Paweł Abbott (napastnik Ruchu):
- To był mój pierwszy tak udany mecz w Ruchu, oby kolejne nie były gorsze! Jeśli chodzi o rzut karny, to bardzo chciałem go wykonać. Napastnik zawsze chce strzelać, a "jedenastka" to najlepsza do tego okazja. Chciałem zrehabilitować się po zmarnowanej sytuacji, kiedy podawał mi Marcin Malinowski, a ja skiksowałem.
Dobrze rozpoczynamy sezon. Oczywiście w każdym meczu będziemy walczyć o trzy punkty. Jeśli ktoś myśli inaczej, to nie ma po co wychodzić na boisko. (may)
Łukasz Janoszka (pomocnik Ruchu):
- Przez większość spotkania to my dyktowaliśmy warunki na boisku. Cieszymy się, że tak się skończyło, bo u siebie musimy wszystko wygrywać. Gdyby padł remis, uciekłyby nam pierwsze punkty, a tak możemy być zadowoleni, bo komplet "oczek" zostaje w Chorzowie. Dłużej utrzymywaliśmy się dziś przy piłce i Bełchatów raczej nie umiał nam zagrozić. Stworzyliśmy sobie kilka sytuacji, choć na pewno nie było ich tyle, ile byśmy sobie życzyli. W końcówce chyba była ręka i sędzia słusznie podyktował rzut karny.
Po meczu wymieniłem się koszulką z Grzesiem Baranem. Od dawna się przyjaźnimy i teraz może nie mamy ze sobą takiego kontaktu jak wcześniej, ale dalej często do siebie dzwonimy i wiemy, co u nas słychać. (neo)
Grzegorz Baran (pomocnik GKS-u):
- To był podwójnie nieudany powrót na Cichą, bo przegraliśmy, a ja przegrałem rywalizację z kolegami i rozpocząłem mecz na ławce rezerwowych. Mam nadzieję, że od następnego spotkania wrócę do wyjściowego składu. Z przebiegu meczu wydaje mi się, że bardziej zasłużony byłby remis. To, czy był karny czy nie, zostawiam ocenie sędziów, kibiców, obserwatorów. Paweł Abbott strzelił i 2:1 dla Ruchu.
Po raz kolejny świetnie czułem się na Cichej. Kibice przywitali mnie bardzo przyjaźnie. Czas spędzony w Chorzowie wspominam bardzo, bardzo miło. Ruch ma fantastycznych kibiców i zawsze będę się tu dobrze czuł. (neo)
Kamil Kosowski (pomocnik GKS-u):
- Kiedy wyskakiwałem, nie miałem żadnego zamiaru, żeby zrobić komuś krzywdę. Muszę zobaczyć tę sytuację, ponieważ nigdy kiedy wyskakuję do piłki, nie chcę kogoś sfaulować. Po to wszedłem na boisko, aby podnieść zespół i trochę powalczyć, żeby wygrać ten mecz. Cieszę się jednak, że nie będę zawieszony i w następnym meczu, jeśli trener będzie chciał ze mnie skorzystać, pomogę kolegom.
Nie jestem przyzwyczajony do czerwonych kartek, to moja druga w życiu. Pierwszą dostałem w meczu ligi cypryjskiej, też w podobnej sytuacji. Z tym, że tam akurat razem wyskoczyliśmy do piłki, a teraz, to ja raczej byłem pierwszy w powietrzu. Z mojego punktu widzenia, nie ma mowy o ataku na zawodnika.
Obawialiśmy się tego meczu. Wiedzieliśmy, że na Ruchu będzie on bardzo ciężki i tak właśnie było. Nie widziałem sytuacji, po której padła druga bramka. Podobno było wokół niej wiele kontrowersji. Sędzia podjął takie, a nie inne decyzje. Czy mylił się lub nie, tego już nie zmienimy. Teraz musimy koncentrować się na każdym kolejnym meczu. Tę drużynę stać na więcej i powinno to być widoczne od początku spotkania. Czy będę grał od pierwszych minut, to pytanie do trenera, ale proszę mi wierzyć, że łatwiej zaczyna się mecz od początku, niż wchodząc z ławki. (luk)
Maciej Szmatiuk (obrońca GKS-u):
- Nie jestem pewien w stu procentach, czy była ręka w polu karnym. Tak czy inaczej wydaje mi się, że w tym momencie nie było żadnego ruchu ręki w kierunku piłki i nawet jeżeli doszło do kontaktu, to nie przeszkodziło to w akcji.
W naszym zespole bez wątpienia jest potencjał. Od kilku sezonów GKS utrzymuje się w górze tabeli i jesteśmy pewni że tak samo będzie i tym razem. (may)
Tomasz Wróbel (pomocnik GKS-u):
- Szkoda, było naprawdę blisko remisu. Nie jest łatwo "wyciągnąć" wyniku z 0:1 na 1:1. Trzeba się cieszyć, że udało się rywala dogonić, bo Ruch jest wymagający. To, co stało się w końcówce całkowicie tę sytuację zmieniło. Ale szczerze mówiąc nie widziałem jej dokładnie, więc nie komentuję. (may)
źródło: Niebiescy.pl