Chorzowski klub miał do końca 2011 roku wywiązać się ze spłaty zobowiązań wobec Grunwaldu Ruda Śląska z tytułu transferu Artura Sobiecha, ale tego nie uczynił. - Tego inaczej nie da się nazwać jak lekceważeniem - uważa Teodor Wawoczny, prezes Grunwaldu.
Wawoczny twierdzi, że i tak w tej sprawie zachowuje cierpliwość. - Daliśmy im już w sumie półtora roku czasu na spłatę! Naprawdę jesteśmy wyrozumiali. Dlatego teraz chcemy postawić im takie warunki, żeby płacili. Minimalnie, ale jednak żeby płacili - przekonuje prezes Grunwaldu i dodaje: - Nie jesteśmy przeciwko Ruchowi, ale zdajemy sobie sprawę, że oni muszą mieć dokumenty, jeśli chodzi o proces licencyjny. Nie zależy nam na tym, żeby im zaszkodzić, ale też nie mogą nas lekceważyć, bo tego inaczej nie da się nazwać jak lekceważeniem - twierdzi Wawoczny, który wierzy że temat kolejnej ugody wyjaśni się w ciągu najbliższych dwóch dni.
Prezes Ruchu Katarzyna Sobstyl uspokaja włodarza klubu z Rudy Śląskiej. - Nie uchylamy się od spłaty naszych zobowiązań i mamy zamiar zwrócić Grunwaldowi kwotę, którą jesteśmy winni. Jesteśmy w stałym kontakcie z panem prezesem Wawocznym i ustalamy w tej chwili szczegóły dalszej spłaty tego zobowiązania - mówi.
źródło: Gazeta.pl / Niebiescy.pl