Ariel Jakubowski (pomocnik Ruchu):
W pierwszej połowie byliśmy lepsi, graliśmy jak u siebie. Stal nastawiła się na grę z kontry i praktycznie nie miała zbyt wielu okazji, oprócz tych z początku drugiej części meczu. Szkoda, że nie wygraliśmy, bo na pewno było to zrobienia. Remis na wyjeździe nigdy nie jest zły. Nie miałbym nic przeciwko, żebyśmy z każdego wyjazdu w ekstraklasie przywozili jeden punkt. Dzisiaj chcieliśmy wygrać, ale nie udało się i nie ma w nas jakiegoś hurraoptymizmu na naszych twarzach. Przed nami jeszcze trzy mecze, które chcemy wygrać, aby Ruch Chorzów jako lider awansował do pierwszej ligi. Na świętowanie przyjdzie czas po meczu z Podbeskidziem.
Teraz podróżujemy co trzy dni, ale takie jest życie piłkarza. Każdy z nas ma swój sposób na zagospodarowanie czasu w autokarze. Ja osobiście lubię karty, muzykę i książkę. W drużynie jest fajna atmosfera i czas mija szybko.
Ostatnio zmagałem się z kontuzją złamania kości jarzmowej i musiałem odczekać kilka tygodni, żeby to się zrosło. Trochę czasu mi zleciało, ale musiałem odczekać, żeby móc wyjść na boisko tak jak dzisiaj w Stalowej Woli i grać na 100% możlwości. Cieszę się bardzo, że trener dał mi szansę. (neo)
Marcin Klaczka (obrońca Ruchu):
- Czujemy niedosyt, bo byliśmy lepszym zespołem i nie powinnśmy tutaj zremisować. Teraz najważniejsze jest to, aby zakończyć sezon na pierwszej pozycji. Czeka nas mecz u siebie z Unią Janikowo, w którym musimy wygrać. Potem jedziemy na ciężki wyjazd do Gdańska, a na koniec zagramy z Bielskiem. Awans uczcimy symbolicznym piwkiem, ale wielka feta czeka nas z kibicami po ostatnim meczu.
Wojciech Grzyb (pomocnik Ruchu):
- Byliśmy zespołem lepszym, a mimo wszystko Stal stworzyła zagrożenie po stałych fragmentach gry. Raz świetnie „Miodek” wybił piłkę z linii bramkowej, bo gdybym ja ją dotknął, to padłaby bramka samobójcza. To był mój ewidentny błąd, ale nie zakończył się stratą bramki. Nie ukrywam, że chciałbym się cieszyć z awansu po zwycięstwie. Zostawiliśmy dzisiaj dużo zdrowia na boisku i tak naprawdę nie mamy już siły na radość. Na pewno uczynimy to w następnym meczu u siebie, przy – mam nadzieję – komplecie publiczności. Cel nadrzędny, czyli awans został wykonany. Musimy zrobić wszystko, by utrzymać się na pierwszym miejscu. Jesteśmy najlepszą drużyną i nie możemy się dać dogonić Zagłębiu Sosnowiec. (rob)
Grzegorz Baran (obrońca Ruchu):
- Udało nam się już dziś awansować, ale chcemy przede wszystkim zająć na koniec sezonu pierwsze miejsce. W Stalowej Woli chcieliśmy wygrać, ale niestety zremisowaliśmy i stąd trochę umiarkowana radość z naszej strony. Sytuacje miał „Ecik”, który trafił poprzeczkę, opróćz tego stwarzaliśmy zagrożenie z rzutów rożnych. Następny mecz musimy wygrać. Zespół składa się z profesjonalistów i na pewno, pomimo już wywalczonego awansu, nie odpuścimy. Niech nikt nie liczy na taryfę ulgową! (rob)
Tomasz Sokołowski (pomocnik Ruchu):
- Nie oglądamy się na inne zespoły. My dzisiaj zremisowaliśmy, a to dało nam awans. Cieszy to, że Ruch wraca po kilkuletniej absencji do pierwszej ligi. Ciężko pracowaliśmy na to przez cały sezon. Przyjechaiśmy tu jednak wygrać, bo jak się gra o remis, to można zejść z boiska pokonanym. Szkoda, że zabrakło dzisiaj skuteczności, szczęścia i precyzji. Bo to wszystko się złożyło na to, że ta bramka dzisiaj nie padła. Ale najważniejsze, że cel został osiągnięty. (rob)
Tomasz Wietecha (bramkarz Stali):
- Cieszę się z tego, jak grałem, pomimo kontuzji, którą odniosłem w I połowie. Dostałem kolanem w udo i myślałem, że nie wytrzymam do końca. Na szczęście dograłem do końca i nie puściłem bramki. (rob)