"Niebieska Szarańcza" w niedzielę po raz kolejny pomogła szczypiornistkom Ruchu Chorzów, które niesione głośnym dopingiem wygrały 31:28 ze Startem Elbląg. Pod wielkim wrażeniem atmosfery na trybunach była zawodniczka drużyny przeciwnej Kinga Grzyb.
- Kibice w Chorzowie robią swoje i mają wpływ na to, co dzieje się na boisku. Moim zdaniem to najlepsi kibice w Polsce - za to dla nich wielkie brawa i szacunek. Potrafią swoją drużynę dopingować cały mecz w naprawdę świetnym stylu - powiedziała żona Wojciecha Grzyba, która w latach 2011-2013 reprezentowała barwy Ruchu.
- To na pewno był dla mnie w jakiś sposób sentymentalny powrót. Znana hala, miasto, kibice. Tym bardziej żałuję tej porażki, bo wiadomo, że chciałam pokazać się z jak najlepszej strony. Ale raz jeszcze powtórzę - gdybym grała w Chorzowie i miała za plecami tak cudownych kibiców, to grałoby się zupełnie inaczej - stwierdziła Kinga Grzyb.