Marek Wleciałowski (trener Ruchu):
- W szatni zespół zaśpiewał piosenkę, która jest utożsamiana z naszym klubem: "nadeszła wiosna i lepsze czasy, powrócił K.S. Ruch Chorzów w szeregi ekstraklasy". Jest to wystarczający komentarz do wydarzeń dzisiejszego dnia. Gratuluję zdobytego punktu trenerowi Mikulskiemu. Dziękuję najwierniejszym kibicom z Chorzowa za to, że przybyli tutaj na stadion.
Generalny cel, jaki właściciel przedstawił mi i drużynie, czyli awans - został zrealizowany. Z punktu widzenia profesjonalizmu dla piłkarzy i kibiców jest to, aby udowadniać swoją wartość. Mecze, które pozostały do końca są po to, by to zrobić.
Albin Mikulski (trener Stali):
- Jestem bardzo zadowolony z dwóch powodów. Po pierwsze, że z tak dobrą druzyną zremisowaliśmy po bardzo konsekwentnej grze w destrukcji całego zespołu. Po drugie Ruch zdobył punkt, który decyduje o tym, że jest w ekstraklasie. Bardzo mnie to cieszy i jestem dumny z tego, że Ruch ponownie będzie grał w najwyższej klasie rozgrywkowej. To się należało Ruchowi bo jest to bardzo dojrzała, dobrze grająca drużyna. W pierwszej lidze, na pewno będzie stanowiła niemałe zagrożenie dla niejednego zespołu. Moi zawodnicy przeszli samych siebie. Mieliśmy dwie sytuacje bramkowe, który nie wykorzystaliśmy. Ruch miał również okazje. Remis absolutnie nie krzywdzi żadnej z drużyn i jest jak najbardziej sprawiedliwy. Muszę pochwalić zespół za ogrom walki w tym meczu.
Mieczysław Ożóg nie zagrał od początku, bo dałem odpocząć kilku zawodnikom. Po prostu graliśmy dwa dni temu. To samo zresztą zrobili rywale.
Nie możemy sobie pozwolić na otwartą grę. Jeśli to robimy, popełniamy błędy i przegrywamy mecze. Jeśli nie można wygrać, to ja się cieszę z jednego punktu i oby tak było do końca.