Bruno Coutinho, brazylijski pomocnik Polonii Warszawa, w Chorzowie wrócił do gry po kontuzji jednak... nabawił się kolejnego urazu. Zawodnik oskarża Marka Zieńczuka o celowy atak w jego nogi. - Czuję się strasznie. Jakiś nieodpowiedzialny gość mi to zrobił. Myślę, że celowo - mówił wczoraj Bruno, kiedy utykając wychodził z gabinetu lekarskiego przy Konwiktorskiej w Warszawie. Przez mocno stłuczony staw skokowy może nie zagrać w piątkowej potyczce z Lechem Poznań. - Myślę, że uraz nie jest aż tak groźny i do najbliższego meczu wszystko będzie ok - uspokajał jednak trener Jacek Zieliński.
Bruno ma pretensje do Zieńczuka o ostre wejście w drugiej połowie. Ponadto twierdzi, że piłkarze "Niebieskich" przez cały czas go straszyli. - Oni całkowicie zasłużyli na tę porażkę przez swoje zachowanie. Kilku zawodników Ruchu, kiedy stało przy mnie, mówiło mi: "zaje... cię!". Mówili to po polsku, ale wszystko zrozumiałem. Nie mam pojęcia, dlaczego tak się zachowywali. Ja wcześniej w żaden sposób ich nie prowokowałem, nie powiedziałem ani słowa - stwierdził.
Co na to chorzowianie? - Nie słyszałem, by któryś z moich kolegów coś takiego krzyczał - powiedział Łukasz Burliga. Zdarzenie bagatelizuje też trener warszawian. - Również nic nie słyszałem. A co do faulu, to był ostry, ale nie sądzę, by popełniono go z premedytacją... - zakończył.
źródło: SportSlaski.pl / Sport