Orest Lenczyk (trener Śląska):
- Był to mecz, w którym obydwie drużyny chciały wygrać. Był to mecz brzydki, w którym było dużo chaotycznych akcji i było dużo kopania piłki. Prawdopodobnie wynikało to z tego, że obie drużyny wiedziały o sobie wszystko. Było wiele pojedynków zawodników, grających na podobnych pozycjach. Był to mecz, w którym jedna akcja, jeden korner mógł decydować o wyniku. My tego uniknęliśmy, choć kilkakrotnie było groźnie pod naszą bramką. Nie wiem czy los się do nas uśmiechnął na koniec meczu. Indywidualna akcja Diaza zadecydowała o wyniku spotkania. Mecz z pewnością toczył się w kierunku remisu, ale na koniec zawsze tak bywa, że komuś ta jedna bramka daje radość.
Waldemar Fornalik (trener Ruchu):
- Zgadzam się z tym, co trener Lenczyk powiedział. Ten mecz zdominowała taktyka. Nikt nie chciał się odkryć. Powiedziałem w szatni, że ten kto strzeli bramkę w tym meczu, ten będzie zwycięzcą. Dokonałem jednej zmiany, której musiałem dokonać. Kontuzja Pawła Lisowskiego pokrzyżowała nasze szyki. Zawodnik zszedł z zerwaną torebką. Nie mówię, że był to kluczowy moment. Śląskowi gratuluję mądrości i takiego cwaniactwa, bo wykorzystali tą jedną nadarzającą się okazję i zadali decydujący cios. Punkty jadą do Wrocławia.
źródło: Niebiescy.pl