Kolejne zwycięstwo! Może nie tak okazałe i nie w takim stylu, jaki życzyliby sobie kibice, ale liczą się trzy punkty. Trzeba jednak przyznać, że "długi majowy weekend" udzielił się piłkarzom obu zespołów, bo momentami (czasem krótszymi, czasem dłuższymi) gra była faktycznie piknikowa.
Goście z Łomży z wielkim animuszem rozpoczęli pierwszą połowę meczu. Już w pierwszej minucie interweniować musiał Robert Mioduszewski. Kilka minut później na bramkę ŁKS-u uderzał Grzegorz Baran. Skończyło się na rzucie rożnym, po wykonaniu, którego padło kilka strzałów, jednak szczęśliwie dla podopiecznych trenera Makowieckiego, skończyło się na strachu. W 9 minucie, najaktywniejszy w pierwszej połowie Grzegorz Domżalski podał do Grzyba, któremu z zamierzonej centry wyszedł całkiem niezły strzał. Bramkarz był jednak na posterunku. W 21 minucie doszło do pierwszej kontrowersyjnej sytuacji w meczu. Ewidentnie ręką w polu karnym zagrał jeden z obrońców ŁKS-u (piłka zmieniła tor lotu). Sędzia jednak tego nie zauważył i puścił grę. Chwilę później z 21 metrów uderzał Ćwielong, jednak również bez powodzenia. Ruch miał niepodważalną przewagę, którą udokumentował w 27 minucie. Z prawej strony dośrodkowywał Domżalski a idealnym strzałem głową popisał się Łukasz Janoszka. Kamil Ulman był bez szans i musiał wyciągnąć piłkę z siatki. „Ecik” strzelił w stylu „Ecika”…seniora. - Co tu dużo mówić. „Mały” idealnie zacentrował, a mi pozostało tylko dostawić głowę. – relacjonował po meczu młody napastnik „Niebieskich”.
W 31 minucie na strzał zdecydował się Przemysław Mądry, jednak świetnym piąstkowaniem popisał się niezawodny „Miodek”. Pięć minut później Ruch mógł prowadzić 2:0. Z rzutu wolnego, niczym przed laty Michel Platini uderzał Ireneusz Adamski. Pech chciał, że piłka uderzyła w słupek. W chwilę później lobować bramkarza łomżan próbował Domżalski.
Fatalnie w 43 minucie gry zachował się Piotr Ćwielong. W sytuacji sam na sam, kiedy mógł zapytać bramkarza w który róg ma strzelać, zdecydował się na podanie do Janoszki. A raczej próbował podać, gdyż fatalnie skiksował.
Ostatnim akordem pierwszej połowy był strzał z dystansu Michała Pulkowskiego. Niestety również bez powodzenia.
W całej drugiej połowie również dominowali podopieczni Marka Wleciałowskiego. W przeciągu pierwszych 7 minut na bramkę Ulmana strzelali: Sokołowski, Pulkowski oraz Janoszka. ŁKS Łomża odpowiedziała tylko niecelnym uderzeniem Jacka Dąbrowskiego, któremu powrót z ciepłej Grecji wyraźnie nie posłużył. W dalszej części spotkania nic szczególnego się nie wydarzyło. Poza kolejnymi kontrowersyjnymi decyzjami arbitra (żółte kartki „z rękawa”, dyskusyjne rzuty wolne itp.) Dziś problemy z zaśnięciem będzie chyba miał Ireneusz Adamski, gdyż pod koniec drugiej odsłony jeszcze raz uderzał z rzutu wolnego. Tym razem piłka trafiła…w spojenie. Widać jednak, że „Adams” robi postępy w wykonywaniu stałych fragmentów gry i już niedługo ustrzeli pierwszego gola w barwach „Niebieskich”.
Póki co czeka nas ponad tygodniowy rozbrat z drużyną Ruchu. Kolejny mecz na Cichej 12 maja z Kmitą Zabierzów.
Ruch Chorzów 1:0 ŁKS Łomża
Bramka: Janoszka 30'
Żółte kartki: Domżalski, Ćwielong, Klaczka, Pulkowski - Łuba, Rozkwitalski, Galiński.
Składy:
Ruch: Mioduszewski - Grzyb, Adamski, Klaczka, Osiński - Domżalski (74' Jezierski), Pulkowski, Baran, Janoszka (82' Łudziński), Sokołowski - Ćwielong (58' Mikulenas).
ŁKS: Ulman - Galiński, Strugarek, Jasiński (32' Rozkwitalski), Łuba, Mądry, Szamszorik (52' Ogrodowicz), Dąbrowski, Adamski (76' Świerblewski), Bzdęga, Kowalski.
Sędzia: Piotr Siedlecki (Warszawa)
Widzów: 6.500 (w tym 26 kibiców ŁKS-u)