Waldemar Fornalik (trener Ruchu):
- Spotkały się dwie charakterne drużyny. Wiedzieliśmy, że oprócz grania w piłkę to będzie dziś bardzo ważne. Spotkanie nie było jakieś porywające jeśli chodzi o jego poziom, ale dużo było w nim elementów związanych z cechami wolicjonalnymi, agresją i pokazaniem woli walki. My byliśmy skuteczniejsi, bo przeprowadziliśmy bardzo dobrą akcję, po której Maciej Jankowski zdobył bramkę. Na początku drugiej połowy był taki fragment, kiedy mogliśmy "załatwić" całą sprawę. Arek Piech dwukrotnie znalazł się w niezłej sytuacji, ale dobrze interweniował bramkarz Podbeskidzia. W końcówce było nerwowo i te trzy punkty możemy zawdzięczać bardzo dobrej interwencji Matko Perdijicia, który obronił groźny strzał. Jesteśmy bardzo szczęśliwi ze zwycięstwa z drużyną, która jest na fali wznoszącej. Oceniam to patrząc na poczynania Podbeskidzia w ostatnich meczach, a zwłaszcza w spotkaniu z Legią. Wiedzieliśmy, że czeka nas trudne zadanie i to się potwierdziło. Te trzy punkty nie przyszły nam łatwo.
Zdarzenie między Perdijiciem, a Grodzickim wpłynęło bardzo pozytywnie na postawę Perdijicia w drugiej połowie. To była męska wymiana zdań, ale to zachowanie nie było takie, jakie być powinno. W trakcie meczu zdarzają się sytuacje, kiedy jeden zawodnik zwróci uwagę drugiemu, czy też ma do niego pretensje i to jest normalne. Natomiast nie powinno się to tak kończyć.
Robert Kasperczyk (trener Podbeskidzia):
- Ruch był zespołem dojrzalszym piłkarsko i potrafił utrzymać korzystny wynik po zdobyciu bramki. U nas niestety pokutuje ten sam błąd. Najpierw przy stanie 0:0 szkolne nieporozumienie dwóch obrońców, którzy skaczą do jednego zawodnika, a trzeci z tego korzysta. Jankowski się zabrał, wyszedł sam na sam i padła bramka. Mam wiele rzeczy do omówienia z zawodnikami. Nie chodzi o to, żeby oceniać ich na gorąco. Nie udaje nam się odrabianie strat. Niezbędny jest środkowy ofensywny pomocnik, na którego będziemy kreować Lirana Cohena. Łatwiej nam się gra, kiedy rywal atakuje i ma piłkę, a my szachujemy. Wygląda to źle, kiedy mamy odrabiać. Musimy coś z tym zrobić, bo za niecały tydzień gramy kolejny mecz u siebie. Szkoda, że nie udało nam się zamienić na bramki naszych sytuacji, np. Marka Sokołowskiego po kornerze czy Sylwka Patejuka w końcówce. Ta gorycz na pewno byłaby wtedy mniejsza.
źródło: Niebiescy.pl