Waldemar Fornalik (trener Ruchu):
- Jadąc do Łodzi spodziewaliśmy się twardego, męskiego meczu. Myślę, że taki właśnie był do pewnego momentu. Była agresywna gra, zawodnicy grali z dużym zaangażowaniem. Wiedzieliśmy, że musimy zagrać bardzo konsekwentnie w defensywie. Wiedzieliśmy, że nie możemy ograniczać się tylko do przeszkadzania ŁKS-owi, tylko szukać szans do zdobycia bramki. Pierwsza połowa pokazała, że przyjechaliśmy tu z wiadomym nastawieniem. Bramka ustawiła mecz, a kolejne spowodowały, że wynik jest taki, a nie inny. Zespół zaprezentował się bardzo dobrze. Korzystnie zareagowaliśmy po niezłym, ale przegranym meczu z Polonią Warszawa. Dziś jesteśmy bardzo zadowoleni z naszego występu. Mamy na koncie 22 punkty, co jest dużym kapitałem przed kolejnymi meczami. Gratuluję zespołowi dobrej postawy i oby tak dalej.
Tomasz Wieszczycki (trener ŁKS-u):
- Nie ustrzegliśmy się błędów. Wyobrażałem sobie, że ten mecz będzie trochę inaczej wyglądał. Pierwsza bramka być może w jakiś sposób ustawiła przebieg spotkania, ale nie do końca. Ruch był lepszym zespołem, solidnie prezentował się w defensywie i ofensywie. Dobra dyspozycja Abbotta, Piecha, który w drugiej połowie może nam trochę odpuścił. My nie potrafiliśmy znaleźć sposobu na przeciwnika. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że pamiętam, jak tłumaczyłem Michałowi Probierzowi odnośnie krycia w defensywie przy stałych fragmentach gry. Mówiłem, że wolałbym, aby ktoś stał przy drugim słupku. On mówił, że stawiamy jednego. Pech chciał, że tą drugą bramkę straciliśmy właśnie w taki sposób. Gdyby ktoś stał przy drugim słupku, to może by tą piłkę wybił. Taka jest złośliwość losu w życiu i z tym się trzeba pogodzić.
źródło: Niebiescy.pl