Rafał Grodzicki (obrońca Ruchu):
- Cieszę się przede wszystkim z wygranego meczu. Wygraliśmy na trudnym terenie. Dodatkowo, kiepska była również pora rozgrywania meczu. Pierwszy raz graliśmy tak wcześnie i powiem szczerze, to nie jest trafiony termin. Jednak włożyliśmy dużo sił w to spotkanie, dlatego to my dopisaliśmy sobie trzy punkty. Wierzymy cały czas w swoje umiejętności, dlatego staramy się walczyć o zwycięstwo w każdym meczu, bo to już dawno wpoił nam trener. Jednak twardo stąpamy po ziemi, bo to dopiero siódma kolejka. Chciałbym powtórzyć ten wynik w meczu z Wisłą, a co będzie dalej, zobaczymy.
A wracając do tego, co stało się po pierwszej połowie (Perdijić przepychał się z Grodzickim - przyp. red), to nie była to negatywna sytuacja, tylko po prostu męska wymiana zdań. Nie była to kłótnia, tylko wymieniliśmy parę zdań. Wyjaśniliśmy sobie wszystko na spokojnie w szatni. (luk)
Arkadiusz Piech (napastnik Ruchu:)
- Podbeskidzie postawiło nam ciężkie warunki, wiadomo jak się gra z beniaminkiem. Pierwsza liga jest twarda i fizyczna. Dlatego było widać tę różnicę w meczu z nami. Nie wydaje mi się, żeby obrońcy jakoś się na mnie uwzięli. Wiadomo, trzeba się z nimi ścierać w trakcie meczu, a sparingu nie mamy już w pamięci. Przed meczem także nie wracaliśmy do niego. Trochę za lekko uderzyłem z woleja, dlatego bramkarz miał czas, żeby piłkę złapać. Strasznie żałuję, że ta piłka nie wpadła. Szkoda, byłaby fajna bramka.
Ostatnio mamy wiele powodów do radości. Dziś strzeliliśmy tylko jedną bramkę, która dała nam zwycięstwo, ale z przebiegu meczu powinno ich paść znacznie więcej. Koledzy mogą mieć do mnie pretensje, że w niektórych sytuacjach zachowywałem się samolubnie, ale takie są wybory napastnika, dlatego muszą mi to wybaczyć. Przyznaję, że czasami mam klapki na oczach i szukam tylko bramki, a koledzy są lepiej ustawieni.
Chcielibyśmy utrzymać formę do końca, żeby w każdym spotkaniu chociaż punktować. (luk)
Maciej Jankowski (napastnik Ruchu):
- Cieszy nas na pewno nasz dorobek punktowy i gra w obronie. W ostatnim meczu straciliśmy bramkę w końcówce meczu, bo byliśmy już trochę rozluźnieni. Teraz byliśmy skupieni przez cały mecz i to był klucz do sukcesu. Trzeba też pochwalić Matko Perdijicia. Wyjął dzisiaj bardzo trudną piłkę i za to możemy mu dziękować.
To nie jest tak, że ja się nie cieszę ze zdobytych goli. Po prostu zmieniłem sposób okazywania radości. Cieszę się z bramek w sobie. I nie ma w tym żadnych podtekstów, bo ostatnio usłyszałem i przeczytałem na ten temat wiele nieprawdziwych opinii. (rob)
Marek Szyndrowski (obrońca Ruchu):
- Podbeskidzie po wygranej na Legii było bardzo zmotywowane na ten mecz. Zapewne chcieli powtórzyć wynik na własnym stadionie. Ale to my lepiej się dzisiaj zaprezentowaliśmy i to my dopisujemy do naszego dorobku trzy punkty. Solidnie zagraliśmy dzisiaj w defensywie, cały zespół dobrze się przesuwał. Podbeskidzie w zasadzie stworzyło sobie tylko jedną sytuację i więcej okazji już nie mieli. (rob)
Piotr Stawarczyk (obrońca Ruchu):
Spodziewaliśmy się tego, że to spotkanie będzie toczyło się w duchu walki, że będziemy musieli zostawić na boisku sporo zdrowia i się nie pomyliliśmy. Dobrze, że to my pierwsi zdobyliśmy bramkę i zaczęliśmy kontrolować to, co robiło Podbeskidzie. Dzielnie i dobrze się broniliśmy, dzięki temu wywozimy z Bielska trzy punkty. (luk)
Wojciech Grzyb (pomocnik Ruchu):
- Nie liczy się styl, ale to co w sieci. Za tydzień nikt nie będzie pamiętał to, w jaki sposób osiągnęliśmy zwycięstwo, ale to jaki był wynik. I to jest najważniejsze. Mamy już na swoim koncie 13 punktów. Jest to powód do zadowolenia. (rob)
Sylwester Patejuk (napastnik Podbeskidzia):
- Była duża walka, obie drużyny pokazały charakter. Ruch przeważał ambicją i doświadczeniem. Po raz kolejny straciliśmy bramkę po własnych błędach. Przy tak dojrzałej grze Ruchu ciężko było nam później odrobić. Szkoda naszych niewykorzystanych sytuacji. (neo)
Mateusz Bąk (bramkarz Podbeskidzia):
- Nie widziałem zapisu video sytuacji, po której padła bramka, dlatego nie chcę jej komentować, ani obarczać winą kolegów. Z resztą, to nie moja rola. Popełniamy dużo błędów, dlatego będziemy musieli je zacząć jeszcze dokładniej analizować. Żeby coś zmienić, musimy się pilnować i nie dać łapać się na takich prostych błędach, starać się, żeby było ich coraz mniej, bo sami sobie te bramki strzelamy.
Gdyby piłka wpadała, do nie naszej bramki, nasz dorobek punktowy byłby zupełnie inny. Jeżeli to my pierwsi otworzymy wynik spotkania, będzie grało się nam łatwiej. Jeżeli na 4 mecze u siebie, w trzech musimy gonić wynik, to ciężko jest zdobywać punkty. (luk)
Krzysztof Król (obrońca Podbeskidzia):
- Wydaje mi się, że był to mecz, który powinniśmy wygrać. Jedna bramka decydowała o całym spotkaniu. Prowadziliśmy całe spotkanie i to my graliśmy w piłkę, ale niestety, to Ruch zdobył bramkę. Niestety piłka taka jest, choć wydaje mi się, że to my stworzyliśmy więcej sytuacji podbramkowych, nasi rywale dostali jedną i ją wykorzystali. W drugiej połowie chorzowianie cofnęli się wszyscy, a nam ciężko było cokolwiek strzelić. Było ciasno, coś wyszło, ale niestety nie na tyle, żebyśmy zdobyli chociaż punkt. Gdyby wpadło na 1:1, całkiem inaczej mecz by wyglądał.
Skoczyliśmy z Bartkiem, piłka się odbiła. Zabrakło między nami komunikacji. Żaden z nas nie krzyknął sobie, że bierze piłkę. Zostawiliśmy ją na środku, Jankowski dostał sam na sam, no i straciliśmy bramkę. Mogliśmy razem wyskoczyć, ale następnym razem, ktoś musi krzyknąć, że piłka jest jego. Brak komunikacji dał tu się we znaki. (luk)
źródło: Niebiescy.pl