Mecz wypadający w ostatni weekend wakacji nie przyciągnął na stadion tylu kibiców, ilu większość z nas się spodziewała. Można znaleźć na ten stan rzeczy mnóstwo wytłumaczeń, np. piękną pogodę, którą wielu chciało wykorzystać, jadąc nad wodę, czy też idąc na BeerFest do chorzowskiego parku. Są to jednak tylko nędzne wymówki, bo miejsce każdego prawdziwego kibica Ruchu jest na stadionie, gdzie jego ukochana drużyna rozgrywa mecz.
Niestety, plagą na naszych trybunach są "okolicznościowi" kibice, którzy są w stanie zapełnić stadion, gdy Ruch gra z atrakcyjnym przeciwnikiem, a w przypadkach takich jak np. mecz z Jagiellonią na trybunach zasiada stałe grono kibiców. Frekwencja
5.300 (w tym około
200 fanów "Jagi") nie powala, ale pretensje możemy mieć tylko i wyłącznie do siebie...
Słaba frekwencja przekłada się na mały młyn, ale pomimo tych przeciwności od pierwszej minuty meczu prowadzony był w miarę dobry doping. Atmosfera ożywiła się po podyktowaniu rzutu karnego dla Jagiellonii. W tym czasie PZPN oraz sędziowie usłyszeli wiele gorzkich słów pod swoim adresem. Frankowski trafił jednak w słupek, co zrzuciło kamień z serca kibiców.
W dopingu nie zabrakło oczywiście pozdrowień dla Widzewa Łódź, Elany Toruń, Apatora Toruń oraz Atletico Madryt. Kibice pozdrowili także kibica Ruchu, który w wyniku nieszczęśliwego wypadku stracił nogę. Śpiewano "Dynduś, Dynduś trzymaj się" i zbierano pieniądze na pomoc dla niego. Również kibice Jagiellonii przekazali pieniądze dla Daniela, za co zostali kilkukrotnie nagrodzeni okrzykami "Jaga, Jaga, Jaga dziękujemy!" oraz brawami.
W drugiej połowie meczu doping nadal stał na dobrym poziomie. Z minuty na minutę atmosfera w młynie rozkręcała się i kibice zaczęli dopingować bez koszulek. Kilka minut później po golu Pawła Abbotta na trybunach wybuchł szał radości. Po końcowym gwizdku, który przypieczętował wygraną Ruchu, kibice "Niebieskich" świętowali z piłkarzami, śpiewając m.in. "Więc wstań do góry głowę wznieś...".
Na płotach kibice Ruchu wywiesili 14 flag: "Psycho Fans", "Naszym Honorem Jest Nasz Klub - KS RUCH CHORZÓW", "Niebieskie Katowice", "Jaworzno", "Radlin", "Kęty", "Halemba", herb, "Łódzki Widzew & Ruch Chorzów", "Świętochłowice", "Niebieskie Glasgow", "Nakło Śląskie", "Gůrny Ślůnsk" oraz debiutującą "Patologia Mysłowic". Była również mała fanka Atletico Madryt oraz transparent "DYNDUŚ TRZYMAJ SIĘ!". Na tym meczu wsparło nas 7 Elanowców.
Jagiellonia przyjechała do Chorzowa już około godz. 12. Goście powoli zaczęli zapełniać sektor gości, w którym pojawili się w około 200 osób bez żadnej flagi. Przez całe spotkanie prowadzili dobry doping w asyście dobrze słyszalnego bębna.
Po dwóch porażkach chorzowscy piłkarze odżyli i w meczu z Jagiellonią zainkasowali cenne trzy punkty. Niestety frekwencja oraz sytuacja w młynie nadal pozostawiają bardzo wiele do życzenia. Jednak to tylko od nas, kibiców zależy, czy to wszystko ulegnie poprawie. Wielkie podziękowania należą się wszystkim kibicom Ruchu oraz fanom Jagiellonii, którzy wsparli finansowo zbiórkę pieniędzy dla Naszego Brata.
Dynduś trzymaj się!
źródło: Niebiescy.pl