Kolejny, tym razem milowy krok w stronę Orange Ekstraklasy wykonany! Podopieczni trenera Wleciałowskiego pokonali Kmitę 3:0, grając skutecznie z przodu, a przede wszystkim ”na zero” z tyłu. Ostatnim meczem u siebie, w którym ”Niebiescy” zdołali zdobyć więcej niż dwie bramki było spotkanie z ŁKS-em Łomża. Chcąc być upartym trzeba pamiętać, że Ruch był wtedy gościem na własnym obiekcie, tak więc było to pucharowe spotkanie z Polonią zakończone wynikiem 6:0.
Dzisiejszy mecz był szczególny dla Wojciecha Grzyba i Marcina Klaczki, którzy rozgrywali 50. mecz w barwach Ruchu i obydwaj zaprezentowali się dziś bardzo przyzwoicie. ”Niebiescy” od pierwszego gwizdka chcieli narzucić swój styl gry gościom, którzy jednak dość skutecznie odpierali ataki Ruchu. Mało powiedziane - Kmita po prostu przeważał w niektórych fragmentach gry! Jednak była to przewaga, która nie pozwalała na zdobycie gola. Prawdziwą opoką był dziś duet środkowych obrońców Klaczka-Adamski, ze szczególnym wskazaniem na drugiego.
Ruch miał okazje do zdobycia gola, jednak strzały przechodziły obok słupka, bądź na posterunku był bramkarz gości, Różański. W 34. minucie dośrodkowanie Grzyba w pole karne w ostatnim momencie wybił na rzut rożny obrońca Kmity, lecz co się odwlecze to nie uciecze. W 38. minucie Ruch przeprowadził bardzo ładną i składną akcję. Piłka po dośrodkowaniu Grzyba była szybsza od obrońcy i Ćwielongowi pozostało jedynie przyłożyć nogę i było 1:0 dla chorzowian.
W 43. minucie Kmita miał najlepszą okazję do zdobycia bramki, jednak strzał Ankowskiego pewnie złapał Mioduszewski. Ostatnia akcja pierwszej połowy mogła zakończyć się drugą bramką dla Ruchu, ale „Pepe” nieczysto trafił w piłkę, próbując strzelać nożycami.
W przerwie nad stadionem przeszła ulewa, która sprawiła, iż murawa stała się śliska. W początkowej części drugiej odsłony gry, Kmita miał przewagę, lecz znów nie potrafił jej udokumentować golem. W 58. minucie gry w dobrej sytuacji znalazł się Janoszka, ale zwlekał ze strzałem i został zmuszony do odegrania piłki do tyłu.
W 68. minucie po bardzo dobrym prostopadłym podaniu Sokołowskiego piłkę w polu karnym otrzymał Ćwielong i sprytnym lobem zdobył swojego drugiego gola. Minutę później strzelec dwóch bramek dla Ruchu został pożegnany gromkimi brawami, ponieważ został zmieniony przez Mikulenasa, który kilka minut później podwyższył wynik na 3:0 dla Ruchu. Tym razem w roli asystenta wystąpił Janoszka. Do końca spotkania wynik mógł ulec jeszcze podwyższeniu, jednak strzały Jezierskiego i Łudzińskiego były nieskuteczne.
Podsumowując mecz, Ruch wreszcie zaprezentował swoim fanom, że na własnym boisku także potrafi strzelić więcej niż jedną bramkę. Wygrana ta otworzyła jeszcze szerzej bramy ekstraklasy, a także pokazała, że przed trudnym meczem z Jagiellonią Ruch jest w niezłej formie strzeleckiej. Martwi to, że w spotkaniu tym nie będą mogli wystąpić za nadmiar żółtych kartek Baran i będący ostatnio w wysokiej dyspozycji Adamski. Miejmy nadzieję, że zostaną godnie zastąpieni.
Ruch Chorzów 3:0 Kmita Zabierzów
Bramki: Ćwielong 38', 68', Mikulenas 73'
Żółte kartki: Adamski, Baran, Mikulenas - Kocis, Cebula
Składy:
Ruch: Mioduszewski - Grzyb, Klaczka, Adamski, Osiński - Domżalski (57' Jezierski), Baran, Pulkowski, Sokołowski - Ćwielong (69' Mikulenas), Janoszka (76' Łudziński).
Kmita: Różalski – Krauz, Kocis, Kaliciak, Gawęcki – Ankowski, Zawadzki (87' Goncarz), Romuzga (74' Jędrszczyk), Bębenek – Cebula, Oneykachi (46' Suchan).
Sędzia: Bartosz Środecki (Wrocław)
Widzów: 6.000