Piłkarze Ruchu, po zakończonym spotkaniu ze Stalą ani myśleli szybko wracać do domu. Kilkadziesiąt minut po ostatnim gwizdku sędziego na stadionie Stali, w Atenach rozpoczynał się finał Ligi Mistrzów. "Niebiescy" zatrzymali się więc w jednym z gościńców i wcielili się w role kibiców.
Finał Ligi Mistrzów pokazał, jakie podziały panują w drużynie. Oczywiście te czysto kibicowskie. Na zmianę można było usłyszeć śpiewy wielbiące Milan i Liverpool, które przeplatane były śpiewami o Ruchu. Sympatykom drużyny angielskiej przewodził Marcin Klaczka, zaś włoskimi "Rossoneri" Remigiusz Jezierski. Obaj zawodnicy specjalnie na tę okazję ubrali się w koszulki swoich ulubionych zespołów.
Spotkanie zakończyło się wygraną Milanu 2:1 i ostatecznie w lepszych humorach do Chorzowa wracali "Jezier" i spółka :)
