Piłkarze "Niebieskich" po raz piąty zagrali w hokeja na lodzie dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Na katowickim Jantorze zremisowali w meczu przyjaźni z Naprzodem Janów 10:10.
Na założenie łyżew zdecydowało się pięciu graczy Ruchu: Paweł Abbott, Wojciech Grzyb, Arkadiusz Piech, Piotr Stawarczyk i Marek Zieńczuk. - Hokej to ciężki sport. Ustanie na łyżwach to jedna sprawa, a prowadzenie krążka to druga - przyznał Paweł Abbott, który zdradził, że w przeszłości tylko przez chwilę miał łyżwy na nogach. - Umówiłem się z "Grzybkiem", że jeśli nie będę się co chwilę przewracał, to zagram. Przed dzisiejszym meczem byłem na jednym treningu z Naprzodem i postanowiłem wziąć udział w tej zabawie. W ciągu pierwszych dwóch tercji tylko raz dotknąłem piłkę i oddałem nawet strzał, ale 20 metrów obok, jednak później było już lepiej - śmiał się napastnik Ruchu.
Poczynania chorzowskich zawodników obserwował z boku trener Waldemar Fornalik, który ostatecznie nie mógł wyjechać na lód. - Koszulkę założyłem, ale uraz nie pozwolił mi zagrać w tym wspaniałym meczu. Dobrze oceniam postawę swoich podopiecznych. Niektórzy mieli chyba po raz pierwszy założone łyżwy, ale widać, że wiedzą, o co w tej grze chodzi - stwierdził szkoleniowiec, który nie obawiał się o zdrowie piłkarzy. - Grałem już parę razy w takich meczach i wiem, że nie ma po takiej grze urazów. Mogą być drobne stłuczenia, ale sprzęt ich dobrze zabezpieczał.
"Niebiescy" brali udział w aukcjach na rzecz WOŚP. Jedną z koszulek kupili za 1.500 zł, a następnie przekazali ją do ponownego zlicytowania. Za drugim razem trafiła ona do rąk hokeistów Naprzodu, którzy wrzucili do skarbonki Orkiestry 1.200 zł. - Mi udało się także wylicytować koszulkę Mariusza Czerkawskiego, moim zdaniem najlepszego polskiego hokeisty. Zbieram takie gadżety, a najważniejsze, że pieniądze trafiają na szczytny cel - powiedział Paweł Abbott.
źródło: Niebiescy.pl