Negocjacje Rafała Grodzickiego z działaczami Ruchu trwały praktycznie już od lata. Piłkarz twierdził, że jest dogadany w kwestiach finansowych, a do ustalenia pozostały jedynie detale dotyczące głównie regularności przelewów. W minionych dwóch tygodniach sytuacja zmieniła się jednak diametralnie. We wtorek działacze ponowili jeszcze próbę negocjacji, ale "Grodek" był już zdecydowany. - Wydawało mi się, że jesteśmy dogadani, ale jakieś dwa tygodnie temu sytuacja "u góry" nagle się zmieniła - mówi w rozmowie z dziennikiem "Sport" 28-letni obrońca.
- Nie rozumiem tego. Jeśli moje warunki były dla klubu nie do przyjęcia, to mogłem się o tym wcześniej dowiedzieć. Czuję się trochę wykiwany, ale nie powiem na nikogo nic złego. Mam wielki sentyment dla Ruchu i wdzięczność dla klubu, w którym osiągnąłem największe sukcesy i który ma tak wspaniałych kibiców. Mam jakieś propozycje z kraju, więc jeśli tylko dostanę umowę, to natychmiast ją podpiszę. Na Boże Narodzenie i Sylwestra lecimy z żoną na wyspę Jersey, gdzie od kilku lat pracuje mój szwagier. Tam jest zawsze ciepło, taki klimat jest optymalny dla mojej córki Mai, więc w tym świątecznym czasie chciałbym już tylko odpoczywać z bliskimi - zapewnia Grodzicki.
źródło: Sport / Niebiescy.pl