W Lipinach wszyscy czekali na potyczkę miejscowego Naprzodu z rezerwami wielkiego Ruchu Chorzów. Fani, którzy na stadion przy ulicy Łagiewnickiej przybyli w sile blisku dwustu osób na pewno nie narzekali na brak wrażeń.
Mecz rozpoczął się punktualnie o godzinie 16. W podstawowym składzie "Niebieskich" pojawiło się aż 8 piłkarzy, trenujących, na co dzień w pierwszym zespole (m.in. Mamia Jikija, Ariel Jakubowski, Michał Haftkowski, Krzysztof Nykiel), dlatego też nazwa Ruch Chorzów II była tylko umowna. Zdecydowanym faworytem byli oczywiście goście, jednak podopieczni Jerzego Kuczery, wykorzystując atut swojego boiska, przez pierwsze 45 minut utrzymywali jakże cenny, bezbramkowy remis.
Mimo, że przez pierwsze trzy kwadranse zaciętości nie brakowało, a przewaga chorzowian nie podlegała dyskusji, to jednak nie było to przyjemne dla oka widowisko. W czasie przerwy męską rozmowę z graczami Ruchu przeprowadził trener Karol Michalski. - Umiejętności piłkarskie są po naszej stronie. Sposób gry także. Oni jednak mają ogromną wolę walki i jeśli się nie zmobilizujemy to nie wygramy tego meczu - wtórował mu Marcin Molek.
Początek drugiej odsłony spotkania to miłe złego początki dla drużyny Naprzodu. Już w 48. minucie spotkania błąd Gruzina Dżikiji wykorzystał Daniel Roczniok i w sytuacji sam na sam pokonał Matko Perdijicia. Na odpowiedź chorzowian nie trzeba było długo czekać. Szybka kontra z 52 minuty zakończyła się wyrównaniem. Pięknym strzałem popisał się Grzegorz Misiura. Dla zespołu z Lipin był to początek końca.
Chwilę po golu dla "Niebieskich" czerwoną kartkę za próbę pobicia arbitra otrzymał bramkarz gospodarzy Paweł Kuźnik. Kolejne bramki, już tylko dla rezerw Ruchu, padały jak na zawołanie. Prawdziwym goleadorem okazał się wspomniany Misiura, trafiając do siatki aż czterokrotnie! Tym samym wysyła sygnały do trenera Marka Wleciałowskiego, że jest w formie i gotowy do gry w pierwszym zespole. Swój nieprzeciętny talent udowodnili także juniorzy z Chorzowa. Dorian Grudzień i Marcin Mąka dołożyli dwa, a Przemysław Lesik jednego gola i przypieczętowali okazałe zwycięstwo. - Przebieg meczu zdeterminowała płyta boiska. Pierwsza połowa bezbramkowa, przeciwnikom nie brakowało ambicji. W drugiej części spotkania nasza przewaga nie podlegała już dyskusji. Wyróżniłbym cały mój zespół za postawę w drugiej połowie - relacjonował po meczu Karol Michalski, trener chorzowian.
Do jednego z cichych bohaterów tego spotkania należał lewy obrońca Ruchu Krzysztof Nykiel, który swoimi ofensywnymi rajdami powodował sporo zamieszania wśród graczy z Lipin. - Najważniejsze, że pograliśmy i wygraliśmy. Niestety murawa była fatalna. Dlatego nasza gra nie była początkowo tak efektowna. Na pewno szkoda straconej bramki, tym bardziej, że blok defensywny stanowili chłopaki z pierwszej drużyny - stwierdził Nykiel.
Naprzód Lipiny 1:9 (0:0) Ruch II Chorzów
Bramki: Roczniok 48' - Misiura 51', Misiura 57', Grudzień 74', Misiura 76', Mąka 80', Grudzień 83', Lesik 86', Misiura 88', Mąka 89'
Żółte kartki: Sadlok (Ruch)
Czerwona kartka: Kuźnik 53' (Naprzód, za próbę pobicia arbitra)
Naprzód: Kuźnik - Wencel, Szczyrba (15' Stargała, 59' Dziekan), Sega (62' Błaszkiewicz), Wesoły - Roczniok, Fila, Nawrat, Luszczyk - Świerczyna, Grzesik.
Ruch II: Perdijić - Bąk (75' Lesik), Jikija, Nykiel, Molek - Jakubowski, Sadlok, Grudzień, Mąka - Haftkowski (83' Miliczek), Misiura.
Widzów: 200