Po meczu Ruchu Chorzów z Polonią Warszawa zawodnicy "Czarnych Koszul" mieli pretensje do "Niebieskich", że nie grali czysto. Brazylijski pomocnik Bruno oskarża Marka Zieńczuka o celowy atak w jego nogi. - Do tego starcia doszło w trakcie gry. Nie chciałem nikomu z premedytacją zrobić krzywdy i nie sądzę, aby Bruno doznał tak ciężkiego urazu, jak wskazywałoby jego zachowanie po spotkaniu. Zwłaszcza, że szybko wrócił na murawę. Piłka nożna to kontaktowy, sport, w którym często dochodzi do kontuzji. Zawodnicy najlepiej wiedzą jakie konsekwencje dla ich kariery może mieć ciężki uraz i jak długo czasem wraca się do zdrowia. Dlatego nikt, świadomie i z premedytacją nie narażałby zawodników z przeciwnej drużyny na bolesne kontuzje. Dziwi mnie, że w ogóle można snuć tego typu przypuszczenia – tłumaczy Marek Zieńczuk.
Tymczasem Bruno, oprócz fauli, zarzuca zawodnikom Ruchu także niestosowne zachowanie. Chorzowianie mieli do niego mówić, że go "zaje…". - Zapewniam, że nikt nikogo nie obrażał, ani nie straszył. Ruch gra ostro, konsekwentnie i stara się za wszelką cenę wygrać spotkanie i zdobyć trzy punkty, ale cała drużyna kieruje się zawsze jedną zasadą: gramy fair. W innym przypadku zwycięstwo w ogóle by nie smakowało. Tak samo było i tym razem. Dziwią mnie bezpodstawne oskarżenia pod adresem "Niebieskich". Poza tym, uważam, że zbyt dużo uwagi poświęca się temu tematowi, który został sztucznie wykreowany przez media – zaznacza pomocnik "Niebieskich".
źródło: Niebiescy.pl / Ruch Chorzów