Takiej atmosfery w Piwiarni Warki w Chorzowie jeszcze nie było. Trudno jednak przypuszczać by było inaczej, skoro przybyli tam dzisiaj zawodnicy oraz dyrektorzy lidera drugiej ligi na spotkanie z kibicami. Było głośno, hucznie, a przede wszystkim bardzo gorąco.
Zobacz 83 zdjęcia za spotkania w Piwarni Warki
Pozytywnie zaskoczyli piłkarze, którzy stawili się w bardzo licznej grupie. Dość powiedzieć, że zabrakło dla nich miejsca w lokalu! Obok kapitana "Niebieskich", Wojciecha Grzyba na spotkanie z fanami stawili się Piotr Ćwielong, Grażvydas Mikulenas, Michał Pulkowski, Tomasz Sokołowski, Robert Mioduszewski, Remigiusz Jezierski, Ariel Jakubowski, Ireneusz Adamski, Krzysztof Nykiel, Grzegorz Domżalski oraz Grzegorz Misiura. Wraz z nimi zawitali również dwaj dyrektorzy: Krzysztof Ziętek i Mirosław Mosór.
Spotkanie prowadzili dwaj redaktorzy "Sportu" Zbigniew Cieńciała i Rafał Zaremba. Pytali oni piłkarzy m.in. o ostatnie spotkanie Jagiellonią oraz najbliższe mecze z udziałem "Niebieskich". Nie zabrakło również bardziej dociekliwych pytań, skierowanych do poszczególnych zawodników, do których przyłączyli się także kibice. I tak oto np. Wojciech Grzyb znów był naciskany na to, by odpowiedział, kiedy zdobędzie bramkę na stadionie przy ul. Cichej, a Piotr Ćwielong czy odejdzie z Ruchu. – Powiedziałem już kolegom z drużyny, by wymusili jakiś karny w ostatnich meczach – żartował "Grzybek", zaś "Pepe" tłumaczył kibicom, że nie wie, jak potoczą się jego losy. - Uważam, że dla Piotrka lepiej by było, żeby odszedł do Legii, czy Wisły. To zapewni mu duży rozwój – przekonywał Tomasz Sokołowski.
"Sokół" nie zdradził, czy na kolejny sezon zostanie w Ruchu. – Wolałbym grać gdzieś bliżej domu, czyli Warszawy – nie ukrywał. Niewykluczone jest jednak, że być może to właśnie w Chorzowie zakończy on karierę. – Pięknie ją rozpocząłem i teraz pięknie bym ją zakończył – zaznaczał. Wiążące w tej sprawie okażą się posezonowe rozmowy piłkarza z działaczami.
Na wiele pytań musieli odpowiadać działacze. – Czy po meczu z Podbeskidziem będzie przewidziana jakaś feta? – "rzucił" ktoś z tłumu. – Oczywiście, przewidujemy taką ceremonię po zakończeniu meczu, ale o scenariuszu mówić nie będę. Apeluję jednak o jedno: nie wbiegajcie na murawę zaraz po ostatnim gwizdku sędziego. Poczekajcie, aż otworzymy bramki! – mówił dyrektor Ziętek.
- Zapewnimy, że tak będzie, ale oczekujemy od klubu wsparcia finansowego na wyjazd do Gdańska na mecz z Lechią – zaproponowali niespodziewanie kibice Ruchu. – Zapraszam w takim razie na rozmowy do klubu, na pewno się zgadamy w tej sprawie – odpowiedział dyrektor.
– Chciałem ze swojej strony powiedzieć, że my - piłkarze, dorzucimy się do organizacji tego wyjazdu – zadeklarował Wojciech Grzyb, otrzymując od kibiców gromkie brawa. Przy okazji zdradził też, że na mecz z Unią Janikowo zawodnicy szykują dla kibiców niespodziankę. Jaką? Przekonamy się 26 maja.
Kibice, w spotkaniu organizowanym przez "Warkę" i "Sport" mieli okazję wykazać się swoją wiedzą na temat Ruchu. Ci, którzy najszybciej odpowiadali, otrzymywali nagrody. Główną atrakcją spotkania były jednak zawody w piłkarzyki. Organizatorzy utworzyli po dwa dwuosobowe zespoły kibiców i takie same drużyny złożone z działaczy (Krzysztof Ziętek i Mirosław Mosór) i zawodników (Tomasz Sokołowski i Piotr Ćwielong). Ostatecznie wygrali fani "Niebieskich" (Ruby i Egon), drugie miejsce przypadło dyrektorom klubu ( w pierwszym meczu ograli Hermana i Ganola 6:0!).