Marek Zieńczuk (pomocnik Ruchu):
- W tym sezonie zdarzały mi się bardzo ładne strzały, które bronili bramkarze. Dzisiejsze gole były trochę kuriozalne, ale liczy się to co w sieci. Chciałbym do końca kariery strzelać tylko takie bramki, byleby wpadały. Po meczu zabrałem sobie piłkę, która będzie dla mnie fajną pamiątką, bo nie wiadomo, kiedy trafi się kolejny hat-trick.
Dla mnie to dobrze, że ta runda się już kończy. Nie dość, że dostałem czwartą żółtą kartkę i nie zagram w pierwszym meczu na wiosnę, to jeszcze chyba naciągnąłem sobie mięsień dwugłowy. Będzie czas, żeby to wyleczyć. Na szczęście nie spieszy się.
Nikt na nas nie liczył i nikt nie stawiał, że będziemy tak wysoko w tabeli. My robimy swoją robotę, oczywiście zdarzają nam się słabsze mecze, ale nikt wszystkiego nie wygrywa. Ważne, żeby wyciągać wnioski i w następnym spotkaniu się odbudowywać. Tak też robimy.
Paweł Abbott (napastnik Ruchu):
- "Mailna" zagrał piłkę, Arek wywalczył ją dla mnie i chwała dla niego za to. Bardzo się cieszę z bramki. W momencie kiedy uderzałem, pomyślałem: "o kurde, mogłem chyba podprowadzić trochę bliżej". Cieszę się, że wpadło i 4:1 lepiej wygląda niż 3:1.
źródło: Niebiescy.pl