Trener Waldemar Fornalik w rozmowie z "Dziennikiem Zachodnim" ocenił występy Macieja Jankowskiego i Arkadiusza Piecha w meczu reprezentacji Polski z Bośnią i Hercegowiną. Zaznaczył jednak, że ocena ich gry nie może być pełna.
- Obaj zagrali bowiem tylko po 45 minut. Dla mnie łatwiejsze zadanie miał Arek, który wszedł na boisko po przerwie, kiedy obrona drużyny Bośni i Hercegowiny była już trochę rozluźniona. W kilku sytuacjach pokazał, że jest groźnym napastnikiem, potrafił znaleźć się w polu karnym, szkoda tylko, że nie wykorzystał dobrych okazji do podwyższenia wyniku. Napastników rozlicza się ze strzelonych bramek i te zmarnowane okazje na pewno trzeba brać pod uwagę. Gdyby Arek strzelił chociażby jedną bramkę, wówczas otrzymałby naprawdę wysokie oceny - mówi szkoleniowiec "Niebieskich".
- Maciek też zaliczył dobre spotkanie, pokazywał się, szukał piłki, choć nie zawsze ją otrzymywał. W jego przypadku widać było większą tremę. Na pewno dla obu tych zawodników był to pożyteczny egzamin - uważa Waldemar Fornalik, który jest zdziwiony tym, że Franciszek Smuda nie wpuścił na boisko w tym samym czasie i Piecha i Jankowskiego. - Każdy trener ma swoją ulubioną taktykę. Byłoby dziwne, gdyby nagle w tym meczu trener Smuda zdecydował się na grę na dwoma napastnikami. Ale faktycznie, wartość Arka i Maćka wzrasta, kiedy grają razem. Ich współpraca układa się wtedy świetnie - w sumie strzelili przecież dla Ruchu 11 bramek - zapewnia.
źródło: Niebiescy.pl / Dziennik Zachodni