Witam ponownie na tych łamach. Jutro kolejne spotkania T-Mobile ekstraklasy, ale, że jesteśmy po 5 kolejkach czyli 1/3 rundy możemy się pokusić o podsumowanie tej części rozgrywek.
Dorobek naszej drużyny jest średni, ale chyba na miarę naszych obecnych możliwości. Chociaż szkoda punktu w meczu ze Śląskiem. Nie mamy się co porównywać do krezusów finansowo-organizacyjnych takich jak Lech, Legia, Polonia czy Wisła, bo chociaż pieniądze nie grają, jednak te zespoły zbudowały naprawdę silne zespoły. Poza tym z wyjątkiem Polonii grają na pięknych nowych stadionach o jakich my możemy jedynie tylko pomarzyć. Tym bardziej, że wiadomo, iż Stadion Śląski nie zostanie oddany do użytku w najbliższym czasie, a co za tym idzie w rundzie wiosennej będziemy musieli nadal odwiedzać "staruszka" przy Cichej.
Pisałem już o tym wielokrotnie, że niestety cały Śląsk wygląda pod tym względem tragicznie, a przecież piłka nożna to ulubiona rozrywka nas, chłopców ze Śląska, więc tym bardziej dziwię się, że władze jakoś od lat zaniedbują ten problem. Może RAŚ w końcu się tym zajmie? Dlaczego na przykład Kielce, Ostrowiec Świętokrzyski czy inne niewielkie miasta mogły wybudować stadiony, a Chorzów, Bytom czy Katowice nie? Politykę zostawmy jednak na boku, bo przecież za chwilę wybory i nie chciałbym, aby ten artykuł miał być postrzegany jako element kampanii wyborczej.
Wróćmy jednak do piłki i piłkarzy. Początek sezonu jak już wcześniej pisałem i co widzieliśmy, mieliśmy średni, ale zauważyłem kilka plusów. Mianowicie: w końcu jest rywalizacja o miejsce w ataku, bo przecież Paweł Abbott się rozstrzelał i pewnie duży zgryz przy ustalaniu obsady ataku ma Waldek Fornalik, drugi plus to postawa Igora Lewczuka, który z miejsca stał się ważnym ogniwem Niebieskich. Niestety widzę też minusy w postaci słabej postawy Rafała Grodzickiego i Piotra Stawarczyka, których spokój i pewność siebie z poprzednich sezonów gdzieś się zatraciły. Mam nadzieję, że te 2 tygodnie przerwy dobrze im zrobiły i wrócą do formy, do której nas przecież przyzwyczaili. Oczywiście przyjście Josla wzmocni konkurencję i to również powinno mieć wpływ na formę naszych stoperów, tak samo jak transfer Rafała Grzelaka, o którym szczerze mówiąc myślałem przed sezonem, że można by go ściągnąć. Teraz Rafał niech sobie przypomni swoje mecze sprzed 10 lat i możemy mieć jednego z lepszych lewych pomocników w lidze.
Jutro zasiądziemy na trybunach lub przed telewizorami i będziemy się emocjonować meczem z Zagłębiem, któremu start sezonu kompletnie nie wyszedł. Niestety widzę w tym pewien problem, bo przecież oni kiedyś wygrać muszą (oby nie w piątek), poza tym ostatnimi czasy, zawsze z lubinianami grało nam się niewygodnie. Mam jednak nadzieję, że tym razem dowieziemy do końca zwycięskie 2:1 i wzbogacimy się o kolejne 3 punkty. W kolejnych meczach też łatwo nie będzie, bo przecież Podbeskidzie nie o takim debiucie w ekstraklasie myślało, w Krakowie też raczej nie są zadowoleni ze swojej pozycji w tabeli, no a potem mecz przyjaźni z Widzewem. Ciekawy jestem, dlaczego mecz z łodzianami gramy o 13.30? Czyżby panowie decydujący o terminarzu bali się o bezpieczeństwo kibiców po zmroku? W takim meczu? Przecież wiadomo, że właśnie takie spotkania powinny odbywać się przy światłach i wypełnionych do ostatniego miejsca trybunach.
Poza tym pytanie dotyczące wizyty naszych kibiców w Bielsku. Skoro pozwolono Podbeskidziu na rozgrywanie spotkań na ich stadionie, to dlaczego nie wpuszcza się tam kibiców przyjezdnych? Tym samym Panowie działacze sami prowokują do zachowań odbiegających od normalności na stadionach, a przecież chyba nie o to chodzi w te klocki. A skoro o to, to niech sobie władze Podbeskidzia i Bielska-Białej zabiorą te klocki i idą się bawić na inne podwórko.
Z Niebieskim pozdrowieniem,
Bogdan Kalus
P.S. O meczu w Pucharze Polski z ŁKS-em nie zapomniałem. Tylko nie wiem, czy gratulować czy współczuć Michałowi Probierzowi, bo przecież ma on swój dość spory epizod w klubie przy Alei Piłsudskiego, a teraz pracuje po drugiej stronie barykady. Tym samym potwierdziły się jego własne słowa wypowiedziane przed laty, że: "piłkarz (trener) jest jak k...a, idzie tam gdzie mu więcej zapłacą".