"Niebiescy" nie mieli taryfy ulgowej. Jeszcze o północy z piątku na sobotę fetowali z kibicami, a już w sobotę o godz. 10 mieli trening. - Chyba trener specjalnie zarządził zajęcia w sobotę przed południem, aby po tej nocnej fecie wszyscy grzecznie rozjechali się do swoich domów (śmiech). Teraz trzeba pracować! - mówi Paweł Abbott.
Napastnik, który przez większość kariery grał w Anglii, nigdy wcześniej w taki sposób nie świętował zwycięstwa. - Pierwszy raz spotkałem się z taką fetą przed stadionem. Po wygranym meczu przyjechaliśmy rozradowani, a tu jeszcze taka niespodzianka. Można było poskakać i pocieszyć się z kibicami. Siedząc w szatni z chłopakami, już po tej fecie, kiedy emocje opadały, ktoś powiedział, że "to są chwile, dla których się trenowało tyle lat". Piękna sprawa. Piłka nożna ma coś w sobie, skoro kocha ją tylu ludzi - opowiada.
źródło: Niebiescy.pl / SportSlaski.pl