Na wyjazdowy mecz do Białegostoku wybraliśmy się pociągiem rejsowym. Zbiórkę zaplanowano o 6 rano na dworcu Chorzów - Batory, skąd o 6:10 udaliśmy się na pociąg do Katowic. Później mieliśmy jeszcze przesiadkę w Warszawie Zachodniej, a stamtąd już pojechaliśmy prosto do Białegostoku. Droga minęła w miarę spokojnie. Mijaliśmy jedynie kibiców Legii, którzy zbierali się na wyjazd do Poznania. Z obu stron jednak bez atrakcji, ze względu na dużą ilość psów. W Białymstoku zameldowaliśmy się ok. godz. 14. Czekały już na nas dwa autobusy z dowozem na stadion. Przed meczem, w czasie i po jego zakończeniu dobre zachowanie ochrony i policji, bez problemów wszyscy weszliśmy na stadion. Nie wywiesiliśmy żadnych fan.
Na sektorze gości zameldowaliśmy się w sile około
220 osób, w tym paru ludzi z Widzewa i Myszkowa. Młyn "Jagi" prezentuje się bardzo dobrze, prawie wszyscy byli tak samo ubrani. Na stadionie pojawiło się blisko 8 tys. widzów. Z obu stron bez bluzgów, sam mecz minął spokojnie. Po "szpilu" trzymali nas około godzinę na sektorze, skąd odjechaliśmy autobusami na dworzec PKP, gdzie uzupełniliśmy płyny. Kilka osób wymieniło się barwami między sobą, ale raczej w celach kolekcjonerskich, niż zgodowych. Powrót znów na dwie przesiadki w Warszawie i Częstochowie. Super zabawa w drodze powrotnej w pociągu, jak i przy przesiadkach. W jednej miejscowości napinający się Legionista dostaje konkretne "bęcki". W Chorzowie zameldowaliśmy się ok. 6 rano.