Sezon powoli dobiega końca. Chorzowianie rozegrają jeszcze dwa spotkania, po czym udadzą się na zasłużony urlop. O formie odpoczynku nie mają jednak co myśleć działacze. Dla nich zakończenie rozgrywek oznacza wzmożoną pracę.
Transfery, kontrakty, rozmowy z piłkarzami – to czeka w najbliższym czasie dyrektorów klubu. Z tego też powodu w tym tygodniu do gabinetu na wstępne ustalenia poproszeni zostaną gracze, którym w czerwcu kończą się umowy. Są to m.in. Ireneusz Adamski, Wojciech Grzyb, Marcin Klaczka czy Tomasz Sokołowski. – Bardzo chciałbym zostać w Ruchu. Jeśli się już wykonało taki kawał pracy, to fajnie by było pograć przeciwko najlepszym drużynom w Polsce. Ostateczna decyzja należy jednak do trenera – mówi Marcin Klaczka. Spośród wymienionych zawodników działacze będą mieli problemy z zatrzymaniem na Cichej Tomasza Sokołowskiego. – Tomek z powodów rodzinnych chciałby wrócić do Warszawy. Ja znam ten ból, rozłąka nie sprzyja nikomu. Niemniej będziemy chcieli namówić tego zawodnika i jego małżonkę, aby kontynuował grę w naszym zespole – zapowiada dyrektor klubu, Krzysztof Ziętek. "Sokół" tymczasem rozważa możliwość zawieszenia butów na kołku. – Chciałbym jeszcze pograć w piłkę, ale nie wiem czy zdrowie mi na to pozwoli – tłumaczy 38-letni zawodnik.
Władze klubu nie przewidują transferowej rewolucji. Z graczy, którzy już niebawem mogą pożegnać się z grą w drużynie "Niebieskich" wymienia się Grzegorza Misiurę, Mamię Jikię, Marcina Makucha czy Grzegorza Bonka. Kto na ich miejsce? – Zamierzamy pozyskać 3-4 środkowych zawodników na każdą pozycję, z wyjątkiem bramkarza. Podkreślam jednak, że zamierzamy wzmocnić kadrę zespołu, a nie ją tylko uzupełnić – informuje dyrektor Ziętek.
W związku z awansem drużyny do Orange Ekstraklasy w strukturach klubu dojdzie do zwiększenia liczby pracowników. – Konieczne jest zatrudnienie kilku osób do marketingu jak i do "działki" sportowej – zaznacza dyrektor klubu.
Najważniejszym problemem Ruchu będzie przede wszystkim otrzymanie licencji na grę w Orange Ekstraklasie. Jeśli chodzi o stadion, to już niebawem pod dachem znajdzie się1000 miejsc (obecnie jest 715, bez lóż honorowych), dzięki dobudowaniu jednego rzędu krzesełek i wyremontowaniu kabin dla VIP-ów. Z pozostałych wymogów licencyjnych na Cichej zabraknie jedynie (a raczej aż!) podgrzewanej murawy. W tej kwestii działacze Ruchu szukają sponsora i mają nadzieję, że jeżeli uda się pozyskać na ten cel fundusze z prywatnej kieszeni, to miasto nie będzie robić przeszkód. W innym wypadku "Niebiescy" będą liczyć na przychylność... pogody, bo nie chcieliby przenosić się na kilka meczów na Stadion Śląski. Niemniej taka ewentualność jest bardzo możliwa i dlatego działacze klubu odbyli już rozmowy z zarządcami chorzowskiego "giganta". – To były wstępne rozmowy. Ciężko mówić o jakichkolwiek szczegółach czy kalkulacjach – zaznacza dyrektor Ziętek.
Na klubie z ul. Cichej nadal ciążą gigantyczne długi (3.300 000 złotych) i podobnie jak w poprzednich latach może się to okazać głównym problemem uzyskania licencji. Chorzowianie zarzekają się jednak, że długi spłacają zgodnie z wyznaczonym harmonogramem i Komisja ds. Licencji Klubowych I Ligi nie powinna mieć do tego żadnych zastrzeżeń.