć, że jak to często w życiu bywa, teoria z praktyką się nie pokrywa, jednakże w całej sytuacji daleko od komizmu i dobrego humoru. Poniżej przeto przedstawione zostaną główne powody argumentujące dlaczego sprzedaż identyfikatorów i wchodzenie na stadion wygląda nie najlepiej, albo ujmując dobitniej - źle.
Po pierwsze wprowadzony
system musiałby być nowoczesny, czyli w pełni
elektroniczny opierający się na zainstalowanych czytnikach biletów i możliwością doładowywania swojej elektronicznej karty (identyfikatora) przez internet. Takiego systemu jednak nie ma, a ten który jest opiera się na długopisie, kartce oraz ludzkiej naturze, która ma to do siebie, że zwykła się mylić. Ciekawość rodzi w jaki sposób zarząd doszedł do tego, że skomplikowanie i wydłużenie procedury wchodzenia na stadion sprawi, że kibice będą na niego wchodzić szybciej. To tak jakby chcieli powiedzieć, że 2+2 będzie równało się 1.
Drugim powodem jest
funkcjonowanie kas. W dniu meczu z Cracovią zostały otwarte kasy numer 2,4,6 od strony Alei Bojowników i od strony DTŚ kasy nr 9 i 10. W sumie pięć kas. W meczu z Jagiellonią zostały otworzone od strony Alei Bojowników dodatkowo kasy nr 3 i 5, co dało liczbę siedmiu kas. Chętnych na obejrzenie meczu z Jagiellonią było ok. 8 tys. i niestety liczba siedmiu kas na nic się zdała. Procedura obsługi kibica została wydłużona o zapisywanie danych, porównywanie identyfikatorów z dowodem, nie wspominając o ich wyrabianiu. Kibice starsi stażem pamiętają zapewne, że wejście na stadion nigdy nie było łatwe. Zawsze trzeba było odstać swoje w dwóch kolejkach, w pierwszej po bilet, w drugiej do wejścia na stadion. A może wzorem chociażby Stadionu Śląskiego warto byłoby przebudować tak kasy, aby kupienie biletu oznaczało zarazem przejście na stadion, nie mówiąc już o tym, że w jednej kasie powinny pracować dwie osoby, a nie jedna.
Trzecia przyczyna związana jest z
małą liczbą sprzedanych identyfikatorów oraz
karnetów przed sezonem. W takich klubach jak Arka Gdynia czy Lechia Gdańsk przed sezonem sprzedano 80% karnetów w stosunku do ilości miejsc na stadionie, pozbywając się jednocześnie problemu z identyfikacją kibiców. Karnet zawierając wszystkie dane, które wymaga ustawa, czyli imię, nazwisko oraz pesel, spełnia rolę identyfikatora. Podobnie jest w Chorzowie. Problem jednak tkwi w tym, że działacze w obecnym sezonie sprzedali astronomiczną sumę ok. jednego tysiąca karnetów. Należy założyć, że równie udanie wyglądała sprzedaż identyfikatorów. Czy faktycznie wiedząc jak mało zostało sprzedanych identyfikatorów i karnetów, działacze nie mogli przewidzieć scenariusza, że kilka tysięcy osób będzie chciało wyrobić identyfikator w dniu meczu?
Czwartym powodem jest
nieład organizacyjny, o którym wielu kibiców mogło się przekonać na własnej skórze. Przykładem są chociażby kibice, którzy zgłosili się do wyznaczonej kasy po odbiór identyfikatora i przekonali się, że takowego po prostu nie ma, a gdzie się podział nie wiadomo. Na nic kłótnie jak w kolejce stoi jeszcze mnóstwo osób, a do meczu pozostało pół godziny. Kolejnym przykładem na brak porządku jest sytuacja, w której to kibice posiadający karnet po przyjściu na wyznaczone miejsce przekonali się, że to już jest zajęte przez osobę, która nabyła bilet z tym samym numerem miejsca! Zdumiewające jest także to, że wchodząc na stadion od strony Alei Bojowników należy w kasie i przy bramce okazać dowód osobisty, zaś wchodząc od strony DTŚ wystarczy okazać sam identyfikator. No i gdzie tu konsekwencja, porządek i równość w traktowaniu? Ciekawość budzi sposób przechowywania tylu danych personalnych. Dla wielu podmiotów gospodarczych to łakomy kąsek, a przecież każdy powierzył swoje dane władzom klubu w dużym zaufaniu. Skoro nie ma elektronicznego systemu identyfikacji i biorąc pod uwagę wyżej wymienione przykłady, to aż strach snuć przypuszczania, a jak wiadomo ustawa o ochronie danych osobowych bardzo restrykcyjnie traktuje te zagadnienie.
Po piąte brakuje
dialogu z kibicami. Dla przykładu zarząd poznańskiego Lecha przed meczem z Austrią Wiedeń widząc, że kibice chcący kupić bilet muszą stać w kolejkach, wydał specjalne oświadczenie, w którym to PRZEPROSIŁ wszystkich kibiców za zaistniałe dogodności i zobowiązał się do poprawy sytuacji w przypadku awansu Lecha do Pucharu UEFA. Procesowi sprzedaży identyfikatorów i biletów towarzyszy dialog z kibicami. Na oficjalnej stronie internetowej znajduje się rubryka z odpowiedziami na najbardziej powszechne i frapujące kibiców pytania, czyli tzw. FAQ – Frequently Asked Questions. Zarząd Ruchu w kwestii problemów pod kasami nabrał wody w usta, o braku słowa przepraszamy nie wspominając.
Marco z FC Katowice
Zachęcamy do lektury czwartej i ostatniej części analizy która ukaże się w piątek.