- Ruch wygrał na Górniku dopiero czwarty raz w historii i jest powód do tego, żeby cały Chorzów świętował - powiedział Wojciech Grzyb, z którym rozmawialiśmy chwilę po zakończeniu 95. Wielkich Derbów Śląska.
"Niebiescy" musieli się mocno namęczyć, by wywieźć z Zabrza trzy punkty. Po 45 minutach to Górnik prowadził 1:0. - Całe szczęście, że mecz składa się z dwóch połów. Do przerwy spotkanie było wyrównane, ale zabrzanie zdołali nam strzelić bramkę. Nieważne są okoliczności, liczy się to, że prowadzili. Musieliśmy coś zmienić w naszej grze i się udało. Około 60 minuty Górnik opadł z sił i to pozwoliło nam na seryjne stwarzanie sytuacji pod ich bramką. Dwie wystarczyły, żeby wygrać, a mogło być wyżej - ocenił popularny "Grzybek".
- Przed meczem czuliśmy, że nie jesteśmy gorsi od Górnika, co potwierdzała pozycja w tabeli. Wiedzieliśmy, że wcale nie musimy tutaj przegrać. Po wyrównującej bramce nie tylko ja na ławce, ale cały zespół czuł, że ten mecz jest do wygrania. I to się potwierdziło. Górnik w drugiej połowie nie stworzył już praktycznie niczego, a my mieliśmy jeszcze doskonałe sytuacje, czy to Arek Piech czy Paweł Abbott, żeby podwyższyć rezultat. Ale ja przypomniałem sobie, że jeżeli Ruch wygrywał w Zabrzu to tylko w stosunku 2:1. Nie jest to aż tak okazałe zwycięstwo, jak te z 1989 roku, kiedy dawało mistrzostwo Polski Ruchowi, ale i tak jest bardzo ważne. Myślę, że uradowało mocno naszych kibiców, którzy w barach i domach oglądali ten mecz z wypiekami na twarzy. Całe szczęście, tak jak w Warszawie na wiosnę, druga połowa okazała się dla nas zwycięska. Wracamy do Chorzowa bogatsi o trzy punkty - opowiedział 36-letni pomocnik Ruchu.
Chorzowski zespół nie mógł liczyć w Zabrzu na doping swoich kibiców, ale otrzymał od nich wsparcie na ostatnim treningu przed derbami, na którym pojawiło się blisko 400 osób. - Byliśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni. Pewnie nawet gdyby w Zabrzu stał już nowy stadion, to i tak pewnie by tu nie przyjechali. Przynajmniej odkąd ja jestem w Ruchu, kibice do Zabrza nie jeżdżą. Wiem dlaczego i szanuję to. Uważam, że powinni być wszędzie tam, gdzie jest to możliwe. Tym razem nie było to możliwe, ale dali nam na ostatnim treningu przed meczem jasny przekaz, że są z nami myślami. Byli na pewno, a my mieliśmy w pamięci, że tak fajnie nas zmotywowali. Myślę, że nie będzie dla nikogo niespodzianką, jeżeli ktoś będzie na nas czekał pod klubem. Ruch wygrał na Górniku dopiero czwarty raz w historii i jest powód do tego, żeby cały Chorzów świętował - stwierdził Wojciech Grzyb kilka minut przed powrotem na Cichą.
A na Cichej czekało już w tym czasie na "Niebieskich" ponad tysiąc uradowanych kibiców...
źródło: Niebiescy.pl