Swoje 25 urodziny obchodził wczoraj bramkarz "Niebieskich" - Matko Perdijić. Mimo, iż w klubie jest od stycznie, kibice nie mieli jeszcze zbyt wielu okazji aby zobaczyć Chorwata w akcji, gdyż jak dotąd występował tylko w sparingach i meczach rezerw. Niemniej jak podkreśla trener Marek Wleciałowski, Matko to bardzo dobry golkiper i dostanie swoją szansę.
Perdijić pochodzi z Dumirad, miejscowości położonej 15 kilometrów od Splitu. Jego idolem z najmłodszych lat był belgijski bramkarz Michel Preud'homme. Karierę rozpoczynał w NK Mosor Zrnovnica. Tam wypatrzyli go skauci wielkiego Hajduka Split i zaproponowali rosłemu bramkarzowi (195 cm wzrostu) kontrakt. Spełniły się wtedy marzenia "Perdiego". - Marzeniem każdego chłopaka z Dalmacji jest gra w Hajduku Split. W Chorwacji pół kraju kibicuje Hajdukowi, a druga część Dinamu Zagrzeb. Dzień, w którym podpisałem kontrakt z Hajdukiem, to było święto. To wielki klub. Jeżeli miałbym wrócić do Chorwacji, to tylko do klubu ze stadionu Poljud - mówi.
Tam konkurencja okazała się jednak zbyt duża i Matko powędrował do HNK Sibenik. Również i tam długo miejsca nie zagrzał i mimo dobrych występów przeniósł się na południe Chorwacji, by grać w NK GOSK Dubrovnik. Kolejny wątek tej historii wszyscy dobrze już znamy, gdyż prowadzi on do Chorzowa. Mimo trudnych początków, związanych z silną konkurencją, kontuzją nogi i tęsknotą za ojczyzną, Matko dopiął swego i podpisał aż czteroletni kontrakt z "Niebieskimi".
My ze swojej strony życzymy Mu, aby wciąż był takim piłkarskim "fighterem", jakim jest dotychczas!