Po przekładanym dwukrotnie meczu 1/8 finału Pucharu Polski Ruch zmierzył się z Cracovią 9 listopada. Podobnie jak na pucharowym spotkaniu z ŁKS-em Łódź bilety kosztowały 5 złotych. W środku tygodnia na Cichą wybrało się
4.500 kibiców, wśród których zabrakło fanów Cracovii.
Obydwa zespoły podbudowane ważnymi zwycięstwami w ostatniej kolejce ligowej nastawione były na zwycięstwo. By ułatwić piłkarzom Ruchu walkę, kibice od pierwszej minuty meczu prowadzili dobry doping, który momentami robił wrażenie jak na tak małą liczbę kibiców. Rewelacyjnie wychodziła nowa piosenka "Ruchu Nasz ukochany..." oraz doping Młyna z Dziesioną na dwie strony. W repertuarze nie zabrakło również pozdrowień dla naszych przyjaciół z Widzewa, Elany, Apatora oraz Atletico Madryt.
W drugiej połowie doping wzrastał wprost proporcjonalnie do zaangażowania zawodników Ruchu, które podobnie jak w meczu z ŁKS-em było ogromne. Zabawa w młynie trwała w najlepsze, po trybunach przejechała "niebieska ciuchcia", a głośny doping niósł się po stadionie i jego okolicy. Mecz dostarczał kibicom wiele emocji, również tych negatywnych, dlatego przeciwnicy i sędziowie dosyć często mogli dosadnie usłyszeć, co o nich myśli chorzowska publiczność. Regulaminowe 90 minut nie wystarczyło do rozstrzygnięcia. Kibice w doliczonym czasie drugiej części dogrywki doczekali się na gola Marka Zieńczuka, zapewniającego Ruchowi awans do ćwierćfinału Pucharu Polski. Po tej bramce cały stadion podskoczył z radości. Fala euforii ogarnęła wszystkich, całą Niebieską rodzinę obecną w tym momencie na stadionie przy Cichej, na której cicho nie było.
Na płotach zawisło 8 flag: "Naszym Honorem Jest Nasz Klub - KS RUCH CHORZÓW", "19 /R\ 20", "Wielkie Hajduki", "Niebieskie Katowice", "Radlin", "Kęty", "Gůrny Ślůnsk", herb w laurach oraz mała fanka Atletico Madryt.
Zwycięska bramka uchroniła Ruch od rozstrzygnięcia zwycięzcy po rzutach karnych, w których nigdy nic nie wiadomo. Na szczęście udało się tego uniknąć i po 120 minutach wyczerpującej gry piłkarze mogli cieszyć się z kibicami z awansu. Tradycyjnie po zwycięstwie piłkarze podeszli do młyna, by wspólnym dopingiem podziękować kibicom za wsparcie, a następnie wykonali ślizg pod sektor 10. Jak widać po tym meczu, czasem trzeba pomęczyć się dłużej, by zwycięstwo smakowało jeszcze bardziej.
źródło: Niebiescy.pl