Rafał Grodzicki (obrońca Ruchu):
- W meczu z Polonią zawaliłem bramkę i zdobycie gola od razu w następnej kolejce to dla mnie jakaś rehabilitacja. Jednak na pewno nie taka, jak powinna być, bo obwiniam się bardzo za występ przeciwko Polonii. Cieszę się, że dziś wygraliśmy aż 4:0, bo dawno Ruch tyle nie wygrał i wydaje mi się, że dawno też takiego Ruchu nie widzieliśmy. Bramkę i zwycięstwo dedykuję mojej rodzinie, mojej córce Mai i żonie Katarzynie, bo nie mają ze mną łatwo. Zresztą mają tak wszystkie żony piłkarzy (śmiech).
Nasi kibice świetnie nas dopingują na każdym wyjazdowym meczu i bardzo nam ich dziś brakowało. Szkoda, że ich z nami nie było, ale myślę, iż każdy oglądał mecz i cieszył się razem z nami. (neo)
Arkadiusz Piech (napastnik Ruchu):
- Spotkanie ułożyło się po naszej myśli, bo szybko strzeliliśmy pierwszą bramkę. Druga już moim zdaniem wisiała w powietrzu, ale zdobyliśmy ją dopiero po przerwie. Dołożyliśmy jeszcze kilka bramek, mogło być jeszcze więcej, ale bardzo nas cieszy zwycięstwo i trzy punkty po takim meczu. Mojego gola dedykują moim rodzicom. Trochę na niego czekałem, bo w spotkaniu z Polonią miałem trochę sytuacji i chciałem się tu trochę odgryźć. (neo)
Łukasz Burliga (obrońca Ruchu):
- Wyszliśmy na ten mecz w stu procentach skoncentrowani. Chcieliśmy udowodnić, że porażka z Polonią była przypadkowa. Z każdym meczem gra mi się łatwiej, jest mniejszy stres i człowiek czuje się pewniej na boisku. Lepiej czuję się grając na prawej stronie obrony, gdyż łatwiej mi jest dośrodkować, bo jestem prawonożny. W defensywie nie ma to dla mnie jednak tak wielkiego znaczenia. Z przodu jest troszkę ciężej z lewej strony. (neo)
Radosław Pruchnik (obrońca ŁKS-u):
- Jest wiele przyczyn naszej porażki. Nadrzędną jest to, że trener Probierz nagle odszedł. Nie mówię, że trener Wieszczycki nie potrafił nas zorganizować, ale trener Probierz był takim naszym "duchem" za linią. Zespół Ruchu zagrał bardzo konsekwentny futbol, który my prezentowaliśmy do tego meczu. Grał bardzo agresywnie w tyle, bardzo konsekwentnie i dlatego dzisiaj wygrał. Mogło się skończyć nawet wyżej, ale my też mieliśmy szansę na strzelenie jakiejś bramki. Trzeba przyjąć 4:0. (neo)
Mladen Kascelan (obrońca ŁKS-u):
- W następnym meczu musimy pokazać naszą prawdziwą twarz. Trzeba udowodnić, że nieprzypadkowo wygraliśmy kilka spotkań, a teraz nagle straciliśmy cztery bramki. Po takiej porażce trudno coś powiedzieć. (vlp)
źródło: Niebiescy.pl