Przegrali, ale szczęśliwie - tak można ocenić poczynania piłkarzy Ruchu Chorzów w ostatnim meczu sezonu przeciwko Zniczowi Pruszków. W środę na trybunach stadionu przy Cichej 6 zgromadziło się prawie 10.000 widzów. Wszyscy byli pewni, że "Niebiescy" odniosą pewne, wysokie zwycięstwo. Stało się jednak inaczej. Chorzowianie ulegli 2:0 zespołowi Znicza. Mimo porażki, Ruch utrzymał się na zapleczu ekstraklasy. Stało się tak za sprawą sporej zaliczki z pierwszego pojedynku w Pruszkowie (4:2 - przy. SeRwis).
:: 60 zdjęć z meczu w galerii!
Już o godzinie 19 przed kasami czekały ogromne tłumy kibiców. Powodem tak ogromnej frekwencji był darmowy wstęp na to spotkanie. Wszyscy chcieliby, aby na wszystkie mecze przychodziło tylu sympatyków. Jest to jednak w dużej mierze uzależnione od piłkarzy. 10 minut przed początkiem spotkania spiker powiedział, że Polonia Bytom awansowała do II ligi. Wywołało to gromkie oklaski, bowiem po kilkunastu latach przerwy znów doczekamy się derbów z rywalami zza miedzy.
Od pierwszych minut atakowali chorzowianie. Świetny strzał z 20 metrów oddał Mariusz Śrutwa, lecz bramkarz gości popisał się wspaniałą interwencją. Za chwilę głową strzelał Piotr Ćwielong. Jednak i tym razem z obronną ręką wyszedł golkiper Znicza. Po pierwszym kwadransie gry do głosu doszli goście. Najpierw aktywny Ferdinand Chi-fon strzelił niewiele obok bramki Nowaka. Chwilę później dobrym strzałem z wolnego popisał się Michał Herman, lecz nie zaskoczył on bramkarza gospodarzy.
Sebastian Nowak był bez wątpienia bohaterem tego spotkania. Wygrał kilka pojedynków "sam na sam". Dwukrotnie zatrzymał Radosława Majewskiego. W 44 minucie niezwykle kuriozalny błąd popełnił stoper "Niebieskich" - Paweł Sibik. Nie zdołał przyjąć piłki podanej przez kolegę z obrony - Dawida Bartosa - i przewrócił się! Do piłki doszedł napastnik Znicza i miał przed sobą tylko Nowaka. "Seba" po raz kolejny obronił "setkę", lecz przy dobitce Ch-fona był już bezradny.
W przerwie meczu trener Dariusz Fornalak dokonał jednej zmiany. Bardzo słabego Sibika zastąpił Leszek Pokładowski. Po rozpoczęciu gry "Niebiescy" ostro wzięli się do odrabiania strat. Piotr Ćwielong efektownym strzałem z woleja próbował pokonać Pawła Pazdana, lecz piłka o centymetry minęła bramkę!
Niestety... jak nie idzie to nie idzie. Bramkarza gości próbowali jeszcze pokonań Kutschma, Janoszka oraz Smarzyński. Jednak na niewiele się to zdało. W 79 minucie piłkę przed polem karnym chorzowian otrzymał Iwo Zubrzycki. Minął on aż czterech zawodników Ruchu (!) i bez problemu pokonał Sebastiana Nowaka. W tym momencie wszystkim obecnym ciśnienie gwałtownie podskoczyło, bowiem każda kolejna bramka oznaczałaby degradację Ruchu!
Na szczęście do końca wynik nie uległ już zmianie. Po końcowym gwizdku sędziego - Leszka Gawrona - kilkudziesięciu kibiców wbiegło na murawę. Piłkarze zostali rozebrani z koszulek. Na trybunach rozległy się gwizdy. Nikt nie spodziewał się takiego przebiegu zdarzeń. Wszyscy byli pewni, że "Niebiescy" odniosą pewne zwycięstwo, lecz się przeliczyli. Piłkarze pokazali, że możliwe jest dla nich wszystko. Na przykład oduczenie się grania w piłkę w trzy dni...
W przeciwieństwie do piłkarzy, kibice zaprezentowali się wyśmienicie! Bardzo dobry, głośny doping prowadzony był przez cały mecz. Klub Kibica zeprezentował oprawę, która składała się z sektorówek, flag na kijach, na płot (wywieszono następujące: White Power, Psycho Fans, To My Naród Śląski, Batory, FC Deutschland, Ławki, ULTRAS, Oberschlesien, Zawiercie), stroboskopów i świec dymnych. W tym dniu wspomagało nas 60 Widzewiaków z faną FC Koluszki. Obecnych było także 18 kibiców z Myszkowa z flagą Chłopaki z Marginesu. Dziękujemy za przybycie i serdecznie pozdrawiamy!
Teraz piłkarzy oraz sztab szkoleniowy czeka kilka dni urlopu. W poniedziałek odbędzie się burzliwe zebranie, na którym podjęte zostaną ważne decyzje dotyczące przyszłości klubu z ulicy Cichej 6. Z pewnością zapdaną duże zmiany. Prawie pewne jest już przyjście Tomasza Twardawy, który do tej pory występował w drużynie Grunwaldu Ruda Śląska. Wszystkie transfery uzależnione będą jednak od pieniędzy. Prowadzone są zaawansowane rozmowy z poważnym sponsorem. Nie należy się tym zbytnio ekscytować, bowiem o sponsorach mówi się co rundę. Miejmy nadzieję, że tym razem okaże się to prawdą.
Ruch Chorzów - Znicz Pruszków 0:2 (0:1)
Strzelcy:
Chi-fon 44', Zubrzycki 79'
Kartki:
Foszmańczyk, Kutschma, Pokładowski, Wawrzyńczok - Kokosiński, Kułkiewicz, Piotrowski, Stawicki
Składy:
Ruch: Nowak - Bartos, Sibik (46' Pokładowski), Kutschma - Smarzyński, Wawrzyńczok (83' Bizacki), Toborek, Foszmańczyk - Janoszka (88' Balul), Śrutwa, Ćwielong.
Znicz: Pazdan - Piotrowski, Stawicki, Herman, Kokosiński - Zubrzycki, Pulkowski, Majewski, Kułkiewicz - Wiśniewski (65' Chałas), Chi-fon.
Arbiter: Leszek Gawron (Podkarpacki ZPN)
Widzów: 10.000
Konferencja prasowa:
Dariusz Fornalak (trener Ruchu Chorzów):
- Ja nie marzyłem grać ze Zniczem Pruszków. Z każdym przeciwnikiem, z którym przyjdzie nam grać będziemy musieli walczyć i będziemy musieli zostawić na boisku wszystko, co mamy żeby móc go pokonać. To się potwierdziło, graliśmy ze Zniczem Pruszków z zespołem, który postawił bardzo wysokie wymagania, ale niestety w naszej drużynie zabrakło piłkarzy i wydaje mi się, że to jest powód tego, że ten mecz dzisiejszy tak wyglądał. Jedyne brawa dla wspaniałej publiczności, która stworzyła niezapomniane widowisko, które akurat z naszej strony było mierne. Cieszę się, że osiągnęliśmy cel, jakim było minimum utrzymanie się w lidze. Nie jest to dla nas sukces na pewno, bo dla takiego klubu jak Ruch to nie może być sukces.
Krzysztof Chrobak (trener Znicza Pruszków):
- Gratuluję drużynie, kibicom, działaczom Ruchu utrzymania w lidze. Nie ukrywam, że z jednej strony marzył mi się baraż z Ruchem, a z drugiej strony ubolewałem nad tym, bo mam wielką sympatię do tego klubu i byłbym nieszczęśliwy gdyby stało się ich nieszczęście. Aczkolwiek sercem byłem także z własnym zespołem. Jestem bardzo zadowolony po dzisiejszym meczu. Jest to dla mojej drużyny wielkie przeżycie rozegranie meczu na tym stadionie, przy takiej widowni, z tak renomowanym zespołem. Tym bardziej, że ten meczy wygraliśmy. Moi zawodnicy w tym dwu meczu zaprezentowali się pozytywnie. Nie udało się co prawda awansować, ale jestem dumny z tych chłopców.