Żeljko Djokić liczył, że podczas przyszłorocznych mistrzostw Europy będzie ściskał kciuki za reprezentację Serbii. - Mistrzostwa Europy w Polsce i na Ukrainie jak zawsze będą świętem piłki nożnej. Liczę, że wciąż będę wtedy piłkarzem Ruchu i doświadczę tej atmosfery na miejscu, w Polsce - mówi Djokić, który nie zobaczy jednak na naszych boiskach reprezentacji swojego kraju.
Serbowie zajęli dopiero trzecie miejsce w grupie za Włochami i największą sensacją eliminacji - Estonią. - Wielka szkoda i smutek dla całej Serbii. Trudno pogodzić się z taką porażką - mówi Djokić, który trzyma teraz kciuki za Bośniaków.
Reprezentacja z byłej Jugosławii walczy o awans w barażach, a jej rywalem jest Portugalia. Pierwszy mecz już w piątek. - Teraz trzymam kciuki za Bośniaków - mówi piłkarz "Niebieskich", który ma też bośniackie obywatelstwo. - Bośniakami są moi rodzice. Ja jednak urodziłem się w Nowym Sadzie, a dorastałem w Belgradzie - precyzuje. Chociaż Djokić nigdy nie zagrał w bośniackim klubie, to zaliczył mecz w reprezentacji tego kraju. - To był epizod i tylko w reprezentacji B. Zagrałem, żeby... nie zostać powołanym do wojska - zdradził "Gazecie".
Emocje związane z grą w barażach o udział w Euro 2012 będą też przeżywać w piątek inni piłkarze Ruchu. Tomas Josl będzie pasjonował się spotkaniem Czechów z Czarnogórcami, a Matko Perdijić Chorwatów z Turcją.
źródło: Gazeta.pl