Po wygranym meczu przyjaźni z Widzewem, kibice Ruchu mieli dwa tygodnie przerwy, aby przygotować się do spotkania z Legią Warszawa. Bilety w przedsprzedaży cieszyły się dużym zainteresowaniem, choć ich cena była wyższa niż zazwyczaj.
Chłodne, niedzielne popołudnie przyciągnęło na 137 ligowe spotkanie Ruchu z Legią
8.500 widzów, w tym około
850 kibiców przyjezdnych w sektorze gości. Rywalizacja na trybunach nastąpiła już podczas rozgrzewki obu zespołów, kiedy to warszawskich zawodników przywitało tradycyjne "Legia to stara kur..".
Wejściu zawodników na boisko towarzyszyła akcja "Wykopmy rasizm ze stadionów" wraz z rozstawionym banerem. Ciekawe, kiedy przewrażliwieni na punkcie rasizmu członkowie Ekstraklasy i PZPN-u zorganizują akcję "Wykopmy komunizm z władz PZPN-u i polskiej piłki"?
Sam mecz rozpoczął się od minuty ciszy ku pamięci dwóch osób związanych z "Niebieskimi", śp. Henryka Wolnego, byłego bramkarza, mistrza Polski z 1979 roku i śp. Józefa Szczepańskiego, byłego działacza i członka zarządu Ruchu.
Po pierwszym gwizdku na trybunach i boisku rozpoczęła się rywalizacja. Pomimo pełnego młyna, doping "Niebieskich" nie powalał. Można nawet powiedzieć, że był słaby jak na taką liczbę. Czasem zdarzały się jednak mocne przebicia - głównie przy wymianie uprzejmości. "Legioniści" nie mogli sobie podarować przyśpiewki "Ruch, Ruch chorzowskie psy", która zawsze szybko z uśmiechem na twarzy ripostowana jest przez "Niebieskich" gromkim "To My, to My chorzowskie psy".
W większości jednak doping skupiał się na zagrzewaniu swoich drużyn do walki. Więcej szczęścia mieli "Legioniści". Ich zespół strzelił bramkę do szatni, co zadecydowało o wyniku spotkania, jak i zaangażowaniu w doping chorzowskich kibiców.
Dopingowi i zabawie w młynie Ruchu w drugiej połowie towarzyszyły duże flagi na kijach. W repertuarze kibiców z Chorzowa nie zabrakło nowej przyśpiewki "Ruchu nasz ukochany..." oraz okrzyków "Derby Łodzi dla Widzewa".
Na płotach zawisło 17 flag: "P /R\ F", "Oberschlesien", "To My Naród Śląski", "19 /R\ 20", "Szarańcza", "Wielkie Hajduki", "Łódzki Widzew & Ruch Chorzów", "Niebieskie Katowice", "ZawieRcie", "Myszkowianie", "Jaworzno", "Radlin", "Kęty", "Pszów", "Naprzód Janów", "Gůrny Ślůnsk", herb w laurach. Ponadto zawisła mała fanka Atletico Madryt i transparent "Młody trzymaj się UR'07 & UN'08", skierowany do zatrzymanego ultrasa łódzkiego Widzewa.
"Legioniści" otrzymali od chorzowskiego klubu 1.000 biletów i zapewne przybyli w takiej liczbie wspierani przez zgodowiczów z Zagłębia Sosnowiec. Nie wszyscy jednak zostali wpuszczeni. W sektorze gości zasiadło około 850 kibiców gości z 6 flagami "Ultras School's", "Pato hools", " A melanż trwa", "Tradycja Pokoleń", "Capital City" oraz "Dżihad Legia". Warszawianie praktycznie przez cały mecz dopingowali, a w drugiej połowie ściągnęli nawet koszulki. W sektorze gości wyróżniała się grupa kibiców Zagłębia, która przemieszczała się jak klocki w tetrisie po sektorze. Fani z Sosnowca podeszli nawet pod płot dzielący ich od sektora rodzinnego i wykrzyczeli w kierunku rodzin z dziećmi "Zagłębie łowcy hanysów".
Mecz, pomimo dużego zainteresowania, nie przyniósł odzwierciedlenia w dopingu kibiców, jak i grze piłkarzy. Niestety, tym razem nie udało się wygrać z Legią w Chorzowie. Po meczu piłkarze podeszli pod młyn, żeby podziękować za doping. Kibice większych pretensji z powodu przegranej nie mieli, natomiast głośno zaśpiewali "Wygrać z Górnikiem, Niebiescy wygrać z Górnikiem" po to, aby dać swoim zawodnikom do zrozumienia, że mają za tydzień dać z siebie wszystko w derbowym starciu w Zabrzu.
źródło: Niebiescy.pl