Czas na rewanż! Jedyna porażka, jaką ponieśli zawodnicy Ruchu jesienią na własnym stadionie, to właśnie przegrana z jutrzejszym rywalem "Niebieskich" - Jagiellonią Białystok. - W naszej sytuacji nie jest najważniejsze, aby im się zrewanżować. Ewentualne zwycięstwo Ruchu w Białymstoku będzie miało zupełnie inny wymiar. Przegraliśmy poprzedni bardzo istotny dla układu w tabeli mecz z "Jagą" nie tylko moim zdaniem niezasłużenie, ponieważ byliśmy zdecydowanie lepsi. Jagiellonia też walczy o awans i zwycięstwo w Chorzowie było dla nich bardzo ważne. Oni są krok do przodu w meczach bezpośrednich, jednak to my mamy nad nimi przewagę punktową. Tak jak wcześniej wspomniałem - fajnie byłoby zniwelować tą przewagę, ale nie to będzie najważniejsze - mówi Wojciech Grzyb, kapitan zespołu.
Komplet punktów w tym spotkaniu będzie bezcenny dla obydwu drużyn, które walczą o awans, jednakże istnieje między nimi pewna różnica. Ruch spogląda na wszystkich z góry, mając nad wiceliderem z Sosnowca 7 oczek przewagi, natomiast nad trzecią "Jagą" 9. Sytuacja białostoczan jest zgoła odmienna. Gdyby nie niedawna decyzja PZPN w sprawie ilości drużyn awansujących bezpośrednio z II do I ligi, to byli by oni tylko na miejscu barażowym. Wracając do wyżej wspomnianych punktów. Każde zwycięstwo Ruchu już jutro może zapewnić "Niebieskim" awans. Wówczas będą oni mieli zagwarantowane czwarte miejsce, a na dzień dzisiejszy tyle drużyn spada z Orange Ekstraklasy. - Na boisko wyjdziemy po to, aby zagrać kolejny dobry mecz. Fajnie byłoby podtrzymać passę meczów bez porażki (7 - przyp. red.) i nawet remis nie będzie wynikiem, który zmartwi kibiców. Jeśli będzie okazja by ten mecz wygrać, to na pewno ją wykorzystamy i już jutro można by świętować awans. Uczynić to na boisku jednego z najgroźniejszych rywali byłoby naprawdę fajną sprawą. Nie ma jednak znaczenia gdzie będziemy świętować - Białystok, Stalowa Wola czy dopiero w Chorzowie w meczu z Unią - byle by się powiodło. - stwierdził "Grzybek".
"Niebiescy" już dziś udali się w podróż. - Wyjechaliśmy do Białegostoku z samego rana około 9:00 po szybkim śniadaniu w klubie. Po drodze odbyliśmy trening w podwarszawskich Ząbkach, wieczorem zapewne będziemy oglądać mecz, którego stawką jest walka o Mistrzostwo Polski, także przed nami już tylko same przyjemności - informuje.
Kilka zdań o naszym najbliższym rywalu. Historia Jagiellonii sięga roku 1921. Wtedy to żołnierze 42 Pułku Piechoty im. Gen. Jana Henryka Dąbrowskiego wraz ze swoim przybyciem do Białegostoku założyli w mieście Wojskowy Klub Sportowy 42 PP. Klub przybrał barwy żółto-czerwone. Największymi sukcesami "Jagi" jest zajęcie 8 miejsca w I lidze w sezonach 1987/88 i 1988/89, oraz finał Puchar Polski 1989 (Jagiellonia - Legia 2:5). Prezesem klubu jest Aleksander Puchalski, a trenerem Artur Płatek, który niedawno zastąpił na tym stanowisku Ryszarda Tarasiewicza. Stadion przy Słonecznej może pomieścić 6 tysięcy widzów, którzy by zobaczyć swoją drużynę muszą zapłacić uwaga - 25 złotych. Niech to da do myślenia tym, którzy nadal twierdzą, iż bilety w Chorzowie są za drogie.
W swoich dotychczasowych meczach z Jagiellonią, których było 15, Ruch sześciokrotnie był górą (ostatnio wiosną ub. sezonu na boisku rywala), trzykrotnie wygrywała "Jaga" (ostatnio jesienią na Cichej), a także trzykrotnie zespoły dzieliły się punktami (ostatnio wiosną 2005 roku w Białymstoku).
W przerwie zimowej doszło w Jagiellonii do kilku zmian w kadrze. Pojawili się następujący gracze: Rafał Bałecki (ŁKS Łomża), Mariusz Marczak (ŁKS Łomża), Radek Divecký (FC Bohemians Praga), Filip Burkhardt (Lech Poznań), Rafał Naskręt (Śląsk Wrocław), Marcin Tarnowski (Lech Poznań), Mariusz Mańka (Górnik Zabrze), Vuk Sotirović (Hydrobudowa), Piotr Petasz (Ruch Chorzów). Największym wzmocnieniem wydaje się być Sotirović, który nie jest jednak już tak skuteczny jak w Hydrobudowie. Ubyli natomiast następujący zawodnicy: Robert Kolasa (Przyszłość Rogów), Ariel Jakubowski (Ruch Chorzów), Paweł Sobolewski (Korona Kielce), Michał Trzeciakiewicz (Korona Kielce), Łukasz Stasiak (Wigry Suwałki). Brak Trzeciakiewicza i Sobolewskiego najbardziej daje się we znaki w drużynie Artura Płatka, aczkolwiek pierwszy z wymienionych został wczoraj karnie zesłany do drugiej drużyny Korony wraz z Bagnickim i Sasinem. Efekty takiego postępowania? Korona zagrała chyba swój najlepszy mecz w historii i ograła GKS BOT Bełchatów 5:3! Ale to nie o tym meczu miała być mowa.
Ruch jedzie do Białegostoku bez Barana i Adamskiego, którzy pauzują za nadmiar żółtych kartoników. Jest to niemałe osłabienie drużyny, jednak możemy być pewni co do tego, iż trener Wleciałowski da sobie radę i wyjdzie z tej opresji obronną ręką. W drużynie gości za kartki pauzować będzie Wincel i nie wiadomo, czy do gry będą gotowi kontuzjowali ostatnio Sotirović i Naskręt.
Nie lada zagadką dla sztabu trenerskiego Ruchu będzie ostatnie wzmocnienie Jagiellonii. Zawodnik ten dziś został uprawniony przez PZPN do gry i najprawdopodobniej wystąpi w jutrzejszym meczu. O kim mowa? O Tomaszu Wałdochu, byłym reprezentancie Polski i zawodniku m.in. Schalke 04 Gelsenkirchen. Do futbolu wrócił na prośbę trenera Płatka, by pomóc mu w wywalczeniu awansu. Sam ma być grającym asystentem trenera.
Arbitrem głównym sobotniego spotkania na szczycie II ligi, które rozpocznie się o 16:30 będzie Grzegorz Stęchły z Jarosławia.
Przewidywane składy:
Jagiellonia: Banaszyński - Łatka, Nawotczyński, Kośmicki, Wasiluk - Dzienis, Markiewicz, Marczak, Chańko - Wolański, Divecky.
Ruch: Mioduszewski - Grzyb, Klaczka, Nykiel, Osiński - Domżalski, Bonk, Pulkowski, Sokołowski - Ćwielong, Janoszka.