Na świętowanie awansu do ekstraklasy "Niebiescy" będą musieli jeszcze trochę poczekać. Daleka wyprawa do Białegostoku okazała się bowiem bezowocna. Jagiellonia była minimalnie lepsza i dzięki bramce Remigiusza Sobocińskiego dopisała do swojego konta trzy punkty.
Miejscowi kibice, którzy zapełnili swój stadion do ostatniego miejsca, zobaczyli na boisku niecodziennego debiutanta - Tomasza Wałdocha. 36-letni obrońca jeszcze niedawno pełnił rolę kapitana niemieckiego Schalke 04 Gelsenkirchen, a teraz ma pomóc Jagiellonii powrócić do pierwszej ligi.
Pojedynek na szczycie drugiej ligi od początku zapewniał wiele atrakcji. Głośne białostockie trybuny po raz pierwszy ucichły w 10. minucie spotkania. Wtedy Piotr Ćwielong otrzymał dokładne podanie z prawej strony boiska i w sytuacji "sam na sam" z Jackiem Banaszyńskim lobem umieścił piłkę w siatce. Radość stłumił jednak sędzia, który odgwizdał pozycję spaloną. - Wydawało mi się, że wybiegłem zza obrońcy, ale arbiter widział to inaczej - smucił się "Pepe".
Kolejne dwie groźne sytuacje stworzyli sobie żółto-czerwoni. Za każdym razem w głównej roli występował Mariusz Marczak. Najpierw dobitkę strzału Remigiusza Sobocińskiego wybronił Robert Mioduszewski, a kilkanaście minut później na drodze stanął mu Wojciech Grzyb, który w ostatniej chwili zablokował strzał popularnego "Manolo".
Goście już po chwili odpowiedzieli groźnym uderzeniem Ćwielonga. Piłka zmierzająca w długi róg bramki sprawiła sporo problemów Banaszyńskiemu, ale sytuację wybiciem wyjaśnił na chwilę defensor "Jagi". Na chwilę, bo futbolówka spadła pod nogi Tomasza Sokołowskiego, który został momentalnie powalony przez obrońcę. Do piłki podszedł Ćwielong, lecz jego dośrodkowanie było zbyt niskie i nie przyniosło żadnego efektu.
O ile pierwsza połowa była bardzo wyrównana, o tyle w drugiej znacznie przeważali gospodarze. Często swoich sił próbował Janusz Wolański, ale tylko raz udało mu się naprawdę groźnie uderzyć. Strzał byłego piłkarza Zagłębia Sosnowiec był mocny i precyzyjny, ale nie na tyle by pokonać doświadczonego Mioduszewskiego. - W tej rundzie piłka po moich strzałach nie chce wpadać do bramki - pieklił się 28-letni pomocnik.
W 67. minucie niewiele brakowało, aby obrońcy Ruchu strzelili gola samobójczego. Po strzale Ernesta Konona piłka odbiła się od jednego z defensorów i trafiła w słupek bramki mocno zdezorientowanego "Miodka".
Rozochoceni gospodarze zaczęli jeszcze mocniej napierać. Efektem tego był długo wyczekiwany gol. Ernest Konon zdecydował się na strzał z rzutu rożnego. Mocno podkręconą piłkę wypiąstkował Mioduszewski. Futbolówka odbiła się jeszcze od któregoś z zawodników i spadła na 11 metr, pod nogi niepilnowanego Remigiusza Sobocińskiego. - Od razu zdecydowałem się na uderzenie. Piłka fajnie siadła mi na nogę i wyszedł z tego ładny gol - cieszył się "Remek", który w obecnym sezonie zapewnił swojej drużynie komplet sześciu punktów w pojedynkach z Ruchem. - Ten piłkarz jest naszym katem - stwierdził Grzyb.
Kibice nie zobaczyli już więcej goli, ale emocji do końca nie brakowało. W 78. minucie drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Michał Osiński. Obrońca Ruchu na wyrzucenie z boiska zasłużył sobie dwoma faulami - na Dariuszu Łatce i Mariuszu Dzienisie, który także musiał opuścić boisko "przed czasem". Popularny "Bongo" w przeciągu sześciu minut zdążył sfaulować Sokołowskiego i próbować wymusić rzut karny. Sędzia Stęchły w obu sytuacjach był bezlitosny i w 87.minucie pokazał mu "czerwień".
220 sympatyków Ruchu, którzy przejechali 500 kilometrów by dopingować swoich pupili, nie mogło jeszcze swiętować awansu do ekstraklasy. Najbliższa okazja do zdobycia brakującego punktu będzie już w środę. Wówczas "Niebiescy" udadzą się w kolejną daleką podróż, tym razem do Stalowej Woli.
Jagiellonia Białystok 1:0 (0:0) Ruch Chorzów
Bramka: Sobociński 75'
Żółte kartki: Wasiluk, Dzienis - Bonk, Osiński, Mioduszewski
Czerwone kartki: Dzienis 87' (za drugą żółtą kartkę) - Osiński 78' (za drugą żółtą)
Składy:
Jagiellonia: Banaszyński - Łatka, Nawotczyński, Wałdoch, Wasiluk (69' Chańko) - Dzienis, Markiewicz, Speichler (57' Konon), Marczak, Wolański (90' Napierała)- Sobociński.
Ruch: Mioduszewski - Grzyb, Nykiel, Klaczka, Osiński - Domżalski (63' Jezierski), Bonk, Pulkowski, Sokołowski - Ćwielong (85' Łudziński), Janoszka (76' Mikulenas).
Sędzia: Grzegorz Stęchły (Jarosław)
Widzów: 8.000 (w tym 220 kibiców Ruchu)